fot. Takaaki Iwabu/Bloomberg

Jeśli jakaś marka sprzedawała milion aut rocznie i miała zysk, to wcale znaczy, że tak będzie zawsze. Dlatego trzeba iść do przodu – przekonuje dyrektor generalny Mitsubishi Motors

Najnowszy model Mitsusbishi, to koncept elektrycznego Evolution. Czy to znaczy, że w kolejnej odsłonie znów pokażecie SUV-a?

Każdy producent stwarza sobie otwarte opcje, także by w odpowiednim momencie zdecydować, w którym kierunku poprowadzić markę i w jakim stopniu każdy kolejny model przyczyni się do wzrostu jej wartości. To prawda, od jakiegoś czasu jesteśmy postrzegani przede wszystkim jako marka wyspecjalizowana w produkcji SUV: Pajero, Pajero Sports, Outlandera czy ASX i to właśnie daje nam wiarygodność, jakiej potrzebujemy.

e-Evolution, koncepcyjny SUV Mitsubishi na targach motoryzacyjnych w Pekinie / fot. Qilai Shen/Bloomberg

Kiedy jednak przyglądamy się globalnemu rynkowi, to sedany nadal są chętnie kupowane, więc nie ma powodu, żeby z nich rezygnować. Chociaż, to prawda, w Europie sprzedaż limuzyn akurat spada, ale chętnie są one kupowane np w Chinach, w krajach Azji Południowo-Wschodniej czy w Afryce. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak zdecydować, co jest dla nas najlepsze. Może akurat nowy Lancer? Trzeba też bardzo uważnie przyglądać się, czego szukają na rynku mniej zamożni klienci, którzy chcieliby mieć dobre auto.

Myśli pan o aucie całkowicie elektrycznym?

Nie wykluczam takiej możliwości. W sytuacji, kiedy już mamy całkowitą pewność co do przyszłych regulacji na rynkach motoryzacyjnych, to wyraźnie widać, że wymusi to jakąś formę elektryfikacji. Naszym zdaniem sytuacja na rynku ułoży się tak: auta małe będą miały coraz częściej napęd elektryczny, średnie zdominują hybrydy, a w przypadku aut dużych, takich jak chociażby Outlander, najbardziej zyskają hybrydy ładowane z gniazdka. Wydaje się, że nie ma innej opcji. Dzisiaj w salonach samochodowych można wybierać między benzyną a dieslem, w niedługiej przyszłości będzie to benzyna i e-napęd.

CZYTAJ TAKŻE: Mitsubishi Eclipse Cross: Świeży powiew

Mitsubishi w chwili przejęcia przez Nissana weszło do silnej grupy motoryzacyjnej — Nissan i Renault. Co to znaczy dla waszej marki?

To było nam bardzo potrzebne. Dzisiaj w naszej branży mamy do czynienia z jedną z największych rewolucji: elektryfikacja, auta autonomiczne, pojazdy skomunikowane ze sobą, coraz ostrzejsze normy emisji, nowe zasady bezpieczeństwa. Wszystko tworzy niezwykłą presję finansową i produktową. Jeśli dotychczas jakaś marka sprzedawała milion samochodów rocznie i generowała zysk, to niestety nie ma gwarancji, że przy takiej wysokości sprzedaży i rosnących wydatkach na R&D, ten zysk jest zagwarantowany na przyszłość. Natomiast w  grupie można wzajemnie wykorzystywać technologie, co znacząco obniża koszty. Naturalnie jakieś wydatki trzeba ponieść, ale nie pokrywa się ich całkowicie i ta zasada działa w obydwie strony, bo za nasze technologie marki z grupy także płacą.

Trevor Mann / fot. Shiho Fukada/Bloomberg

Czyli na przykład Mitsubishi mógłby na przykład „odkupić” technologię produkcji aut pięciodrzwiowych?

Możemy zrobić to, co uważamy za najlepsze dla naszej marki korzystając z tego, co oferuje sojusz Renault Nissan Mitsubishi. Np wykorzystać płytę podłogową i napęd, ale samemu zdecydować, jak będzie ostatecznie wyglądała karoseria. Ale jedno jest nie do zmiany: auto ma wyglądać jak Mitsubishi, bo marka jest silna.

Na rynku jest dzisiaj wiele naprawdę dobrych i niebrzydkich SUV-ów. Jak pan sądzi, dlaczego milion osób wybiera Mitsubishi?

Jesteśmy firmą japońską, a modele pochodzące z tego kraju cieszą się opinią solidnych i wytrzymałych, o dobrej jakości. No i pewność, że nie będzie to jakiś podrasowany hatchback, tylko prawdziwy SUV. Czyli będzie miał odpowiedniej  wielkości koła, właściwe zawieszenie, dobrą widoczność z kabiny. I mamy pomysły na SUV-y przyszłości.  Ten model, który z założenia musi być „pudełkowaty”, wyżej zawieszony, musi mieć gorszą aerodynamikę, a za emisję CO2 płaci się dodatkowo. Ale my mamy już model SUV-a –  hybrydy z podłączeniem do gniazdka, którego emisja CO2 wyniesie jedynie 41 gramów na kilometr, czyli praktycznie połowę tego, co emituje sportowy hatchback. Wnieśliśmy do tego sojuszu dziedzictwo marki i technologie. Wszystko, czego potrzeba, by z optymizmem myśleć o przyszłości.

Modelem Eclipse Cross chcieliśmy wysłać sygnał: potrafimy robić wszystko, nie tracąc wiarygodności, jaką wypracowała marka

Mitsubishi zaskoczyło modelem Eclipse Cross, który nie jest już — jak to pan mówi — pudełkowaty. Rozumiem, że dla rynku miał to być jakiś konkretny sygnał?

Auta nie muszą być pudełkowate, żeby być SUV-ami.  I rzeczywiście chcieliśmy wysłać sygnał: potrafimy robić wszystko, nie tracąc wiarygodności, jaką wypracowała marka. I nie działamy na zasadzie „ja też to mam”. W żadnym wypadku.

Eclipse Cross w waszej ofercie wpasowuje się pomiędzy ASX i Outlandera. Czy zatem w przyszłości ASX trochę się zmniejszy, a Outlander powiększy?

Zastanawiamy się nad tym, bo te modele muszą zdecydowanie się od siebie różnić i to nie tylko wielkością, stylistyką i technologią, a także wyposażeniem wnętrza i samym wnętrzem. ASX i Outlander nowej generacji z pewnością będą budowane na platformach sojuszu.

Wnętrze koncepcyjnego e-Evolution / fot. Noriko Hayashi/Bloomberg

W takim razie co sygnalizuje koncepcyjny model e-Evolution, jaki Mitsubishi pokazał w marcu w Genewie?

Pokazuje strategię na przyszłość. Wszystkie rozwiązania, jakie pojawiły się we wnętrzu tego pojazdu, będzie można zobaczyć w naszych innych modelach. Mocne baterie, zintegrowane systemy łączności pozwalające na jazdę autonomiczną. Mówimy: to wszystko zobaczycie w Mitsubishi w przyszłości. To drogowskaz, który nas prowadzi i sygnał, że z tych technologii zamierzamy korzystać chociażby w nowym Outlanderze, który będzie miał swoją premierę rynkową w 2019 roku.

Jaka w takim razie będzie przyszłość takiego modelu, jak Pajero?

Nieustannie słyszę to pytanie zarówno od klientów, jak i dealerów.  Też chcemy powrotu Pajero, ale musimy znaleźć odpowiednie technologie, żeby wyprodukować  „Pajero naszych czasów”.

Czyli jest możliwość, że na nowy Pajero byłby autem całkowicie elektrycznym?

Wszystko jest możliwe. Oczywiście jest jeszcze zdrowy rozsądek. Pajero waży 2 tony, po dodaniu baterii stanie się pojazdem 3,5 tonowym. W tej sytuacji najrozsądniejszym wyjściem byłaby hybryda.

Co w takim razie z małymi autami ? Zastanawiacie się nad rozbudowaniem oferty w drugim kierunku? Na przykład, czy pojawi się „brat” Colta?

Chcemy mieć spójną ofertę, której trzon stanowią SUV-y. Nie pracujemy nad takim modelem. Ale w przyszłości? Kto wie?

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Elektryczny Jaguar I-Pace z tytułem Car of the Year 2019

Pojedynek był zacięty – w pierwszym głosowaniu jury identyczny wynik uzyskały dwa z siódemki ...

Sprzedaż w Chinach wyprowadza Volkswagena na prostą

W trzecim kwartale roku, Volkswagen odzyskał rentowność – podał Automotive News Europe. Ten sukces ...

7 najciekawszych rzeczy o pierwszym jachcie Lexusa

Lexus wypływa na szerokie wody. Japońska marka zaprezentowała właśnie swój pierwszy jacht. Jednostka ma ...

Autostrada D1 pod Brnem

Czechy: autostradowa zapaść

Polskie problemy z budową nowych dróg to naprawdę drobiazg przy tym, co dzieje się ...

Volkswagen Poznań zwolni 450 pracowników

Epidemia coraz mocniej uderza w fabryki samochodów w Polsce. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, Volkswagen ...

Ceny | Jeep Renegade: Napęd z Bielska-Białej

Nowy Jeep Renegade przeszedł niemal niezauważalny facelifting. Jednak pod maską dzieje się dużo nowego. ...