Schowane, wysuwane lub całkowicie zintegrowane z linią nadwozia klamki drzwi w ostatnich latach stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów nowoczesnego designu samochodów. Jeszcze kilkanaście lat temu takie rozwiązanie było zarezerwowane głównie dla marek luksusowych – jak choćby Aston Martin czy Range Rover. Prawdziwą popularyzację przyniosła jednak Tesla, a jej śladem szybko podążyli europejscy producenci, którzy chcieli przypodobać się klientom w Chinach. To właśnie tam zintegrowane klamki zaczęły być silnie kojarzone z samochodami elektrycznymi i segmentem premium, stając się jednym z kluczowych wyróżników nowoczesnej stylizacji. Z czasem trend ten zaczął przenikać do coraz tańszych modeli oraz aut z różnymi rodzajami napędu.

Ekologia kontra realne bezpieczeństwo

Producenci sięgali po to rozwiązanie nie tylko ze względów estetycznych. Ukryte klamki poprawiają aerodynamikę, a tym samym mogą realnie wpływać na zasięg samochodów elektrycznych, zużycie paliwa w autach spalinowych i hybrydowych oraz poziom emisji CO₂. W czasach, gdy każdy gram dwutlenku węgla ma znaczenie, taki detal przestał być wyłącznie designerskim gadżetem.

Moda na „czyste” boki nadwozia i elektronicznie sterowane klamki, które pojawiają się dopiero w momencie otwierania drzwi, ma jednak swoją ciemną stronę. W Chinach regulatorzy zaczęli analizować konsekwencje bezpieczeństwa rozwiązań opartych wyłącznie na elektronice. Efektem tych prac jest nowy krajowy standard GB 48001-2026, oficjalnie przyjęty i obowiązujący od 1 stycznia 2027 r..

Czytaj więcej

Volkswagen ostrzega właścicieli ID.4. Akcje serwisowe po pożarach akumulatorów

Nowe przepisy wymagają, aby drzwi w nowych samochodach były wyposażone w mechaniczne mechanizmy umożliwiające ich otwarcie w sytuacjach awaryjnych – takich jak utrata zasilania, poważny wypadek czy zdarzenia termiczne. Zewnętrzna klamka musi mieć określone minimalne wymiary (co najmniej 60 × 20 × 25 mm), a każde drzwi muszą być wyposażone w mechaniczny system zwalniania zamka.

GAC S7

GAC S7

Foto: Materiały prasowe

Wypadki, które zmieniły podejście regulatorów

Jak wskazuje Bloomberg, impulsem do wprowadzenia regulacji były głośne, tragiczne wypadki z udziałem nowoczesnych samochodów, w których ratownicy mieli trudności z dostaniem się do wnętrza pojazdów. W szczególności chodziło o sytuacje, w których elektroniczne systemy otwierania drzwi przestawały działać po kolizji lub pożarze, a brak klasycznych, mechanicznych rozwiązań opóźniał akcję ratunkową.

W Chinach doszło do kilku takich zdarzeń – szczególnie głośne były wypadki z udziałem samochodów Xiaomi, które po kolizjach stanęły w ogniu, a pasażerowie nie zdołali się z nich wydostać. Po tragicznych w skutkach wypadkach w USA i Europie z udziałem Tesli, w których w płomieniach zginęli ludzie, temat bezpieczeństwa wysuwanych klamek wrócił z nową siłą. Zastrzeżenia wobec tego rozwiązania zgłaszają także amerykański Urząd ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA), instytucje Unii Europejskiej oraz niemiecki automobilklub ADAC.

Nowe prawo w Chinach ma przeciwdziałać podobnym tragediom, narzucając minimalne wymagania dotyczące wytrzymałości, lokalizacji i czytelności mechanicznych klamek oraz awaryjnego odryglowywania drzwi – zarówno od zewnątrz, jak i od środka.

Tesla Model 3

Tesla Model 3

Foto: Materiały prasowe

Czy zakaz obejmie wszystkie samochody?

Nie jest jednak do końca jasne, czy regulacje obejmą wszystkie samochody, czy wyłącznie auta elektryczne. Bloomberg podkreśla, że w praktyce przepisy przygotowano głównie z myślą o EV, które w scenariuszach powypadkowych są postrzegane jako bardziej narażone na całkowitą utratę zasilania. Z tego punktu widzenia nowe prawo miałoby dotyczyć przede wszystkim samochodów elektrycznych, podczas gdy auta spalinowe i hybrydowe – nawet korzystające z podobnych, elektrycznie sterowanych klamek – mogłyby pozostać poza jego zakresem.

Inaczej temat opisują jednak chińskie media branżowe, w tym cytowany przez nie portal CarNewsChina. Powołując się na treść samego standardu, wskazują one, że nowe wymagania obejmują wszystkie samochody osobowe i lekkie pojazdy użytkowe, niezależnie od rodzaju napędu. To wydaje się bardziej logiczne – w końcu ukryte klamki mogą być równie niebezpieczne bez względu na to, jaki samochód otwierają.

Czytaj więcej

Koniec elektrycznych eksperymentów. Producenci wracają do znanych nazw modeli

Jedno jest pewne: Chiny, jako największy rynek motoryzacyjny świata, wysyłają wyraźny sygnał, że czas chowanych klamek dobiega końca. Ponieważ niemal każdy producent projektuje dziś swoje modele z myślą o Państwie Środka, można założyć, że takie rozwiązanie zniknie z nowych samochodów również na innych rynkach. Tworzenie osobnych wersji wyłącznie na Chiny zwyczajnie przestanie się opłacać – zwłaszcza że w ślad za chińskimi regulatorami najprawdopodobniej pójdą kolejne kraje.

Range Rover

Range Rover

Foto: Materiały prasowe

Dlaczego chowane klamki zawodzą w codziennym użytkowaniu

Na tym jednak lista problemów się nie kończy. Chińscy regulatorzy zwracają uwagę, że chowane klamki psują się znacznie częściej, a ich naprawa bywa kosztowna. To rozwiązanie sprawia też wiele problemów w codziennym użytkowaniu. Wydłuża czas wsiadania do samochodu, a w sytuacjach, gdy auto zaparkowane jest przy ruchliwej ulicy i trzeba szybko dostać się do środka, potrafi być zwyczajnie frustrujące. Zimą dochodzi kolejny problem: klamki przymarzają do karoserii.

W praktyce komfort obsługi samochodu z chowanymi klamkami jest wyraźnie ograniczony. Biorąc pod uwagę umiarkowane korzyści aerodynamiczne i estetyczne oraz liczne wady związane z ergonomią, trudno nie dziwić się, że rozwiązanie to zyskało tak dużą popularność w autach do codziennej jazdy, zamiast pozostać ekscentrycznym dodatkiem zarezerwowanym dla supersamochodów. Jeszcze bardziej zaskakuje fakt, że zostało ono zaakceptowane przez działy user experience firm motoryzacyjnych.

To jednak problem szerszy – podobne pytania można zadać w odniesieniu do dotykowych przycisków we wnętrzach samochodów. Z jednej strony pozwalają producentom obniżać koszty i dają projektantom pole do stylistycznych eksperymentów. Z drugiej – w codziennym użytkowaniu często okazują się rozwiązaniem równie niepraktycznym, co irytującym, a czasem nawet niebezpiecznym.