Niemieckie prawo jest w tej kwestii jednoznaczne. Nie zabrania posiadania Google Maps, Yanosika ani innych aplikacji nawigacyjnych. Zakazane jest natomiast korzystanie podczas prowadzenia samochodu z funkcji informujących o urządzeniach i działaniach służących do kontroli ruchu drogowego, zwłaszcza o pomiarach prędkości.

Zgodnie z par. 23 ust. 1c niemieckiego kodeksu drogowego StVO kierowca nie może używać ani przewozić w stanie gotowym do pracy urządzenia przeznaczonego do wykrywania, wskazywania lub zakłócania kontroli drogowych. W przypadku urządzeń wielofunkcyjnych, takich jak smartfony i nawigacje, nie wolno korzystać z odpowiednich funkcji ostrzegawczych. Telefon może prowadzić kierowcę do celu, pokazywać korki i proponować objazdy. Nie powinien jednak podczas jazdy uprzedzać o fotoradarze czekającym kilka kilometrów dalej. Standardowa kara za złamanie tego zakazu wynosi 75 euro. Kierowca otrzymuje również jeden punkt w niemieckim rejestrze wykroczeń drogowych.

Czytaj więcej

Ma tytuł księcia i zamek. Stworzył motoryzacyjne imperium warte setki milionów funtów

Telefon pasażera również może oznaczać mandat

Przez długi czas kierowcy tłumaczyli się policji, że to nie oni, a pasażer miał włączoną aplikację na swoim telefonie. Tę furtkę ostatecznie zamknął wyrok Wyższego Sądu Krajowego w Karlsruhe (OLG Karlsruhe) z końca 2022 r. Sąd uznał, że kierowca może zostać ukarany także wtedy, gdy aplikacja ostrzegająca przed fotoradarami działa na telefonie pasażera. Sprawa dotyczyła 64-letniego kierowcy zatrzymanego 31 stycznia 2022 r. w Heidelbergu. Mężczyzna znacznie przekroczył dopuszczalną prędkość, a na smartfonie jego pasażerki, leżącym na konsoli środkowej, działała aplikacja ostrzegająca o kontrolach. Podczas interwencji policji kierowca świadomie przesunął telefon, co sąd uznał za dowód, że wiedział o działaniu programu. Sąd Rejonowy w Heidelbergu wymierzył mu grzywnę w wysokości 100 euro. Kierowca odwołał się od decyzji, jednak Wyższy Sąd Krajowy w Karlsruhe postanowieniem z 7 lutego 2023 r. podtrzymał karę. Innymi słowy, telefon może należeć do pasażera, ale mandat i tak może trafić do osoby siedzącej za kierownicą.

Nie warto liczyć na automatyczne wyłączenie ostrzeżeń

Część aplikacji i systemów nawigacyjnych ogranicza dostępność alertów w zależności od kraju. Nie należy jednak zakładać, że po przekroczeniu granicy wszystkie ostrzeżenia zostaną automatycznie i skutecznie dezaktywowane. Przed wjazdem do Niemiec, Francji i Szwajcarii najlepiej samodzielnie sprawdzić ustawienia i wyłączyć funkcje informujące o fotoradarach, by nie narazić się na nieprzyjemne konsekwencje.