Na pierwszy rzut oka to niszowy spór o kilka tysięcy samochodów rocznie. W praktyce – kolejny front w relacjach handlowych między Brukselą a Waszyngtonem. Amerykańscy producenci biją na alarm: Unia Europejska zaostrza przepisy w sposób, który może skutecznie wyciąć z rynku największe pick-upy.

Chevrolet Silverado

Chevrolet Silverado

Foto: Materiały prasowe

Pick-upy pod presją regulacyjną

Według „Financial Times” firmy z USA oskarżają UE o de facto blokowanie dostępu do rynku dla takich modeli jak Ford F-150, Chevrolet Silverado czy Ram 1500. Przypomnijmy, że Ford serii F oraz Silverado to wciąż dwa najchętniej kupowane modele samochodów w USA w 2025 r.. Ford sprzedał w zeszłym roku ponad 800 tys. egzemplarzy swojego pick-upa, a Chevrolet ponad 500 tys. Silverado.

Czytaj więcej

Norwegia blisko pełnej elektryfikacji. Rekord: 98,4 proc. nowych aut to EV

Problemem nie są cła, lecz regulacje techniczne – a dokładniej planowane zmiany w systemie dopuszczeń indywidualnych (IVA). Dziś to właśnie ta ścieżka pozwala wprowadzać do Europy niewielkie serie aut niespełniających unijnych norm.

Ford F-150

Ford F-150

Foto: Materiały prasowe

W 2024 r. w ten sposób sprzedano około 7 tys. amerykańskich SUV-ów i pick-upów. To mniej niż 0,1 proc. rynku, ale mowa o symbolu amerykańskiej motoryzacji, za jaki wciąż uchodzi pick-up. Dla importerów i producentów furtka, która pozwala utrzymać obecność legendarnych modeli na Starym Kontynencie, się zamyka, bo planowane przepisy mają wejść w życie w 2027 r..

Czytaj więcej

Finansowe powiązania Volkswagena z Chinami i niepewna przyszłość koncernu

Amerykański punkt widzenia: bariery zamiast ceł

Amerykanie przekonują, że to działanie sprzeczne z duchem porozumienia handlowego UE–USA. Owszem, umowa przewiduje zniesienie ceł po stronie europejskiej, ale – jak podkreślają – trudno mówić o wolnym handlu, jeśli w miejsce barier taryfowych pojawiają się równie skuteczne bariery regulacyjne.

Chevrolet Silverado

Chevrolet Silverado

Foto: Materiały prasowe

Bruksela patrzy na sprawę z innej perspektywy. Komisja Europejska uzasadnia zmiany względami bezpieczeństwa, a organizacje takie jak Transport & Environment wskazują na ryzyko, jakie pick-upy stwarzają dla pieszych i rowerzystów. Wysoka linia maski, ogromna masa i gabaryty – to zestaw cech, który w europejskich, ciasnych miastach działa jak przepis na problemy.

Szerszy kontekst: napięcia handlowe UE–USA

Cały spór ma jednak znacznie szerszy kontekst. Administracja Donalda Trumpa naciska na egzekwowanie zapisów umowy handlowej, a przeciągająca się ratyfikacja po stronie UE tylko dolewa oliwy do ognia. Efekt? Konflikt o marginalny segment rynku może urosnąć do rangi symbolu większych napięć gospodarczych.

Bo w tej historii nie chodzi wyłącznie o pick-upy. Chodzi o to, kto i na jakich zasadach ustala reguły gry w globalnej motoryzacji.

Ford F-150

Ford F-150

Foto: Materiały prasowe