fot. GDDKiA

W tym roku znowu będzie mniej szybkich dróg niż zakładano. Zamiast blisko pół tysiąca kilometrów realne staje się włączenie do ruchu niewiele ponad 300.

Znowu komplikuje się dokończenie autostrady A1 wokół Częstochowy. Na odcinku opuszczonym przez włoskie Salini pracuje obecnie konsorcjum złożone z firm: Budimex, Strabag i Budpol, ale ich zadaniem są roboty przy budowie jezdni. Tymczasem dotąd nie wybrano wykonawcy robót wykończeniowych: oznakowania, budowy ogrodzenia, montażu barier, oświetlenia oraz ekranów akustycznych. Pierwszy przetarg na te prace zakończył się fiaskiem: nie było chętnych. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) jeszcze niedawno zapowiadała, że dla przyspieszenia inwestycji wyłoni wykonawcę, dokonując wyboru w procedurze z wolnej ręki. W ostatni piątek ogłosiła jednak trzy przetargi: osobno na montaż barier, na oznakowanie i na ogrodzenie. To jednak sprawia, że częściowe zakończenie robót przy obwodnicy, pozwalające na uzyskanie tzw. przejezdności i włączenie obu jezdni do ruchu jeszcze przed końcem roku, co GDDKiA obiecywała wcześniej, staje się mało prawdopodobne. A jeśli i tym razem przetargi spalą na panewce, będzie to absolutnie niemożliwe.

Opóźnień na budowach szybkich dróg jest znacznie więcej. Przykładem jest budowa podwarszawskiego odcinka drogi ekspresowej S8 pomiędzy Radziejowicami a Paszkowem. Trasa miała być gotowa z końcem wakacji, tymczasem wciąż obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 60 km na godzinę, a na części jezdni w stronę Mszczonowa ruch odbywa się jednym pasem. Nie wiadomo dlaczego, bo nie widać tam żadnych prac. Nieoficjalnie mówi się, że nowy termin zakończenia budowy to połowa października. Ale może się okazać, że wykonawcom potrzeba jeszcze więcej czasu.

CZYTAJ TAKŻE: Szybkie drogi pod napięciem

Fatalnie wygląda sytuacja na drodze ekspresowej nr 5 w województwie kujawsko-pomorskim. W tym roku miały być gotowe trzy odcinki, które budowała włoska Impresa Pizzarotti, wyrzucona przez GDDKiA za brak postępów. To fragmenty Nowe Marzy–Dworzysko, Dworzysko–Aleksandrowo i Białe Błota–Szubin.Obecny stan zaawansowania prac nie przekracza nawet połowy tego, co miało być już zrobione. Na razie rozpisane zostały przetargi na wybranie nowych wykonawców, w przyszłym miesiącu spodziewane jest otwarcie ofert. Obecny planowany termin zakończenia inwestycji to 2022 rok. Cztery pozostałe odcinki S5 budowane w województwie kujawsko-pomorskim też mają opóźnienia. W tym roku nie będą gotowe.

Budowa autostrady A1 pod Częstochową, odcinek budowany dotąd przez firmę Salini, który powinien być już praktycznie gotowy...
Wciąż nie wiadomo, czy w tym roku uda się uzyskać choćby przejezdność autostradowej obwodnicy Częstochowy / fot. GDDKiA

Lepiej jest na innym odcinku S5 – pomiędzy Poznaniem a Wronczynem, gdzie pracowało włoskie Toto Construzioni Generali. Z końcem tego roku ma być ukończona druga nitka ekspresówki. Ale i tak będzie w sumie opóźniona o dwa lata. – Kolejne dwa odcinki w kierunku Wrocławia mają być udostępnione z końcem tego roku, niemal pół roku przed terminem – mówi „Rzeczpospolitej” Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

CZYTAJ TAKŻE: Kolejna włoska firma schodzi z budowy drogi w Polsce

W przyszłym miesiącu powinien być oddany do ruchu fragment S7 pomiędzy Skomielną Białą a Rabką-Zdrój. Miał być gotowy w czerwcu. Do końca roku może skończyć się budowa odcinka Lubień–Naprawa, choć jest zagrożenie, że nastąpi to dopiero w przyszłym roku. Mocno wątpliwe jest także włączenie do ruchu przed końcem roku fragmentu trasy S17 Warszawa–Lublin od Garwolina do Kołbieli. Na pewno nie będzie w tym roku gotowej obwodnicy Wałcza, którą buduje borykający się z niewypłacalnością Energopol Szczecin. Mocno przesunie się w czasie również sfinalizowanie prac przy obwodnicy Koszalina. Tam do opóźnień przyczyniły się niespodzianki geologiczne – pod ziemią pojawiła się woda. W rezultacie zamiast w tym roku, obwodnica ma być gotowa w roku 2022.

To kolejny rok, w którym nowe szybkie drogi okazują się krótsze od zapowiedzi rządu. W 2018 r. włączono do ruchu ok. 321 km szybkich dróg, o 120 km mniej, niż zakładano. Rok wcześniej do realizacji planów zabrakło 50 km. Największym problemem w realizacji inwestycji jest wzrost kosztów z powodu drożejących materiałów budowlanych i rosnących kosztów pracy. Efektem są straty firm na kontraktach zawartych 2–3 lata temu i coraz częstsze rezygnacje z podpisywania nowych umów, które okazują się nieopłacalne. [G]

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Toyota Corolla: Koniec schizmy

Rozstanie to nowy początek… Tak, znamy te pomysły, które – choć z założenia bywają ...

Sprzedaż aut w Polsce i na świecie. Jest coraz lepiej

Sprzedaż aut pnie się w górę. Dobre wiadomości dochodzą nie tylko z Chin, ale ...

Raport jakości J.D. Power. Katastrofalny wynik Tesli

Po raz pierwszy amerykański producent samochodów elektrycznych Tesla został uwzględniony w raporcie jakości J.D. ...

Wideo | Skoda Octavia RS: bardziej sportowa, niż się wydaje

Octavia RS w doskonały sposób łączy rozsądek i sportowe emocje – przekonuje Miko Marczyk, ...

Rynek niemiecki w 2019 r. Udział silników benzynowych spadł bardziej niż diesli

Niemiecki Federalny Urząd ds. Transportu Samochodowego podsumował rok 2019. U naszych zachodnich sąsiadów w ...

Seat wchodzi na chiński rynek

Seat został udziałowcem spółki utworzonej przez Volkswagen Group China i JAC. Hiszpanie skoncentrują się ...