Większość przebadanych przez InsightOut Lab i markę Volkswagen Polaków jest zdania, że ulgi podatkowe, czyli faktyczne obniżenie ceny pojazdu już przy jego zakupie jest najlepszą formą skutecznego przekonywania Polaków do zakupu samochodów elektrycznych. Tego zdania jest 59 proc. ankietowanych.

CZYTAJ TAKŻE: Nowy Volkswagen Arteon: Przygotowany do walki z BMW i Mercedesem

Ten model wsparcia nazwany został modelem norweskim – w Norwegii to właśnie ulgi podatkowe wyraźnie wpływają na udział aut na prąd w ogólnej liczbie samochodów jeżdżących po tym kraju. W Polsce rządowy program zakłada zwrot części poniesionych kosztów dopiero po zakupie auta. Taki model zdaniem 36 proc. ankietowanych może skutecznie popularyzować samochody elektryczne. Niewiele mniej osób jest zdania, że skutecznymi narzędziami zwiększającymi zainteresowanie autami na prąd byłoby dołączanie do samochodów ładowarek naściennych lub kart dających możliwość szybkiego ładowania samochodu elektrycznego po preferencyjnych cenach (odpowiednio 30 proc. i 29 proc.).

""

moto.rp.pl

Wysoki odsetek opinii świadczących o tym, że dobrym pomysłem są modele wsparcia niebezpośrednio związane z obniżeniem ceny samego zakupu aut na prąd jest sporym zaskoczeniem. Właśnie dlatego w badaniu sprawdzono, kto częściej wskazywał na dotacje bezpośrednie, a kto na mniej oczywiste formy wsparcia. Jak się okazuje wiek, wykształcenie i poziom dochodów ma bardzo wyraźny wpływ na to, czy ankietowani Polacy wybierali bezpośrednie czy pośrednie formy wsparcia zakupu samochodów elektrycznych, co zostało zobrazowane poniżej.

""

moto.rp.pl

CZYTAJ TAKŻE: Volkswagen rezygnuje z produkcji kilku modeli

Z powyższych wykresów wynika, że za bezpośrednimi formami wsparcia są przede wszystkim ludzie starsi, wyżej wykształceni i lepiej zarabiający. Można zatem wysnuć wniosek, że kluczowym czynnikiem jest wiek – pamiętajmy, że poziom zarobków oraz wykształcenie w najmłodszej grupie wiekowej są z oczywistych względów niższe niż w najstarszej grupie. Starsi nie chcą czekać na zwrot części poniesionych kosztów – chcą ich tu i teraz. Młodsi częściej są skłonni czekać na zwrot części zainwestowanych funduszy.