Eksperci wskazują, że wysokie koszty paliw mogą stać się kluczowym impulsem dla dalszego rozwoju elektromobilności. Jak podaje w ostatnim komunikacie Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów ACEA, w marcu rejestracje elektryków na rynkach unijnych podskoczyły rok do roku o blisko połowę, do 234,5 tys. sztuk. Wzrosty na największych rynkach – niemieckim i francuskim – sięgnęły odpowiednio 66 i 69 proc., a we Włoszech popyt podskoczył o 72 proc. W sumie udział samochodów w pełni elektrycznych w całym unijnym rynku nowych aut osobowych, liczony za pierwszy kwartał 2026 r., zbliżył się do jednej piątej, a w marcu poziom ten został nawet nieznacznie przekroczony.

Polska z wysokim wzrostem rejestracji EV mimo końca dopłat

Nieźle na unijnym tle wypada Polska. Co prawda marcowy wzrost rejestracji e-aut o 47,4 proc. r/r jest minimalnie niższy od średniej UE wynoszącej 48,9 proc., ale został osiągnięty przy braku dopłat. Bardzo dobrze wygląda wynik za pierwszy kwartał – 8,8 tys. rejestracji, co daje wzrost o 73,1 proc. (średnia wzrostu dla UE to w tym okresie niespełna jedna trzecia), jednak zapracował na niego styczniowy boom związany z wyczerpywaniem się budżetu programu NaszEauto.

Mimo tych wzrostów brak dopłat ma w zauważalny sposób przekładać się na rynek elektryków. – O ile w grudniu ubiegłego roku ich udział w rejestracjach nowych aut osobowych i lekkich dostawczych zbliżył się do 11 proc., zapewniając historyczne rekordy na rynku, to w pierwszym kwartale 2026 r. spadł poniżej 6 proc. – mówi Bartosz Chojnacki, wiceprezes internetowej platformy sprzedażowej Superauto.pl. Zaznacza jednocześnie, że wysoki wzrost w pierwszym kwartale obecnego roku może świadczyć o tym, że korporacje, które i tak nie mogły korzystać z dotacji, ciągną w górę rynek pojazdów elektrycznych. – Nowością, którą obserwujemy od początku tego roku, jest zwiększenie oferty i podaży samochodów marek chińskich z napędem plug-in. To zaś może sugerować, że producenci z Chin szykują polski rynek do przyszłej ofensywy modeli w pełni elektrycznych – dodaje Chojnacki.

Wiele wskazuje na to, że jeśli benzyna i diesel nadal będą drożeć, to dla planujących kupno auta i niemogących zdecydować się na wybór napędu wysokie ceny paliw staną się kluczową zachętą do wyboru elektryka. Nowych dopłat bowiem już nie będzie. Choć w Ministerstwie Klimatu początkowo rozważano przedłużenie programu wsparcia poprzez dosypanie dodatkowych 300 mln zł z Krajowego Planu Odbudowy, to jednak na taki krok nie wyraził zgody resort funduszy i polityki regionalnej. W rezultacie kwestia państwowego wsparcia została definitywnie zamknięta – przynajmniej na razie.

Samochody elektryczne

Samochody elektryczne

Foto: AdobeStock

Tankowanie coraz droższe, ładowanie wyraźnie tańsze

Tymczasem według „Automotive News Europe” wzrost kosztów użytkowania aut spalinowych może pobudzić popyt na pojazdy elektryczne i zmienić miks sprzedaży, jeśli ceny paliw pozostaną wysokie przez długi okres. Jak wylicza Superauto.pl, koszt ładowania elektryka stał się obecnie wyraźnie niższy od kosztu tankowania benzyny czy oleju napędowego.

Na razie wzrosty cen konwencjonalnych paliw znajdują odbicie na rynku wtórnym. Według analiz Otomoto na przestrzeni marca 2026 r. liczba wyświetleń ofert aut z napędem zeroemisyjnym wzrosła o 68 proc. miesiąc do miesiąca. Zarazem udział ofert z silnikiem Diesla spadł o 1 pkt. proc., ustępując miejsca hybrydom, których udział wzrósł łącznie o 1,5 pkt. proc.. – Marzec przyniósł wyraźny wzrost intensywności działań użytkowników. Wskaźnik dziennej aktywności na platformie wzrósł do 146 proc., co w połączeniu z gwałtownym skokiem zainteresowania samochodami elektrycznymi pokazuje, jak szybko polscy kierowcy reagują na zmiany zewnętrzne, w tym wzrosty cen paliw – komentuje Agnieszka Czajka, wiceprezes Motors Professionals Europe w OLX Group/Otomoto.

Na razie trudno przewidzieć, czy w Polsce dopłaty do elektryków jeszcze powrócą. Doświadczenia pokazują, że dla rozwoju rynku e-aut – przy ich wysokich cenach i wciąż niedostatecznie rozwiniętej infrastrukturze ładowania – finansowe wsparcie ma największe znaczenie. – Rynek pojazdów elektrycznych ciągle jest bardzo uzależniony od dopłat i zachęt, a wyniki rejestracji w czasie obowiązywania programu NaszEauto dobitnie to pokazały – mówi „Rzeczpospolitej” Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Czytaj więcej

Renault Clio z fabrycznym gazem – sposób na wysokie ceny paliw

Niemcy wracają do subsydiowania elektryków

Dlatego na ponowne uruchomienie wsparcia zdecydowały się Niemcy, gdzie od maja można składać wnioski o dopłaty. Podstawowa dopłata dla samochodów wyłącznie elektrycznych ma wynieść 3 tys. euro. Z kolei dla niektórych hybryd typu plug-in i modeli z tzw. range extenderem, czyli niewielkim silnikiem spalinowym doładowującym baterię, dofinansowanie wyniesie 1500 euro. W sumie dopłata do zakupu bądź leasingu samochodu elektrycznego przez prywatne gospodarstwa domowe może sięgnąć 6 tys. euro. Wcześniejszy program dopłat w Niemczech został zamknięty w grudniu 2023 r., po czym sprzedaż elektryków spadła o blisko jedną trzecią.

Czytaj więcej

Chiny wyprzedzają Koreę. Kto dziś rządzi polskim rynkiem motoryzacyjnym?