Ograniczenie do 30 km/h w miastach nie jest przypadkowym pomysłem. To właśnie do tej prędkości piesi i rowerzyści mają przy zderzeniu z pojazdem 90 proc. więcej szansy na przeżycie. Przepisy które rozważa Parlament Europejski (PE) miałoby obowiązywać na obszarach mieszkalnych oraz obszarach, gdzie jest duża liczba rowerzystów i pieszych. W uzasadnieniu projektu można przeczytać, że na drogach UE rocznie ginie niemal 23 tys. osób, a około 120 tys. zostaje poważnie rannych. „W ostatnich latach nastąpiła w UE stagnacja postępów w zmniejszaniu liczby ofiar śmiertelnych, a Unia nie osiągnęła wyznaczonego sobie celu zmniejszenia o połowę liczby ofiar śmiertelnych na drogach w latach 2010-2020 (liczba ofiar śmiertelnych na drogach spadła o 36 proc.)” – tłumaczą pomysłodawcy reformy.

Czytaj więcej

Ford przeszkolił już ponad 3000 młodych kierowców

Obecnie w Europie najbezpieczniej jest w Szwecji. To właśnie tam odnotowano w 2020 roku 19 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców. Na drugim końcu znalazła się Rumunia z wynikiem 85 osób. Polska miała w tym okresie 65 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców co jest o 15 proc. lepszym wynikiem niż rok wcześniej. Mimo to nie ma powodów do radości, gdyż średnia UE to 42 ofiary. Tym samym po raz kolejny pogarszamy statystyki. Posłowie PE ocenili, że nadmierna prędkość jest odpowiedzialna za około 30 proc. śmiertelnych wypadków drogowych. Z tego względu uważają, że Komisja Europejska (KE) powinna zarekomendować sposoby stosowania bezpiecznych limitów prędkości, jak np. 30 km/h na obszarach mieszkalnych oraz w miejscach, gdzie jest większe zagęszczenie pieszych i rowerzystów. „Zbyt długo już Europejczycy musieli żyć z niedopuszczalną liczbą ofiar śmiertelnych na naszych drogach” - powiedziała Elena Kountoura (Grupa Lewicy w Parlamencie Europejskim), odpowiedzialna za koordynowanie prac nad rezolucją. W jej ocenie do 2030 roku możliwe jest zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych wypadków drogowych o połowę.

fot. AdobeStock

- Wiemy już, co zabija na drogach, dlatego wzywamy Komisję i rządy do zastosowania konkretnych środków ratujących życie, takich jak obniżenie limitów prędkości, a zwłaszcza wprowadzenie domyślnego ograniczenia prędkości do 30 km/h w miastach, przyspieszone przejście na inne formy transportu oraz utworzenia Europejskiej Agencji Transportu Drogowego – wyliczyła Kountoura. Warto wyjaśnić, że pomysł PE nie dotyczy całych miast. „W szumie informacyjnym na temat rezolucji Parlamentu Europejskiego, rekomendującej wprowadzanie ograniczeń prędkości na terenach zabudowanych do 30 km/h, umyka często jeden, ale za to kluczowy dla sprawy fakt – Propozycja ma dotyczyć jedynie stref zamieszkania oraz obszarów, gdzie jest wzmożony ruch pieszy i rowerowy. Mówi o tym art. 37 „EU Road Safety Policy Framework 2021-2030 – Recommendations on next steps towards "Vision Zero"” – komentuje Mikołaj Krupiński, rzecznik prasowy Instytutu Transportu Samochodowego.

Czytaj więcej

Nauka jazdy na autostradzie

Pomysł posłów PE nie jest zatem niczym nowym. W Europie jak też w Polsce od wielu lat mamy takie ograniczenie. - Jednocześnie warto przypomnieć, że takie regulacje funkcjonują w Polsce od dawna. Mowa o strefach Tempo 30 – dodaje Krupiński. Nie zmienia to faktu, że przepisy nie zawsze są respektowane przez kierowców. Problem tkwi zatem nie w limitach, a mentalności ludzi. Co więcej dotyczy to obu stron. - Choć w większości to kierujący pojazdami są sprawcami wypadków, to również piesi i często rowerzyści przyczyniają się do kolizji. Dlatego powinno się nie tylko wprowadzać limity i dbać o ich egzekwowanie, ale warto się także zastanowić nad wprowadzeniem obowiązkowych polis OC dla rowerzystów – podsumował Krupiński. PE doszła również do wniosku, że problemem jest używanie smartfonów za kierownicą. Dlatego proponują wprowadzenie trybu bezpiecznej jazdy. Chcą tym ograniczyć rozpraszanie uwagi kierowców podczas jazdy. Ponadto klienci wybierający pojazdy o najwyższych standardach bezpieczeństwa (nowe samochody) mogliby korzystać z ulg podatkowych i atrakcyjnych pakietów ubezpieczeniowych.