W aferze Dieselgate prokuratura w Monachium oskarża Ruperta Stadlera, byłego prezesa Audi. On i trzy inne osoby są oskarżone o „oszustwo i fałszywe poświadczenie”. Według agencji informacyjnej Reuters pozostaliy to byli menedżerowie Audi i Porsche – Wolfgang Hatz i dwóch inżynierów. Podczas przesłuchań wszyscy odrzucili zarzuty prokuratorów.
Rupert Stadler / fot.: Krisztian Bocsi/Bloomberg
Prokuratura oskarża pozostałe osoby o opracowanie jednostek napędowych dla pojazdów marki Audi, Volkswagen i Porsche, których sterowniki były wyposażone w niedopuszczalną modyfikację oprogramowania. Miała ona powodować redukcję poziomu spalin podczas badania technicznego samochodu stojącego na hamowni. 56-letni Stadler został oskarżony, że „najpóźniej od końca września 2015 roku miał wiedzę na temat manipulacji i mimo to kontynuowała sprzedaż pojazdów marek Audi wyposażonych w to oprogramowanie.” Poza tym, według niektórych informacji Stadler próbował wpływać na świadków lub oskarżonych w tym procesie.
ZOBACZ TAKŻE: Biznes za kratkami
Rupert Stadler / fot. Pau Barrena/Bloomberg
Czy naprawdę dojdzie do procesu, musi zdecydować sąd rejonowy w Monachium. Według informacji, akt oskarżenia obejmuje 250 712 sztuk samochodów Audi, 71 577 pojazdów Volkswagena i 112 131 aut Porsche. Dotknięta auta zostały sprzedane głównie na rynku amerykańskim i europejskim.
ZOBACZ TAKŻE: Holender nowym prezesem Audi
Rupert Stadler został aresztowany 18 czerwca 2018 roku za podejrzenie dokonania oszustwa. Przebywał w areszcie w Augsburgu-Gablingen cztery miesiące. Bez zgody prokuratora Stadler nie mógł kontaktować się z innymi oskarżonymi i ewentualnymi świadkami. Następcą Stadlera od początku roku jest Bram Schot.