materiały prasowe

Chciałbym, żeby dyskusja na temat przyszłości silników wysokoprężnych była racjonalna, a nie – jak jest to dzisiaj – emocjonalna – mówi Danucie Walewskiej Dieter Zetsche, prezes Daimler AG.

Branża motoryzacyjna ma chyba obecnie spory problem z wiarygodnością…

To prawda, producenci popełnili wiele błędów. I nadal jest kwestią otwartą, czy i na ile najważniejsze kwestie zostaną rozwiązane w sądzie, dochodzenia jeszcze się toczą. W tej kwestii branża wciąż potrzebuje większej przejrzystości, a nie strategii gaszenia jednego pożaru po drugim. Problem powstał przede wszystkim w Niemczech, ale dotknął także firm w innych krajach. W samych Niemczech jest to w tej chwili główny temat dotyczący motoryzacji, a nie chciałbym, by tak było. Z drugiej strony nie możemy mieć do nikogo pretensji, że tak się dzieje.

Więc odpowiadając na to pytanie: tak, widzimy spadek zaufania, ale z drugiej strony trzeba poddać drobiazgowej analizie wszystkie elementy tego problemu. Jestem przekonany, że musimy dojść do momentu, kiedy otworzy się dyskusja o przyszłości motoryzacji. I najważniejsze w niej będzie to, co można i trzeba zrobić, aby w przyszłości produkowane przez nasze firmy samochody emitowały możliwie jak najmniej szkodliwych gazów. Już teraz jednak warto przypomnieć, że w porównaniu z rokiem 1990 emisja tlenku azotu – NOX – została zredukowana o 70 proc. Natomiast w medialnych doniesieniach czytamy, że sytuacja jest katastrofalna, gorsza niż kiedykolwiek w przeszłości, a to po prostu jest nieprawda. Nie zmienia to faktu, że robimy wszystko, aby obecny poziom emisji NOX nadal obniżyć. I nie jest to zadanie niewykonalne.

Ze swojej strony mogę dodać, że wszystkie silniki, jakie produkuje Daimler, mają poziom emisji, potwierdzony i zaakceptowany także przez organizacje pozarządowe. Dziwi mnie natomiast, że w tej chwili mówi się jedynie o szkodliwych emisjach NOX, a nie dwutlenku węgla. Tymczasem uważam, że właśnie obniżenie emisji CO2 powinno być dla naszej branży priorytetem. I jest jak najbardziej wykonalne. To wszystko oczywiście nie wyczerpuje środków, jakimi powinniśmy starać się o odzyskanie zaufania społecznego.

Jaka jest w takim razie pana zdaniem przyszłość silników spalinowych? Spada sprzedaż diesli, konsumenci zastanawiają się nad przyszłością benzyny, a w elektryfikację nie do końca wierzą?

Może zacznijmy od tego, że nie wszystkim spada sprzedaż diesli. Daimler od początku tego roku sprzedał więcej aut z takimi silnikami niż w tym samym okresie 2016 r. I to mimo że wciąż słyszymy o kolejnych miastach, które mają zakazać wjazdu samochodom z silnikami wysokoprężnymi. Moim zdaniem globalnie silniki spalinowe nadal będą miały wysoki udział w rynku. Jak mówiłem, cały czas pracujemy nad tym, by były one coraz przyjaźniejsze dla otoczenia. W tej chwili mamy za sobą premierę jednego z najnowocześniejszych silników diesla na świecie. W ten produkt zainwestowaliśmy 3 mld euro. Za kilka lat, kiedy będziemy podejmowali decyzję co do jego przyszłości, bo tak jest z każdym naszym silnikiem, zobaczymy co dalej, ale na razie jestem z niego dumny. Chciałbym jednak, żeby na świecie dyskusja na temat przyszłości silników wysokoprężnych była bardziej racjonalna, a nie – jak jest to dzisiaj – emocjonalna. I że za kilka lat uda się doprowadzić do kompromisu w tej sprawie, a do zakazu wjazdu aut z silnikami Diesla nie dojdzie.

Oczywiście nie zmienia to faktu, że potężne środki przeznaczyliśmy także na produkcję silników elektrycznych, mając pełną świadomość – o czym już zostali poinformowani nasi akcjonariusze i inwestorzy, że są znacznie mniej zyskowne, niż jest to w przypadku silników tradycyjnych. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się na wprowadzenie w nich najróżniejszych usprawnień tych jednostek, na co przeznaczyliśmy 4 mld euro. W ten sposób chcemy zniwelować spadek zyskowności produkcji. Jestem zadowolony, że rynki finansowe spokojnie przyjęły taką informację.

Jaką strategię będzie miał Mercedes, jeśli chodzi o produkcję aut z napędem elektrycznym? Czy każdy model będzie miał swoją wersję „e”, czy też będzie to zupełnie nowy segment?

Do roku 2022 każdy model samochodu, z ponad 50 produkowanych obecnie przez Mercedesa, będzie miał swój odpowiednik w wersji elektrycznej. Tak samo będzie z ofertą modeli z napędem hybrydowym. Chcemy, żeby konsumenci mogli wybrać, jakim autem chcą jeździć. Naszym zdaniem gdzieś ok. roku 2025 możemy realistycznie oczekiwać, że cena auta z napędem elektrycznym będzie porównywalna z ceną tych z napędem tradycyjnym. Staniemy się wtedy również pierwszym producentem aut z napędem konwencjonalnym, który będzie miał pełną ofertę aut elektrycznych.

Czy pana zdaniem w segmencie premium mogą pojawić się jakieś nowe marki, tak jak stało się np. z Teslą?

Tesla szybko weszła na rynek, bo oferowała nowatorski produkt i zaczęła od wówczas jeszcze największego rynku świata na auta premium – Stanów Zjednoczonych. W dzisiejszej motoryzacji, która wykorzystuje wszystkie rodzaje napędu, szansa na pojawienie się na rynku nowego gracza jest znikoma. Ale i wcześniej było to bardzo trudne, to proces żmudny i kosztowny. Wprowadzenie nowej marki udało się Toyocie, która stworzyła Lexusa. A w ostatnich latach jedynym producentem, któremu z powodzeniem udało się wprowadzenie nowej marki wykorzystującej silniki spalinowe, jest Hyundai i jego Genesis.

Ostatnio Mercedes Benz zainwestował potężne kwoty w Europie Środkowej, w Polsce, na Węgrzech, w Rumunii i – prawdopodobnie – także w Czechach. Czy to już koniec tej ofensywy inwestycyjnej w naszym regionie, czy też możemy liczyć na więcej?

Zacznijmy od tego, że żaden z tych projektów nie oznaczał przeniesienia miejsc pracy z Niemiec na wschód kontynentu. Wszystkie nasze środkowoeuropejskie inwestycje mają na celu zwiększenie mocy produkcyjnych, niezbędnych z powodu dynamicznie rosnącej sprzedaży. W tej chwili nie ma potrzeby kolejnego zwiększenia produkcji samochodów. Nie wykluczam jednak, że do programów inwestycyjnych, także w tym regionie, powrócimy.

Mogą Ci się również spodobać

Nowy podatek od paliw zwiększy popyt na LPG

Nowa opłata emisyjna wynosząca 10 groszy brutto za litr benzyny i oleju napędowego może ...

Genewa 2019 | Piëch Mark Zero: Jak Robert Lewandowski

Robert Lewandowski potrzebował dziewięciu minut na strzelenie pięciu goli. O równie historyczny wyczyn pokusili ...

Audi: Nowy poziom manipulacji testami spalin. Fałszywe numery nadwozia

Afery spalinowej ciąg dalszy. Audi przyznało, że sfałszowało numery nadwozia w koreańskich samochodach testowych. ...

BMW iNext: Coś więcej niż tylko wizja

Trzeci elektryczny model BMW będzie SUV-em. Koncept, który aktualnie jest ochrzczony nazwą iNext w ...

BMW: Autonomia na dwóch kółkach

Pierwszy autonomiczny motocykl można było zobaczyć na zakończonej niedawno wystawie BMW Motorrad Techday 2018. ...

„Drobna stłuczka” za ponad 135 tys. złotych. Rządowe auta bez AC

Poseł PO Krzysztof Brejza zapytał, a Służby Ochrony Państwa odpowiedziała, ile wyniósł koszt naprawy ...