Bentley niedawno świętował sukces luksusowego SUV-a Bentayga. Od momentu rozpoczęcia produkcji w 2016 roku wyprodukowano ponad 20 000 egzemplarzy tego modelu. Jak na Bentley’a to bardzo dużo. W 2019 roku firma sprzedała 12 430 samochodów. Najwięcej w swojej historii. Mimo to Brytyjczycy nie mają dobrych informacji dla swoich pracowników. Ze względu na konsekwencje powstałe z kryzysu koronawirsa znacznie zredukowano prognozę sprzedaży na rok 2020, a to oznacza, że należy zredukować 1000 miejsc pracy czyli co czwarty pracownik musi pożegnać się z marką.

CZYTAJ TAKŻE: Wywiad | Piotr Jędrach, CEO Bentley Warszawa: Świat się zmienia, a Bentley razem z nim

""

Bentley Bentayga.

moto.rp.pl

Zmniejszenie zatrudnienia powinno początkowo odbywać się na zasadzie dobrowolnych odejść z firmy. 4200 pracowników zatrudnionych w Bentleyu otrzymało oferty rekompensat finansowych. Producent ma nadzieję, że dzięki temu prawie jedna czwarta załogi zdecyduje się na pożegnanie z firmą. Jeśli tak się nie stanie to nie można wykluczyć przyszłych zwolnień.

""

Bentley Flying Spur First Edition.

moto.rp.pl

CZYTAJ TAKŻE: Bentley Continental GT: Doskonałość swojego gatunku

Kłopoty finansowe Bentleya ciągną się już jakiś czas. Już w 2018 roku marka zanotowała straty. Nie obyło się bez interwencji rodzin Porsche i Piëch, które są większościowymi właścicielami grupy Volkswagena i nie były zadowolone z rozwoju marki Bentley. Wtedy w pierwszych trzech kwartałach 2018 roku Bentley zanotował 137 milionów euro straty. Szefostwo marki dostało ostrzeżenie i czas maksymalnie dwóch lat na wyprowadzenie marki na plus. Już wtedy założono program oszczędnościowy, który zakładał zwolnienia pracowników jednak nie na tak dużą skalę. Szacuje, że rentowność uda się osiągnąć w 2022 roku.