Volkswagen przyspiesza w kierunku samochodów z napędem elektrycznym. W latach 2019 do 2023 wyda 11 miliardów euro na nowe technologie, z tego dziewięć na samochody elektryczne. Żeby je zbudować tanio potrzebna będzie nowa platforma, a na tym Volkswagen się zna. Na bazie platformy MQB powstało już 50 milionów samochodów. W 2020 roku będzie ich już 100 milionów. Platforma dla elektrycznych modeli będzie nosiła oznaczenie MEB. Do 2025 roku ma być wykorzystana dla 20 modeli w koncernie Volkswagena. W pierwszym pełnym roku produkcji (rok 2020) ma zostać wyprodukowanych 100 000 samochodów elektrycznych.

""

Volkswagen I.D. będzie pierwszym w pełni elektrycznym modelem zapowiadającym nową, zbudowaną od nowa gamę modelową. Na zdjęciu jeszcze jako koncept.

moto.rp.pl

Pierwszym krokiem do szukania oszczędności będzie redukcja wersji silnikowych. Złożona, długotrwała i droższa procedura WLTP wymusiła taki ruch. W 2019 roku Volkswagen zredukuje w Europie o 25 procent ilość wersji silnikowych. Skreślone zostaną te najmniej popularne. Dla przykładu w Niemczech w 2017 roku sprzedano 84 000 Golfów. 58 000 z nich miało różną konfigurację. Zaledwie 400 było identycznych. Oznacza to, że Volkswagen buduje nawet w przypadku Golfa unikatowe, wręcz jednorazowe egzemplarze.

""

Jednym z elektrycznych modeli ma być również VW I.D. Crozz, który ma pojawić się w 2020 roku.

moto.rp.pl

Do tego dochodzi znacznie mniejszy popyt na silniki diesla. Od 2015 roku zmniejszył się o 50 procent do 38 procent w palecie modelowej VW. Dlatego też zwiększona została produkcja jednostki 1,5 l TSI z 500 000 sztuk do 1,25 miliona. Żeby osiągnąć wymagany dla każdego producenta cel CO2, który wynosi 95 g/km Volkswagen stawia doraźnie na hybrydowe wersje Passata, Tiguana, a za niedługo prawdopodobnie również Touarega.

ZOBACZ TAKŻE: Volkswagen: Nowa fabryka w Europie Wschodniej, Passat produkowany razem ze Skodą

Każda nowa technologia i budowa nowej platformy to olbrzymie inwestycje. Żeby choć część wróciła VW będzie oszczędzał. Plan zakłada, że do 2020 roku będzie to suma trzech miliardów euro. W kolejnych latach ma być to podobna kwota. Koncern chce to uzyskać przez optymalizację kosztów i powiększenie rentowności. To oznacza niestety wzrost cen poszczególnych modeli.