Oczekiwaliśmy w Genewie, że Rolls Royce pokaże swój przełomowy model, chodzi mi oczywiście o Cullinana. Dlaczego go tam nie było?

Dla nas wystawy motoryzacyjne nie są miejscem na premiery naszych nowych modeli.

CZYTAJ TAKŻE: Najbardziej oczekiwany model Rolls Royce’a

Przecież jest na nich cały medialny świat, a akurat w Genewie wystawę zwiedza wielu potencjalnych klientów Rolls Royce?

W dzisiejszym świecie do takiej premiery trzeba podejść zupełnie inaczej, niż robiło się to w przeszłości. Dla nas Cullinan to niesłychanie ważny punkt odniesienia, który zaważy na całej naszej strategii w przyszłości. Dlatego jego premierę zaplanowaliśmy zupełnie inaczej nie tylko niż konkurencja, ale i niż sami to robiliśmy w przeszłości. Bardzo starannie wybraliśmy sposób i miejsce. Ale nic nie zdradzę.

""

fot. Luke MacGregor/Bloomberg

moto.rp.pl

Rolls Royce, który z założenia pielęgnował tradycję swojej marki, przyzna pan, trochę zachowawczą, teraz stawia na innowację? Jak w takim razie czuje się pan w tym tak szybko zmieniającym się świecie?

Kiedy patrzę na naszą sprzedaż, widzę same pozytywy. Tegoroczną produkcję Phantoma wyprzedaliśmy już w pierwszym kwartale. A ten model jest dosłownie napakowany innowacjami. Powiem więcej – wszystkimi, które dzisiaj można kupić, w tym technologią streamingu, świateł laserowych, całkowicie wyciszonej kabiny, w której nie słychać jakikolwiek hałasu z zewnątrz. Nałożone na opony dodatkowe warstwy sprawiają, że nie wydają jakiegokolwiek odgłosu. A jeśli jako innowację rozumiemy elektryfikację modelu, to już rok temu mieliśmy pewność co do tego, że nasze auta będą dostępne w wersji w pełni elektrycznej i idziemy w tą stronę nie tylko dlatego, że ustawodawstwo nas do tego skłania, ale i chcą tego niektórzy z naszych klientów.

Jeszcze 8 lat temu średnia wieku właściciela Rolls Royce’a wynosiła 56 lat. Dzisiaj jest on młodszy o 11 lat

Jesteśmy też gotowi na opcję jazdy autonomicznej pod warunkiem, że nasi klienci będą chcieli czasem zastąpić swojego szofera i pojechać sami. Jesteśmy częścią Grupy BMW, mamy dostęp do wszystkich rozwiązań technologicznych. Tymczasem inni producenci, także pochodzący z Wielkiej Brytanii, takiej opcji nie mają. Mogę sobie z tych technologii wybrać to, co mi najbardziej odpowiada. Już Henry Royce mówił: wybieraj najlepsze z tego, co jest.

Zmieniają się nie tylko technologie, ale i świat. Dzisiaj najbogatszymi ludźmi wcale nie są ci sami, którzy mogli sobie pozwolić na Rolls Royce 20 lat temu.

Po pierwsze musieliśmy zrozumieć, jakie oczekiwania ma ta nowa grupa bogatych ludzi. Z roku na rok wchodzą do niej coraz młodsi ludzie, którzy majątku nie odziedziczyli, tylko sami go zbudowali. W ciągu ostatnich 8-10 lat wyraźnie zmieniła się grupa kupujących Rolls Royce’a i głównie dlatego, że zaczęliśmy wprowadzać na rynki zupełnie nowe produkty, takie jak coupe i kabriolety. Dla nich też atrakcją stała się edycja Black Label, aut „szytych na miarę” ze zmienioną figurką Spirit of Ecstasy. Jeszcze 8 lat temu średnia wieku właściciela Rolls Royce wynosiła 56 lat. Dzisiaj jest on młodszy o 11 lat. Więc wbrew powszechnej opinii nasza klientela jest naprawdę młoda. Sam jestem zaskoczony jak wielu młodych ludzi jeździ Phantomami. Znam człowieka, który wymyślił internetową grę i jest jednym z naszych najbardziej lojalnych klientów kupujących ten model. Ma 35 lat. Kiedy zapytałem, czemu wybiera akurat Phantomy, powiedział, że często podróżuje na długich trasach i zależy mu na komforcie jazdy.

""

fot. Chris Ratcliffe/Bloomberg

moto.rp.pl

Czy wraz z rosnącą bazą klientów RR rośnie również liczba rynków, na których sprzedajecie swoje auta?

Jesteśmy obecni na wszystkich większych rynkach świata. Nawet w Wietnamie i w innych krajach Azji Południowo-Wschodniej, gdzie trwa motoryzacyjny boom.

Są także fani marki, którzy zbierają RR. Gdzie jest największa kolekcja?

Niestety obowiązuje nas dyskrecja. Ale widziałem w jednym garażu ponad 100 naszych aut. Kolekcjonerzy kupują nie tylko różne modele, ale i egzemplarze z limitowanych edycji, czasami nawet wyprodukowane po jednej sztuce. Ich garaże są ogromne! A auta zbierają je tak, jak inni zegarki czy biżuterię.

Oczekiwania związane z premierą Cullinana są ogromne, zamówienia dosłownie wystrzeliły, choć nikt wcześniej tego auta nie widział, poza jakimiś szpiegowskimi fragmentami

Dla wielkości sprzedaży Rolls Royce liczyła się zawsze sytuacja na Bliskim Wschodzie. Kiedy ropa była droga, popyt na luksus zawsze tam rósł. Czy i tak jest tym razem?

Sytuacja zamienia się teraz bardziej pod wpływem nacisków politycznych i rzeczywiście rynek był słabszy, kiedy taniała ropa. Dla Rolls Royce był to po Stanach Zjednoczonych drugi co do wielkości rynek, nawet większy niż Chiny. Naszymi głównymi klientami są ludzie biznesu. Ale kiedy jednak sytuacja gospodarcza w jakimś kraju pogarsza się, odczuwają to wszyscy, a wydatki na luksus spadają jako pierwsze. Kiedy trudności mijają i rośnie zaufanie konsumentów, popyt na luksus szybko się odradza. Tak było w Chinach, kiedy rozpoczęła się walka z korupcją i wiele osób było nią zaniepokojonych. Ucierpiał wtedy cały rynek luksusu. Dzisiaj wróciło zaufanie i w Chinach mamy już 20 dealerów.

""

fot. Chris Ratcliffe/Bloomberg

moto.rp.pl

Rolls Royce nie ma powodów do narzekań. Oczekiwania związane z premierą Cullinana są ogromne, zamówienia dosłownie wystrzeliły, mimo że przecież  nikt wcześniej tego auta nie widział, poza jakimiś szpiegowskimi fragmentami. A wszyscy mówią o Cullinanie, nawet naszą rozmowę zaczęliśmy od tego auta! Zapewniam, to auto jest niewiarygodne.

Dlaczego czekaliście tak długo z premierą?

Bo na luksus trzeba poczekać. Czy lubi pani iść na przyjęcie i być tam pierwszym gościem? Na party trzeba przychodzić, kiedy wszyscy już doskonale się bawią. Dlatego, żeby zobaczyć Cullinana, trzeba było być cierpliwym. Zapewniam, że jest to Rolls Royce w każdym calu i będzie Rolls Royce’m wśród wszystkich SUV-ów świata. Zrobimy wszystko, żeby sprostać wyzwaniu, jakie niesie za sobą nazwa — bo przecież Cullinan to największy diament, jaki kiedykolwiek znaleziono na świecie. Ale z drugiej strony RollsRoyce nie dąży za wszelką cenę do zwiększenia liczy sprzedanych aut. Masowy rynek to nie nasz biznes. Tak samo nasz rynek to nie motoryzacja, tylko produkty luksusowe. Nikt nie potrzebuje Rolls Royce, żeby nim przejechać z miejsca a do miejsca B.

W Polsce mamy wielkie dziedzictwo — marszałek Piłsudski czy generał Sikorski przecież jeździli Phantomami!

Rozumiem, że nie poruszył pana tweet prezydenta Trumpa o możliwych 25-procentowych cłach na samochody wyprodukowane w Europie.

Nie chcę o tym mówić, bo sprawa nie jest przesądzona. Jesteśmy częścią Grupy BMW, która jest jednym z największych inwestorów w USA i największym eksporterem samochodów i zatrudnia w tym kraju tysiące pracowników.

Rolls Royce dobrze zakorzenił się w Polsce, która przecież jest niebogatym kraje. Czy jest pan zdziwiony sukcesem, jak marka tutaj odniosła?

Nie, bo inaczej by nas nie było. Wspaniale jest, że w Polsce są ludzie, którzy potrafią się przyłożyć do wzrostu gospodarczego, a ten akurat jest bezdyskusyjny. Niemądre jednak byłoby nakładanie na tych ludzi wyższych podatków tylko dlatego, że osiągnęli zawodowy sukces. Co z tego, że zarabiają więcej od innych. Może akurat im się to należy? Nie mówiąc to tym, że w Polsce mamy wielkie dziedzictwo — marszałek Piłsudski czy generał Sikorski przecież jeździli Phantomami!