Zgodnie z obowiązującymi przepisami piesi mają pierwszeństwo będąc na przejściu i zamierzając na nie wejść, z wyłączeniem torowiska dla tramwajów. Oznacza to, że ta sytuacja odnosi się również do ścieżek rowerowych. Praktyka jest jednak zupełnie inna. Kierowcy na drogach wiedzą już, że pieszy ma pierwszeństwo. Odwrotnie jest w przypadku np. rowerzystów. Zdecydowana większość miłośników jednośladów napędzanych siłą mięśni, nie zna obowiązujących przepisów. Potwierdza to TVN Warszawa, który przez kilka dni badał sytuację. „Nie wszyscy piesi i rowerzyści mają świadomość, kto ma pierwszeństwo. Wydaje się wręcz, że większość z nich uważa, że rower. I to piesi są bardziej skorzy do ustępowania. Niestety, nie brakuje też sytuacji, gdy rowerzyści nie zwalniają albo wręcz denerwują się, gdy piesi wchodzą przed nimi na oznakowane przejście” – opisuje Mateusz Szmelter z tvnwarszawa.pl.

CZYTAJ TAKŻE: Francuzi zamieniają auta na elektryczne rowery

Opisane i nagrane zachowania są codzienną rutyną. Rozpędzeni, czasami do dużych prędkości, rowerzyści za nic mają przepisy. Przykładów takich zachowań nie trzeba daleko szukać. Mało który z nich zwalnia przed wjechaniem na przejście przy zatłoczonym skrzyżowaniu. Nie zdają sobie sprawy, że mimo pierwszeństwa może być niewidoczny dla kierowcy, zwłaszcza jadąc ok. 30 km/h. Podobnie jest w przypadku pieszych. Choć mają oni pierwszeństwo, to dbając o własne bezpieczeństwo muszą się przed przejściem zatrzymać i przepuścić miłośników jednośladów napędzanych przeważnie siłą mięśni. „Tam, gdzie ruch pieszych przecina drogę dla rowerów i jest wyznaczone przejście dla pieszych, rowerzysta ma obowiązek ustąpić pieszemu” – mówi Mikołaj Pieńkos, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich. „Ta sytuacja dotyczy wyznaczonych przejść dla pieszych przez drogi rowerowe, czyli takich, które posiadają namalowaną zebrę i znaki drogowe ostrzegające o przejściu dla pieszych. W takim miejscu osoba na rowerze czy hulajnodze ma obowiązek zwolnić i zatrzymać się, jeśli pieszy chce przejść przez drogę rowerową” – dodaje.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

TVN Warszawa zwraca też uwagę na problem związany z brakiem typowej zebry (przejścia dla pieszych) w przypadku ścieżki rowerowej. Przykładem takim może być skrzyżowanie Górczewskiej z Młynarską. To właśnie tam piesi po zejściu z jezdni mają do dyspozycji wyłącznie niewielki skrawek chodnika, a dostęp do dalszej części odgradza droga dla rowerów, na której nie ma namalowanych pasów – zwraca uwagę TVN Warszawa. „Wyznaczanie przejścia jest zwykle stosowane tam, gdzie jest to jeden, konkretny ciąg, przecinający drogę rowerową. Jeżeli mamy rejon skrzyżowania, gdzie ruch rowerowy i pieszy mieszają się w kilku miejscach, to wyznaczanie przejść dla pieszych okazuje się nie do końca uzasadnione” – tłumaczy Pieńkos. Podkreślił również, że w takiej sytuacji rowerzysta powinien zachować szczególną ostrożność, gdyż piesi mogą przekraczać ścieżkę w różnych miejscach.

CZYTAJ TAKŻE: Coraz mniej kradzieży rowerów