Producenci samochodów od kilku lat eksperymentują z nowym modelem biznesowym opartym na abonamentach i funkcjach aktywowanych już po zakupie samochodu. BMW próbowało oferować podgrzewane fotele w formie miesięcznej subskrypcji, Mercedes rozwija różnego rodzaju płatne usługi cyfrowe, a wielu producentów coraz mocniej stawia na oferowanie oprogramowania za dopłatą. Volvo deklaruje jednak, że nie chce iść tą drogą – przynajmniej nie w przypadku podstawowych funkcji wyposażenia.
W rozmowie z włoskim Motor1 Eric Severinson, dyrektor ds. handlowych w Volvo, bardzo jasno odniósł się do pomysłu płatnych funkcji w autach premium.
Czytaj więcej
Światowi giganci i rynkowi debiutanci rywalizują o to, kto stworzy najlepszy akumulator do auta elektrycznego. Nie chodzi już tylko o zasięg, ale o...
„Jeśli sprzedajesz produkt premium, nie powinieneś drenować klienta drobnymi opłatami. Ktoś wydający około 80 tys. dol. na samochód nie powinien być proszony o kolejne 5 dol. miesięcznie za podstawowe funkcje, takie jak podgrzewane fotele – szczególnie gdy takie wyposażenie jest standardem w dużo tańszych samochodach. To nie jest właściwa droga” – powiedział Severinson.
Volvo z systemem nawigacji Google
Subskrypcje tylko dla usług cyfrowych i software’u
Szwedzi nie wykluczają natomiast abonamentów związanych z bardziej zaawansowanymi usługami cyfrowymi. Według Severinsona sens mogą mieć np. rozbudowane pakiety łączności, dodatkowe funkcje asystentów jazdy czy usługi software’owe rozwijane w czasie.
„Model płatny może mieć sens w przypadku bardziej kompleksowych usług opartych na oprogramowaniu – pakietów connectivity czy zaawansowanych systemów wspomagania kierowcy. Podobnie jak w przypadku Netflixa czy Disney+, subskrypcja może zapewniać dostęp do dodatkowych, wartościowych treści” – tłumaczy przedstawiciel Volvo.
Wywiad odbył się przy okazji startu produkcji nowego Volvo EX60 w fabryce Torslanda w Göteborgu. To niezwykle ważny model dla marki, bo będzie pierwszym elektrycznym Volvo produkowanym w Szwecji i jednocześnie jednym z filarów nowej generacji technologicznej koncernu.
Produkcja nowego elektrycznego modelu Volvo EX60
Megacasting ma obniżyć koszty produkcji EV
Volvo zainwestowało ponad miliard dol. w modernizację zakładu, w tym we wdrożenie technologii megacastingu, czyli wielkogabarytowego odlewania elementów konstrukcyjnych nadwozia. Rozwiązanie znane m.in. z Tesli ma pozwolić znacząco uprościć produkcję aut elektrycznych i obniżyć koszty.
Severinson przyznał, że to właśnie koszty pozostają dziś największym problemem elektromobilności.
„Samochód elektryczny startuje z dużym obciążeniem, ponieważ surowce kosztują około trzy razy więcej niż w przypadku auta spalinowego. Dlatego trzeba to zrekompensować znacznie bardziej efektywnym procesem produkcji” – powiedział.
Według Volvo nowe technologie mają pozwolić mocno ograniczyć liczbę komponentów oraz uprościć konstrukcję samochodu. Firma deklaruje, że dzięki integracji ogniw baterii z konstrukcją podłogi koszty samej struktury mogą spaść nawet o około 30 proc. Kolejne oszczędności ma przynosić właśnie megacasting.
Nowa platforma SPA3, na której bazować będzie EX60, ma być też mocno zorientowana na rozwój oprogramowania. Volvo zapowiada centralną architekturę software’ową wspólną dla wszystkich modeli opartych na SPA2 i SPA3. Samochody mają otrzymywać regularne aktualizacje OTA i rozwijać się podobnie jak smartfony.
„Samochód staje się produktem, który stale ewoluuje, jak smartfon – to koncepcja wciąż nowa dla wielu klientów, ale taka, która zmieni całą branżę” – przekonuje Severinson.
Jednocześnie Volvo podkreśla, że nie chce zatracić własnej tożsamości w cyfrowym świecie. Marka uważa, że przyszłość premium nie polega na agresywnym monetyzowaniu każdej funkcji, lecz na budowaniu wysokiej jakości doświadczenia użytkownika.
Czytaj więcej
Wraz z nadchodzącymi w ciągu najbliższych lat zmianami w przeglądach technicznych wielu właścicieli diesli stanie przed poważnym dylematem: co zrob...
To o tyle ciekawe stanowisko, że branża motoryzacyjna znajduje się dziś pod ogromną presją finansową. Producenci inwestują miliardy euro w elektromobilność, software i nowe architektury elektroniczne, a jednocześnie szukają nowych źródeł przychodów. Subskrypcje wydawały się naturalnym kierunkiem, ale reakcje klientów – szczególnie w Europie – były często bardzo negatywne. BMW powoli wycofuje się z pomysłu abonamentu za podgrzewanie foteli.
Volvo zdaje się dostrzegać ten problem i próbuje znaleźć balans pomiędzy cyfrową przyszłością a tradycyjnym rozumieniem samochodu klasy premium. Szczególnie że sama marka mocno stawia dziś na elektryfikację. Severinson przewiduje, że w Europie prawdziwy przełom nastąpi między 2030 a 2035 r., kiedy auta elektryczne mają stać się dominującym wyborem klientów.
Volvo EX60 dostępne jest w trzech głównych wariantach napędowych.
Europa nadal stawia na elektromobilność
Firma nie ukrywa, że sytuacja globalna jest bardzo zróżnicowana. W Europie segment EV nadal rośnie, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych wyraźnie wyhamował po ograniczeniu dopłat i zmianie polityki energetycznej. Z kolei w Chinach presja cenowa robi się coraz większa, a lokalni producenci coraz mocniej dominują.
W tym kontekście Volvo chce konkurować nie tylko technologią, ale także podejściem do nabywcy. I właśnie dlatego Szwedzi wskazują, że kierowca auta premium nie powinien czuć się tak, jakby korzystał z darmowej aplikacji mobilnej pełnej wyskakujących reklam i mikropłatności. Klienci, zwłaszcza w Europie, powinni być zadowoleni.