Na amerykańskiej giełdzie notowanych jest oprócz Tesli, kilku producentów elektrycznych aut. Coraz częściej pojawiają się głosy, że w przypadku tych spółek formuje się bańka spekulacyjna, bowiem ich wyceny są oderwane od fundamentów.

Imponujący wzrost notowań Tesli spowodował, że inwestorzy rzucili się na akcje konkurencyjnych spółek. Przypomnijmy, że w tym roku spółka Elona Muska zdrożała o ponad 250 proc. i stała się najdroższym producentem aut na świecie z aktualną wyceną na poziomie blisko 280 mld USD. Inwestorzy wzięli na celownik Teslę, ponieważ spółka odnotowała zysk czwarty kwartał z rzędu, a dostawy samochodów przekroczyły oczekiwania analityków.

CZYTAJ TAKŻE: Najbardziej niezawodne samochody elektryczne i hybrydowe

Rentownością nie mogą się pochwalić jednak inne spółki z branży. Notowany na Wall Street chiński producent elektrycznych SUV-ów i samochodów sportowych Nio od początku roku zdrożał o 240 proc. mimo, że nie osiąga zysków. Analitycy z Goldman Sachs obniżyli w ubiegłym miesiącu rekomendację dla Nio do „sprzedaj”. Specjaliści stwierdzili, ze cena docelowa dla Nio wynosi 7 USD, w porównaniu z obecną ceną na poziomie 13,6 USD. Goldman stwierdził, że wzrostowi kapitalizacji nie towarzyszył znaczący wzrost prognoz sprzedaży i zysków.

Elektryczny Nio ET.

Kolejnym przykładem jest Nikola, firma, która ma zerowe przychody i nie sprzedaje ani nie produkuje jeszcze żadnych elektrycznych aut, ale jej wycena była w pewnym momencie większa od Forda. Nikola weszła na giełdę poprzez fuzję z już notowaną na NYSE spółką. Firma planuje wprowadzić na rynek ciężarówkę elektryczną w przyszłym roku, a kolejną w 2023 r.

Elektryczny picku-up Nikola.

– Większość wartości osiągnęli dzięki pomysłowi, koncepcji, a to po prostu nie może uzasadniać wyceny na poziomie 25 mld USD, którą Nikola miała niedawno lub nawet 14 mld USD, którą ma teraz – powiedział rynkowy guru Jim Cramer, gospodarz popularnego programu „Mad Money” na CNBC.

CZYTAJ TAKŻE: Volkswagen podał cenę elektrycznego ID.3

W ostatnim czasie wiele spółek z branży elektrycznych pojazdów weszło lub planuje wejść na giełdę poprzez fuzję z już notowanym podmiotem. Przykładem jest Hyliion, Fisker czy Lordstown Motors. Spółki te przy okazji wejścia na giełdę sprzedają akcje, dzięki czemu osiągają ogromne wyceny, mimo że nie generują zysku. – Hossa w Tesli jest prawdziwa i spektakularna. Hossa w przypadku pozostałych graczy z rynku pojazdów elektrycznych wydaje się znacznie mniej znacząca i po raz kolejny ostrzegam, abyście trzymali się z daleka, bez względu na to, jak niesamowita się wydaje – powiedział Jim Cramer.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Harley-Davidson nadal z kłopotami

Harley-Davidson poinformował o większym od spodziewanego spadku obrotów z powodu nadal malejącego popytu w ...

Prezes Renaulta ponownie aresztowany

Carlos Ghosn, były już prezes Nissana i (nadal) szef francuskiego Renaulta miał w piątek ...

Harley-Davidson Fat Boy jako zestaw Lego

Dobra wiadomość dla fanów klocków Lego i Harleya-Davidsona. Kultowy Fat Boy, będzie dostępny jako ...

Pomysł na transport zbiorowy z Białorusi. Tańszy od planów Muska

Na Białorusi opracowano nową koncepcję zbiorowej mobilności - pojazdy szynowe przeniesion0 w powietrze. Białoruska ...

Opel Vivaro-e: Kolejny elektryczny dostawczak

W 2020 roku dostawczy Opel Vivaro będzie oferowany w wersji z elektrycznym napędem. Klienci ...

Motozaduszki: modele, które odeszły

Część z nich żegnaliśmy bez bólu, część z żalem, niektóre będziemy długo pamiętać, inne ...