Samochody elektryczne płoną inaczej niż spalinowe

W ubiegłym roku spaliło się 7827 samochodów osobowych. Ile w tym było pożarów samochodów elektrycznych – nie wiadomo. Państwowa Straż Pożarna nie prowadzi w statystykach takiego rozróżnienia.

Publikacja: 11.03.2021 10:23

Samochody elektryczne płoną inaczej niż spalinowe

Foto: fot. AdobeStock

Eksperci Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) podkreślają jednak: samochody elektryczne nie palą się częściej, ani groźniej niż samochody spalinowe. Palą się za to inaczej. Do przygotowanego w tej sprawie raportu dotarła „Rzeczpospolita”. W październiku ub. roku mieszkańców Warszawy zelektryzowała informacja o pożarze podziemnego garażu przy ul. Górczewskiej, gdzie spłonęło blisko pół setki aut. Pojawiły się spekulacje, że przyczyną było zapalnie się auta elektrycznego. Z tego powodu niektóre wspólnoty mieszkaniowe wprowadziły nawet zakazy ładowania w garażach takich samochodów. Tymczasem ani straż pożarna ani prokuratura prowadząca w tej sprawie dochodzenie nie potwierdziły takiego wątku. PSPA przywołuje natomiast w raporcie opinię rzeczoznawcy ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych. Miał stwierdzić, że w spalonym garażu nie parkował żaden „elektryk”, a samochód który na podstawie zdjęć niektórzy uznawali za źródło pożaru był dieslem.

CZYTAJ TAKŻE: Uratował ludzi z pożaru. Dostał od Toyoty nowy samochód

Najczęstszą przyczyną samozapłonu w samochodach benzynowych są nieszczelności w układzie paliwowym. Wypływające paliwo może zapalić się od pojedynczej iskry. Pożary bywają też wywołane rozgrzanym katalizatorem i jego kontaktem z podłożem, np. suchą trawą. Ale taka sytuacja dotyczy wyłącznie pojazdów z napędem konwencjonalnym.

Kiedy może dojść do pożaru samochodu elektrycznego? Raport PSPA wymienia kilka scenariuszy. Samochody elektryczne są pozbawione układu paliwowego, świec i katalizatora, nie stosuje się w nich wysoce łatwopalnych cieczy, jak paliwo czy olej silnikowy. Ale źródłem pożaru może być akumulator i ekstremalne warunki zewnętrzne. Skrajnie wysokie temperatury mogą wpłynąć na wystąpienie niepożądanych reakcji chemicznych powodujących jego przegrzanie. Z kolei w bardzo niskich temperaturach wewnętrzny opór akumulatora wzrasta, co może powodować dodatkowe efekty cieplne, zwiększając ryzyko wystąpienia pożaru.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

Do zapalenia się e-auta może dojść także podczas ładowania, co może być skutkiem awarii akumulatora z powodu przeładowania. Jednak znacznie częściej wiąże się to z wadliwymi lub niezabezpieczonymi stacjami ładowania lub kablami. To główna przyczyna pożarów innych urządzeń elektrycznych posiadających akumulatory litowo-jonowe, np. smartfonów. Pożar może się także zdarzyć w sytuacji, gdy akumulator pojazdu elektrycznego został uszkodzony np. wskutek wypadku drogowego: uszkodzenia akumulatora są tak poważne, że zapala się on podczas wypadku lub bezpośrednio po wypadku. Ale z badań DEKRY (Niemieckiego Stowarzyszenia Inspekcji Pojazdów Samochodowych) i testów zderzeniowych niezależnej organizacji EURO NCAP, pożar akumulatora nawet w przypadku ekstremalnych kolizji jest rzadkim zjawiskiem.

Inne źródło zasilania oraz specyficzna budowa samochodu elektrycznego sprawia, że inaczej się takie auto gasi. W przypadku płonącego paliwa samochodu z napędem konwencjonalnym straż pożarna może opanować ogień zalewając auto pianą gaśniczą, odcinając dopływ tlenu. Natomiast w przypadku płonących akumulatorów używa się wody. Nie wystarczy samo zduszenie widocznych płomieni. Energia pochodzi ze środka akumulatora, a ogień rozprzestrzenia się tam efektem domina – z komory do komory. Problemem jest ograniczony dostęp, bo większość akumulatorów w pojazdach elektrycznych jest uszczelniona. W takich przypadkach pomaga tylko bezustanne chłodzenie. Gdy będzie zbyt małe, akumulator znowu się zapali. Testy wykazały, że w zależności od rozmiaru i umiejscowienia akumulatora, do ugaszenia pożaru samochodu elektrycznego potrzebne jest ponad 10 tys. litrów wody.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

Raport PSPA podkreśla, że akumulatory e-aut są wyposażone w kompleksowy system zabezpieczeń przeciwpożarowych. Jest on bez przerwy aktywny: zarówno gdy samochód jest zaparkowany, jak i podczas jazdy oraz ładowania. Ryzyko pożaru minimalizują także system awaryjnego wyłączania wysokiego napięcia oraz obwód, który w czasie postoju separuje napięcie akumulatora od reszty instalacji elektrycznej. Według raportu amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA), elektrolity stosowane w akumulatorach litowo-jonowych stwarzają mniejsze lub porównywalne ryzyko zapłonu w porównaniu do benzyny lub oleju napędowego. Z kolei według analiz Tesli, ryzyko zapłonu samochodu w pełni elektrycznego jest o ponad 10 razy niższe w porównaniu do pojazdów spalinowych. Z danych opublikowanych w 2018 r. wynika, że na każdy miliard przejechanych mil samochody elektryczne Tesli w Stanach Zjednoczonych miały ulegać średnio 5 pożarom, podczas gdy pojazdy spalinowe – 55.

CZYTAJ TAKŻE: Polska stała się liderem elektromobilności

Według serwisu Rankomat, w Polsce płonie średnio ok. 27 pojazdów dziennie. W 2018 r. po raz pierwszy w minionej dekadzie liczba pożarów przekroczyła 10 tysięcy. Pożary z reguły wynikają z wad samochodu, najczęściej zdarzają się w miesiącach letnich, a średnia wysokość strat to ok. 15 tys. zł.

Eksperci Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) podkreślają jednak: samochody elektryczne nie palą się częściej, ani groźniej niż samochody spalinowe. Palą się za to inaczej. Do przygotowanego w tej sprawie raportu dotarła „Rzeczpospolita”. W październiku ub. roku mieszkańców Warszawy zelektryzowała informacja o pożarze podziemnego garażu przy ul. Górczewskiej, gdzie spłonęło blisko pół setki aut. Pojawiły się spekulacje, że przyczyną było zapalnie się auta elektrycznego. Z tego powodu niektóre wspólnoty mieszkaniowe wprowadziły nawet zakazy ładowania w garażach takich samochodów. Tymczasem ani straż pożarna ani prokuratura prowadząca w tej sprawie dochodzenie nie potwierdziły takiego wątku. PSPA przywołuje natomiast w raporcie opinię rzeczoznawcy ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych. Miał stwierdzić, że w spalonym garażu nie parkował żaden „elektryk”, a samochód który na podstawie zdjęć niektórzy uznawali za źródło pożaru był dieslem.

Pozostało 81% artykułu
Tu i Teraz
Kolejny zgrzyt koncernu Stellantis z włoskim prawem. Skonfiskowane 134 Fiaty
Tu i Teraz
Kolejny pożar. Płonie złomowiska samochodów. Na miejscu 30 zastępów straży pożarnej
Tu i Teraz
Ford Mustang w nowych wersjach. Planowane czterodrzwiowe coupe i model offroad
Tu i Teraz
Kolejny odcinek autostrady A2 na ukończeniu. Trasa przetnie Polskę ze wschodu na zachód
Tu i Teraz
Nowa, "czysto rosyjska” Wołga okazała się chińskim Changanem
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy