Pod względem liczby samochodów elektrycznych oraz infrastruktury jesteśmy na szarym końcu Europy. Rządowy Plan Rozwoju Elektromobilności realizowany był wybiórczo i z opóźnieniami. Budowa polskiego samochodu elektrycznego wciąż jest na etapie prototypu. Samorządy nie dostały zapowiadanych funduszy na pojazdy elektryczne, a strefy czystego transportu nie sprawdzają się w warunkach polskich – podaje w raporcie NIK. Już teraz wiadomo, że nie zostanie zrealizowany cel zarejestrowania do 2020 roku 50 tys. pojazdów elektrycznych. Do końca lipca zarejestrowano tylko 13 057 e-aut – zaledwie jedną czwartą celu na 2020 r. Nawet w rządowych dokumentach strategicznych przyjmowanych w 2019 r. stopniowo wycofywano się z wizji miliona pojazdów elektrycznych w 2025 r. W Strategii Zrównoważonego Transportu do 2030 r. założono, że flota samochodów elektrycznych docelowo będzie liczyła 600 tys. sztuk.

CZYTAJ TAKŻE: BMW iX3: Zmarnowana szansa rozwoju elektromobilności

Równie negatywnie NIK ocenił rozwój infrastruktury ładowania. Liczba ogólnodostępnych punktów ładowania jest niższa od planowanej. Według Ewidencji Infrastruktury Paliw Alternatywnych, do końca 2019 r. uruchomiono 1307 takich punktów, tj. jedną piątą ich liczby przewidywanej w Krajowych ramach polityki do osiągnięcia w 2020 r. Jedna z przyczyn okazały się koszty budowy i funkcjonowania infrastruktury – za wysokie wobec wolno rosnącego rynku e-aut. Ze skontrolowanych 21 miast liczących co najmniej 100 tys. mieszkańców, tylko w Katowicach rozwój infrastruktury przekroczył wielkość progu określonego w ustawie o elektromobilności na koniec 2020 roku.

""

moto.rp.pl

W ocenie NIK, swojej roli nie spełnił Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, który miał być źródłem wsparcia finansowego między innymi dla samorządów i instytucji publicznych. Nie wdrożono systemu bezpośrednich dopłat do nabycia samochodów elektrycznych oraz dla rozwoju infrastruktury ładowania. Minister aktywów państwowych dopiero pod koniec grudnia 2019 roku wydał rozporządzenia do ustawy o FNT, ale praktycznie nie weszły one w życie. Elektromobilnością nie są zainteresowane samorządy. Rząd zakładał, że będą kupować e-auta do flot urzędów czy flot komunikacji miejskiej. Tymczasem w końcu 2019 roku aż 79 proc. skontrolowanych miast nie posiadało we flocie urzędu żadnego samochodu elektrycznego.

""

Kia e-Soul.

moto.rp.pl

Jak podaje raport, opóźnione są prace nad wszystkimi projektami budowy pojazdów elektrycznych. W ramach programu Bezemisyjny Transport Publiczny Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zaplanowało opracowanie i dostawę do roku 2023 około 1000 bezemisyjnych autobusów dla samorządów. Jednak brak analiz sprawił, że postawiono nierealne w polskich warunkach wymagania. Nie były one również dostosowane do potrzeb miast, które oczekiwały prostego, taniego, niezawodnego i niskoemisyjnego pojazdu. W rezultacie na program, z którego realizacji w końcu zrezygnowano, niepotrzebnie wydano 7 mln zł. Niewypałem okazały się nawet strefy czystego transportu. Jak dotychczas, nie sprawdzają się z powodu zbyt wysokich rygorów. Tylko władze Krakowa wprowadziły taką strefę na Kzimierzu, lecz po upływie około trzech miesięcy zliberalizowano zasady jej funkcjonowania, co w praktyce doprowadziło do jej zamknięcia.

CZYTAJ TAKŻE: Znaleźć odpowiedni rozmiar. Nowy trend w elektromobilności

""

moto.rp.pl