Powodem jest oczywiście epidemia koronawirusa, a konkretnie przerwanie łańcucha dostaw komponentów, które nie docierają do fabryk znajdujących się obecnie na obszarze zamkniętym przez władze. Obie marki mają swoje centra produkcyjne w północnych Włoszech, gdzie jest obecnie najwięcej zachorowań na Covid-19. Ferrari w wydanym oświadczeniu podkreśla, że taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy w historii tej marki. „Nie mamy teraz warunków, aby utrzymać produkcję w naszych fabrykach w Maranello i w Modenie” — czytamy w oświadczeniu Ferrari. Na razie zawieszenie produkcji ma potrwać do 27 marca. Do tego czasu normalnie będą pracować wszystkie służby, które nie są bezpośrednio związane z produkcją. Firma podkreśla, że 4 tysiące jej pracowników będzie otrzymywało pełne wynagrodzenie.

CZYTAJ TAKŻE: Ferrari Roma: Zaskakująca premiera najmniejszego modelu Ferrari

""

Ferrari F8 Spider.

moto.rp.pl

Jeszcze w lutym prezes Ferrari Louis Camilleri był pełen optymizmu i planował nową ofensywę marki. A swoje prognozy opierał na doskonałych wynikach sprzedaży w 2019 roku, kiedy to firma po raz pierwszy w historii sprzedała ponad 10 tys samochodów (10,13 tys., o 9,5 proc więcej, niż rok wcześniej) i uzyskała rekordowe przychody 3,8 mld euro. Równocześnie w rankingu „Brand Finance” w którym oceniane są najsilniejsze marki na świecie Ferrari umocniło się na pierwszej pozycji. Wyprzedziło tam McDonald’s, Coca Colę , Lego i Disneya. Louis Camilleri mówił wtedy o silnym nowym starcie i doskonałej przyszłości dla marki. To jednak może być problemem, ponieważ największym rynkiem dla Ferrari pozostaje mocno dotknięta kryzysem Europa, gdzie w 2019 roku sprzedaż sięgnęła 4,9 tys. aut i zwiększyła się o 16 proc., podczas gdy w USA sprzedaż wyniosła 3,9 tys. i była o 3 proc. mniejsza, niż rok wcześniej.

""

Ferrari 812 Superfast.

moto.rp.pl

Klienci Ferrari należą do najbardziej cierpliwych na świecie. Na niektóre modele, z których każdy jest unikalny, trzeba czekać nawet 4-5 lat. I to właśnie, między innymi, czyni tę markę wyjątkową. Na świecie jest ponad 250 kolekcjonerów Ferrari, ale zasadą jest że w przypadku ekskluzywnych modeli to nie klient wybiera model, tylko producent wybiera klienta. A z listy uprzywilejowanych w ciągu ostatnich 5 lat zniknęło 7 osób, w tym Chris Harris, dziennikarz „Top Gear”, który odważył się napisać, że auta testowe tej marki różnią się od tych, jakie kupują klienci.

CZYTAJ TAKŻE: Test | Ferrari GTC4 Lusso: 365/7/24

""

Ferrari Monza SP2.

moto.rp.pl