Niepewność, jakie będą stosunki handlowe Wielkiej Brytanii z Unią i dążenie do cięcia kosztów skłoniły BMW do odroczenia pracy nad Mini czwartej generacji.

Niemiecka grupa wypuściła dotąd trzy kolejne generacje auta segmentu premium od czasu kupienia za symbolicznego funta w 1994 r. tej marki od grupy Rovera. Każdą z nich była produkowana przez 6 lat. Obecny model hatchbacka na płycie podłogowej UKL 1 jest w sprzedaży od 2014 r. Czas produkcji przedłużono z powodu kosztów i brexitu — powiedział Reuterowi rzecznik BMW, Maximilian Schöberl. Popularność spalinowych samochodów miejskich zmalała, bo klienci zaczęli kupować większe SUV-y i crossovery, a coraz surowsze normy emisji spalin zmusiły producentów do kosztownych modyfikacji. Poza tym sprzedaż Mini zmalała w 2019 r. o 4,1 proc. do 346 639, tylko w grudniu o 18 proc.

Mini Cooper S.

W marcu BMW zapowiedziało, że będzie chciało zaoszczędzić do końca 2022 r. 12 mld euro na kosztach i większej efektywności. Aby to osiągnąć zmniejszy się o połowę liczba wersji silnikowych i kombinacji skrzyń biegów. Prace nad nowymi płytami podłogowymi przewidziano na 6 lat. Będą kosztować około miliarda euro — ocenił analityk z firmy Metzler, Jürgen Pieper. Mini powstaje obecnie w Oksfordzie i w Born w Holandii. Jego następna generacja wymagałaby inwestycji w linie produkcyjne obu zakładów. BMW nie dokona jednak dużych inwestycji do czasu, aż zyska większą pewność, jak zakończą się negocjacje umowy handlowej Wlk. Brytanii z Unią. – Jeśli cło będzie rzędu 0-5 proc., to uzasadnienie ekonomiczne niewiele zmieni się — powiedział w 2019 r. prezes Oliver Zipse odnośnie do statusu produkcji w Oksfordzie. Wyższe stawki cła w eksporcie do i z Wielkiej Brytanii mogą zmusić BMW do przeniesienia produkcji do Holandii. W 2018 r. w Born powstało 211 600 aut, trzy modele Mini (hatchback, kabriolet i Contryman) oraz BMW X1, o 39 proc. więcej niż rok wcześniej. Z zakładu w Oksfordzie wyjechało 234 501 Miniaków.

Mini Cooper S 3-drzwiowy.

BMW zwiększa natomiast produkcję komponentów do silników elektrycznych w bawarskiej fabryce w Dingolfing i zwiększaniu etapami zatrudnienia. Ostrzejsze normy emisji spalin i groźba wysokich grzywien za ich przekraczanie skłoniły firmę do zwiększenia produkcji elektrycznych aut i hybryd. Do 2021 r. maja stanowić jedną czwartą nowo rejestrowanych modeli BMW. W zakładzie oddalonym o 85 km na połnocny wschód od Monachium pracuje obecnie ok. 18 tys. ludzi przy produkcji BMW serii 3, 4, 7 i 8. 600 osóbowa załoga montująca silniki elektryczne powiększy się do końca 2020 roku do 1400 osób, a w następnym terminie do 2 tys.

CZYTAJ TAKŻE: BMW wycofuje z oferty najmocniejszego diesla

Produkcja BMW serii 7 w Dingolfing.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Firmy leasingowe pilnują swoich interesów

Czy firma leasingująca samochody może sama wykupić im polisy? Sprawa nie jest tak prosta, ...

Wkrótce testy aut autonomicznych Daimlera i Boscha

Daimler i dostawca podzespołów Rober Bosch zaczną za kilka miesięcy testowanie pojazdów nie wymagających ...

Porsche Macan – SUV dla dynamicznych

Gdy na rynku pojawiła się pierwsza generacja Cayenne, krytycy łapali się za głowę i ...

CES | Znak czasów: autonomiczna Tesla rozjechała robota

Las Vegas to w ostatnich dniach miejsce, gdzie zaglądamy w technologiczną przyszłość. A ta ...

Słone opłaty za wjazd do centrum Londynu

Władze Londynu zaczęły naliczać kolejną opłatę za wjazd do miasta. "Najostrzejsze przepisy na świecie" ...

Przedsiębiorcy wciąż lubią diesle

Firmy stanowią siłę napędową polskiego rynku nowych samochodów osobowych już od dłuższego czasu. Szala ...