fot. Solaris

Chciałbym, by nasza firma rosła jeszcze szybciej. To niestety trudne, ale jestem zdeterminowany, żeby Solaris naprawdę zdecydowanie przyspieszył. Po to, by firma była najlepsza na świecie – mówi prezes firmy Solaris Bus&Coach.

Co CAF może dać Solarisowi, czego poprzedni właściciel nie być w stanie zrobić?

Jest wiele synergii między firmą CAF a Solarisem. Dostęp do nowych rynków, komplementarne wobec siebie produkty czy wymiana technologii. CAF jest też firmą, która działa globalnie. Tworzą się zatem zupełnie nowe możliwości.

Czyli kupiliście konkurenta?

Nie, w żadnym wypadku. Nasi dostawcy i klienci się uzupełniali, np. CAF sprzedawał jakiejś firmie wagony metra, a Solaris autobusy. W tej chwili firma jest jedna. To pierwsza korzyść z tej transakcji. Druga to technologie. W przypadku autobusów z napędem elektrycznym i kolei jest wiele wspólnych rozwiązań. I w tej chwili mamy przepływ nowoczesnych rozwiązań w obydwie strony. Nie tylko płyną one z CAF do Solarisa, ale i z Solarisa do CAF. Razem jesteśmy mocniejsi. Inna korzyść to fakt, że CAF jest większy od Solarisa i notowany na giełdzie w Madrycie, dzięki czemu łatwiej nam pozyskać finansowanie trudnych projektów. Mamy łatwiejszy dostęp do rynków finansowych.

fot. Solaris

W miejskim transporcie zachodzą znaczące zmiany – w podejściu samych podróżujących i w technologiach

Poprzedni właściciele Solarisa wielokrotnie podkreślali, że firma potrzebuje znaczących inwestycji. Pan, jako specjalista od finansów firm, też jest tego zdania?

Nie mam żadnych wątpliwości, że okres transformacji samej firmy i pozyskiwanie najnowszych technologii wymagają pieniędzy. Wprowadzamy na rynek nowe produkty i nie da się tego zrobić bez potężnych inwestycji. Więc tak: inwestycje w Solarisa to priorytet.

Przychody Solarisa w 2018 r. wyniosły prawie 2 mld zł. Kiedy więc patrzy pan na linie produkcyjne, na finanse, to z czego jest pan zadowolony, a co pana niepokoi?

Doskonale oceniam zespół, z którym pracuję. Jestem bardzo zadowolony z produktu Solarisa, z jego zaawansowania technologicznego, to powoduje, że jest on lepszy od tego, co oferuje konkurencja. Pokazują to chociażby wyniki ostatnich przetargów. Jestem również zadowolony z wyników finansowych. Co mnie niepokoi? Chciałbym, by nasza firma rosła szybciej, dostarczała więcej na rynek. To niestety jest trudne, ale jestem zdeterminowany, żeby Solaris naprawdę przyspieszył w rozwoju.

CZYTAJ TAKŻE: Marek Konieczny, prezes Związku Dilerów Samochodów: Jeszcze poczekamy na elektryki

Jeśli porówna pan Solarisa z zakładami CAF, widać różnice?

Solaris ma mocne polskie korzenie, silny polski zespół i po dołączeniu do CAF nie zamierzam tego zmieniać. Bycie w naszej grupie nie oznacza konieczności ujednolicania wszystkiego. Najważniejszy jest rozwój Solarisa we współpracy z całą organizacją. Wykorzystywanie wspólnych szans i przewag, by być jeszcze lepszym, ba, najlepszym na rynku.

Elektryczne Solarisy we włoskim Bergamo / fot. Solaris

Jak ma być postrzegany Solaris? Jako firma polska, polsko-hiszpańska czy międzynarodowa?

Myślę, że wszystkie te kategorie są prawdziwe. Mamy klientów w 32 krajach. Mamy zespoły pracujące w kilkudziesięciu krajach, do których dostarczamy nasze produkty. Jesteśmy dumni z polskich korzeni firmy, mamy tutaj duży zespół pracowników. Dla firmy jest korzystne posiadanie hiszpańskiego udziałowca i możliwości polsko-hiszpańskiej współpracy. Musimy również pamiętać, że skoro nasze rynki są globalne, to i my jesteśmy firmą globalną, i dotyczy to także Solarisa.

CZYTAJ TAKŻE: Celina Mikolajczak, główny inżynier Ubera: Czas na podniebne taksówki

Niepokoi pana sytuacja na polskim rynku pracy, na którym coraz trudniej pozyskać wykwalifikowanych pracowników?

To duże wyzwanie, szczególnie dla firm z branży przemysłowej. Jednak na to zjawisko można spojrzeć z dwóch stron. Wielkopolska powinna być dumna, gdyż ma niską stopę bezrobocia, rosnącą gospodarkę. Sytuacja, jaką mamy teraz, jest naprawdę korzystna dla Poznania czy regionu. Owszem, brak rąk do pracy powoduje, że pracodawcy mają trudności. Ale dajemy sobie z tym radę i, szczerze powiedziawszy, wolę taką sytuację, niż gdyby bezrobocie miało być wysokie, a poziom życia niższy. Może wtedy łatwiej byłoby firmom znaleźć pracowników, ale ileż problemów społecznych by to ze sobą niosło.

Solaris Urbino Electric / fot. Solaris

Czujecie presję płacową?

Zadowolenie pracownika buduje się nie tylko poprzez same podwyżki płac. Gdybyśmy tylko dobrze płacili, nie stwarzając przy tym odpowiednich warunków pracy, nie wprowadzając atrakcyjnych projektów, to nie sądzę, by wszyscy byli zadowoleni. Na konkurencyjnym rynku pracy trzeba dobrze płacić, ale jeśli na tym się poprzestanie, to popełnia się wielki błąd. Chcę, żeby ludzie przychodzili do Solarisa, bo mają potrzebę dalszego rozwoju, pracy przy projektach, które zmieniają naszą codzienność, mają wpływ na nasze życie, a nie tylko perspektywę dobrych zarobków.

Solaris wspólnie ze Stadlerem brał udział w dużym przetargu na dostawy tramwajów dla Warszawy. W pewnym momencie jednak się wycofaliście. Dlaczego?

Złożyliśmy ofertę, która w tym konkretnym przetargu po prostu nie była najlepsza. Tak jest w przetargach publicznych, że zwycięzca jest tylko jeden. To normalna praktyka rynkowa.

CZYTAJ TAKŻE: Paweł Piwowar, wiceprezes Asseco: Na wyścigi do ładowarki

Jak widzi pan przyszłość transportu w miastach? Jakie zmiany nas czekają?

Ile godzin ma pani na tę rozmowę? Ale całkiem serio, w miejskim transporcie zachodzą znaczące zmiany – w podejściu samych podróżujących i w technologiach. Mamy autobusy, tramwaje, trolejbusy i bardzo dużo samochodów, w których często siedzi jedna osoba. Pojawia się coraz więcej pojazdów, którymi jedzie nie tylko kierowca, ale i pasażerowie, zaś ich właścicielami nie są już pojedyncze osoby. Bardzo szybko też zmienia się napęd: z tradycyjnego, spalinowego, na efektywny, korzystniejszy dla środowiska. Mam nadzieję, że ten trend będzie utrzymany, a nawet przyspieszy. Jaka jednak będzie ostateczna kombinacja: transport publiczny, współużytkowanie, wynajem pojazdów na przejazd z jednego miejsca do drugiego? W tej chwili trudno jednoznacznie wyrokować. Nie zmienia to faktu, że bez względu na to, jaki model przyszłego transportu będzie dominować, my musimy i chcemy być jego częścią, a nasze autobusy z napędem elektrycznym lub wodorowym będą jednymi z podstawowych pojazdów wożących ludzi w miastach.

fot. Solaris

Oferujemy autobusy elektryczne o bardzo różnej charakterystyce, bo nie ma jednego rozwiązania technologicznego, które spełniałoby oczekiwania wszystkich klientów

Co znaczy szybkie ładowanie w przypadku pojazdów Solarisa?

Nasze autobusy, zależnie od zamówienia i przeznaczenia, mają różne baterie, a co za tym idzie – różnią się metodami ich ładowania. Mamy na przykład w ofercie baterie o dużej pojemności, które wyczerpują się dopiero po kursowaniu przez cały dzień i ładują w wolniejszy sposób w zajezdni. Z kolei inne mają mniejszą pojemność, ale można je bardzo szybko doładowywać w ciągu dnia. To zależy od wielu czynników, w tym od dostępnej infrastruktury i potrzeb przewoźników. Co ważne, oferujemy autobusy elektryczne o bardzo różnej charakterystyce, bo nie ma jednego rozwiązania technologicznego, które spełniałoby oczekiwania wszystkich klientów.

Jak długo zastanawiał się pan po usłyszeniu oferty objęcia stanowiska szefa Solarisa?

Pewnie kilka sekund. Znałem tę firmę wcześniej i to było pomocne w podejmowaniu decyzji. Dla mnie było ważne, że jest to w Polsce, chociaż nigdy nie mieszkałem w tym kraju, a sam Solaris to wyjątkowy projekt. Decyzja naprawdę była bardzo łatwa. Dzisiaj większość czasu spędzam w Poznaniu, ale jednocześnie podróżuję, bo odwiedzam rynki, na które dostarczamy nasze produkty. Więc przynajmniej raz w tygodniu wyjeżdżam na jeden–dwa dni do Niemiec, Włoch, Szwajcarii, Francji, Belgii czy Hiszpanii.

CZYTAJ TAKŻE: Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru: Napędy alternatywne potrzebują wsparcia państwa

A jak pan reagował na plotki, które pojawiły się na rynku, że CAF kupić Solarisa, żeby zamknąć zakłady w Polsce i pozbyć się konkurenta?

Nikomu absolutnie nie chodziło o przejęcie konkurencji, bo jak już powiedziałem na początku naszej rozmowy, Solaris nie był konkurentem dla CAF, ale w idealny sposób firmy te uzupełniają swoją ofertę dla transportu publicznego. Grupa CAF kupuje tylko te firmy, które są najlepsze i pasują do jej strategii rozwoju. Tak niewątpliwie jest w przypadku Solarisa. [G]

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Amerykanie nie chcą na razie aut bez kierowcy

Droga do autonomicznej jazdy jest długa i kręta. Z najnowszych analiz wynika, że spośród ...

Niemiecki minister transportu skrytykował zakaz wjazdu diesli do miast

Andreas Scheuer, niemiecki minister transportu wezwał gminy i miasta do obrony przed wyrokami zakazu ...

500 BMW i3 będzie jeździć po ulicach Warszawy

Na polskich ulicach przybędzie elektryków na minuty

Car-sharing samochodów elektrycznych napędza elektromobilność w Polsce. W 2019 r. będzie miał ponad jedną ...

Punkt poboru opłat w Balicach na autostradzie A4

Za dwa lata na państwowych autostradach znikną bramki?

Ministerstwa Infrastruktury i Cyfryzacji obiecują, że za ok. 20 miesięcy ruszy nowy system poboru ...

Lexus ES: Hybrydowa przyszłość dla menadżera

Lexus wycofuje z europejskiego rynku znakomity, ale nie mający szczęścia i popytu model GS. ...

James Bond przesiądzie się do elektrycznego Astona Martina

Jak donosi brytyjska gazeta „Guardian”, agent 007 James Bond w jego kolejnej przygodzie przesiądzie ...