fot. Jason Alden/Bloomberg

Fiat Chrysler Automobiles zapowiada zmianę planów inwestycyjnych we Włoszech. W końcu listopada koncern zapowiedział zainwestowanie w tym kraju ponad 5 mld euro. Jednak nie jest to już takie pewne.

Sytuacja zmieniła się diametralnie po tym, jak rząd włoski poinformował o programie złomowania i dopłatach do pojazdów przyjaznych środowisku, czyli do aut z napędem elektrycznym i hybrydowym w wysokości 6 tys. euro do każdego wycofanego z dróg pojazdu. Jednocześnie zostaną podwyższone podatki dla wszystkich samochodów z wysokimi emisjami. Dla FCA oznacza to,że np. Jeepy produkowane w zakładzie w Melfi oraz SUVy Alfy Romeo wyraźnie podrożeją. – To całkowicie nowa sytuacja – przyznał w rozmowie z dziennikarzami dyrektor generalny FCA Mike Manley podczas trwającego Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Detroit. – W tej sytuacji trzeba będzie się poważnie zastanowić i jeszcze raz dokonać rewizji strategii. Ale dopóki tego nie zrobimy, nie usłyszycie ode mnie żadnego komentarza – zastrzegł się Manley.

Michael „Mike” Manley, szef FCA / fot. Troy Harvey/Bloomberg

Przedstawiona w listopadzie 2018 strategia FCA przewidywała położenie nacisku na zyskowność produkcji we Włoszech, głównie dzięki modelom wysokomarżowym, takim jak Jeepy, Alfy Romeo i Maserati oraz aut niskoemisyjnych – elektrycznego Fiata 500. Ten model był wymieniany wcześniej jako możliwe nowe auto dla tyskiej fabryki FCA. Ale koncern powstrzymał się od ujawniania jakichkolwiek szczegółów dotyczących swoich zakładów poza Włochami. Był to zresztą program przygotowany jeszcze przez zmarłego w czerwcu 2018 ówczesnego szefa koncernu Sergio Marchionne.

Linia produkcyjna Alfy Romeo Gulia w fabryce we włoskim Cassino / fot. Matthew Lloyd/Bloomberg

Mike Manley nie był w Detroit w dobrym humorze. Przyznał, że cła na stal i aluminium, jakie wprowadził prezydent USA, Donald Trump uszczuplą finanse FCA o 300-350 mln dolarów. Kłopoty, które spowodują finansowe konsekwencje, pojawiły się także z powodu paraliżu w rządzie amerykańskim, co opóźnia certyfikację dużych aut dostawczych, które stanowią mocną stronę oferty FCA w USA.

CZYTAJ TAKŻE: Fiat panda nie wróci do Polski

– Jeśli paraliż w administracji będzie trwał nadal, będziemy mieli kłopoty – przyznał Mike Manley. Szef FCA zaprzeczył jednocześnie, by po sprzedaży producenta komponentów Magneti Marelli chciał pozbyć się także firm Teksid i Comau. – Ale – dodał – jest jedna rzecz, której nauczyłem się w lipcu 2018 r.: nigdy nie mów nigdy. Obydwie firmy mają dla nas wartość. I są ludzie, z którymi rozmawialiśmy na ich temat. A ja sam z zainteresowaniem słuchałem tego, co mieli do powiedzenia – mówi Mike Manley.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Kontrola drogowa będzie znacznie krótsza

Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało, że służby uprawnione do kontroli ruchu drogowego z dniem 1 lipca ...

Lexus ES: Hybryda w dobrej cenie

Lexus ES zawitał po raz pierwszy do europejskiego odbiorcy i pojawił się również w ...

Kolejny odcinek A1 oddany kierowcom

Budowa brakującego odcinka autostrady A1 pomiędzy Tuszynem a Częstochową przebiega szybciej niż planowano. W ...

CES | Znak czasów: autonomiczna Tesla rozjechała robota

Las Vegas to w ostatnich dniach miejsce, gdzie zaglądamy w technologiczną przyszłość. A ta ...

Hulajnoga e-tron sygnowana przez Audi

Nowy trend: e-hulajnoga od Fiata, Seata czy Audi

Moda na elektryczne jednoślady pożyczane na minuty przełożyła się na boom na zakupy takich ...

Google pracuje nad nową aplikacją

Wykryje wypadki i wezwie automatycznie pomoc – takie funkcje ma mieć nowa aplikacja od ...