Opcjonalny pakiet stylistyczny GT Line nadaje małej Kii sportowego, ulicznego sznytu. To bogata wersja wyposażeniowa. I widać to też w środku. Fotele i kierownica pokryte są skórą, a ciemne tworzywa rozjaśniane są ładnymi czerwonymi wstawkami. Co więcej – nie tylko fotele, ale i kierownica jest podgrzewana. To w segmencie A nie zdarza się często. Jedyne zastrzeżenie – do umiejscowienia lewarka dźwigni zmiany biegów. Jest trochę zbyt blisko, by nim komfortowo manewrować. Z drugiej strony – można się przyzwyczaić i po dwóch dniach jazdy przestałem to uważać za problem.
CZYTAJ TAKŻE: Czerwone kropki dla pięknych samochodów
Charakterystyczny, podwójny wydech wersji GT Line / fot. Kia
Zwiększony o 15 mm w stosunku do poprzedniego modelu rozstaw osi zaowocował większą ilością miejsca w środku. Szczególne wrażenie robi przestronność tyłu samochodu. Można tam spokojnie i wygodnie posadzić dwie dorosłe osoby i jeszcze będą miały trochę wolnej przestrzeni na nogi. W tej klasie to rzadkość. Bagażnik ma teraz 255 litrów pojemności, co jest całkiem niezłym wynikiem, biorąc pod uwagę wielkość samochodu. Jeżeli dla kogoś to mało, to po rozłożeniu asymetrycznie dzielonej kanapy, może uzyskać 1010 litrów. Szkoda tylko, że dość wysoko umieszczono próg załadunku.
Do umiejscowienia lewarka trzeba się przyzwyczaić / fot. Kia
Nasza Kia miała pod maską bardzo sympatyczną, czterocylindrową jednostką o pojemności 1,2 litra i mocy 84 KM. W tak małym i lekkim samochodzie sprawdzała się bardzo dobrze, choć w teorii osiągi nie są zachwycające. 12 sekund do 100 km/h i 173 km/h prędkości maksymalnej to nie jest nadzwyczajny wynik. Ale subiektywne wrażenie jest dużo, dużo lepsze. W mieście nigdy nie miałem wrażenia, że Picanto cierpi na niedobór mocy. Na trasie czeka nas za to częste redukowanie biegów przy wyprzedzaniu, ale na pocieszenie – pięciobiegowa skrzynia działa sprawnie i precyzyjnie. Równie dobre wrażenie robi świetny układ kierowniczy i sztywne zawieszenie. Jazda maleńką Kią sprawia dużo frajdy. Można powiedzieć, że jeździ tak, jak wygląda. Tyle, że nieco wolniej. Byłoby miło, gdyby Koreańczycy przemyśleli wprowadzenie wersji rzeczywiście „GT”, a nie tylko „GT Line”. Szczęśliwie, nawet tą ostatnią można teraz dostać z mocniejszym, 100-konnym silnikiem.
CZYTAJ TAKŻE: Opel Karl: mały kumpel
Choć cena już jakiś czas temu przestała stanowić główny atut koreańskich aut, to Picanto pozostaje jedną z tańszych propozycji na rynku. Ale tylko jeżeli weźmie się pod uwagę, jak dobrze jest wyposażona. Już w standardzie ma sporo gadżetów czy chociażby pełne koło zapasowe i wielofunkcyjną kierownicę. Dodatkowo, w przeciwieństwie do większości aut segmentu A jest pięcio-, a nie tylko czteromiejscowa.
Kia Picanto 1,2 MPI GT-Line
| Wymiary (długość, szerokość, wysokość cm) | 359/159/148 |
| Rozstaw osi (cm) | 240 |
| Silnik | 4 cylindrowy, 1248 ccm |
| Moc | 84 KM (62 kW) przy 6000 obr/min |
| Maks. moment obrotowy | 122 Nm przy 4000 obr/min |
| Prędkość maks. (km/h) | 173 |
| Przyspieszenie 0-100 km/h w s. | 12 |
| Zużycie paliwa (dane producenta, miasto/trasa/mieszany) l/100 km | 5,8/3,8/4,6 |
| Pojemność bagażnika (l) | 255/1010 (złożona tylna kanapa) |
| cena od | 56,5 tys. zł |