Reklama
Rozwiń
Reklama

Jeździmy Yangwang U9. Najszybszym samochodem na świecie

Yangwang U9 to elektryczny supersamochód, który można nazwać zapowiedzią zmiany w światowej motoryzacji. Siadamy za kierownicę najszybszego auta na świecie.

Publikacja: 29.11.2025 09:20

W drogowej wersji Yangwang U9 moc silnika wynosi 1300 KM

W drogowej wersji Yangwang U9 moc silnika wynosi 1300 KM

Foto: Albert Warner

Dlaczego jazda po torze jest zawsze czymś ekscytującym? Bo tor wyścigowy to miejsce, w którym samochód – i kierowca – mogą wreszcie być sobą. Na zwykłej drodze ograniczają nas przepisy, ruch, bezpieczeństwo innych. Na torze znikają te bariery – zostaje czysta mechanika, fizyka i emocje. Tych ostatnich na pewno mi nie zabraknie, bo wsiadam właśnie za kierownicę bardzo, bardzo wyjątkowego samochodu. Auta, które najpierw skakało nad dziurami w asfalcie, potem wykręciło rekordowy czas na torze Nurburgring, a na koniec pobiło rekord prędkości. Panie i panowie, oto Yangwang U9.

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Ale wróćmy na tor, rozgrzanego asfaltu i do ciszy, która wcale nie jest ciszą. Bo wystarczyło wcisnąć pedał gazu, by zamiast ryku silnika usłyszeć świst mocy – futurystyczny dźwięk czterech elektrycznych silników. Tak właśnie zaczyna się spotkanie z Yangwang U9, drogową wersją samochodu, który rozsadził granice wyobraźni, gdy w wersji Xtreme – osiągnął prędkość niemal 500 km/h, a dokładnie 496,22 km/h. Wynik, który fascynuje i nieco przeraża.

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Yangwang to obok Denzy nowa, luksusowa marka koncernu BYD, którą Chińczycy chcą pokazać, że potrafią stworzyć nie tylko auta elektryczne, lecz także emocje. I to emocje na poziomie Ferrari czy McLarena. Debiut marki był jednym z najgłośniejszych wydarzeń motoryzacyjnych ostatnich lat w Chinach, a U9 jej pierwszym prawdziwym superautem. W jego konstrukcji skupiono wszystko, co BYD ma najlepszego: platformę e4 z czterema niezależnymi silnikami elektrycznymi i zawieszenie DiSus-X, które potrafi kontrolować ruch nadwozia z precyzją robota chirurgicznego. To właśnie ten system umożliwia U9 „taniec” – wznoszenie się, podskakiwanie, a na torze brak przechyłów nadwozia w zakrętach, nawet przy absurdalnych przeciążeniach.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Skaczący nad dziurą samochód opanował internet. To nowy chiński elektryk
Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Samochód, którym jeździłem, to wersja drogowa, znacznie „łagodniejsza” niż torowy potwór, który bił rekord prędkości. Tutaj moc wynosi "tylko" 1300 KM, moment obrotowy to 1680 Nm, a akumulator ma pojemność 80 kWh. Do setki przyspiesza w 2,3 sekundy, co w teorii czyni go równym Rimacowi Nevera. Yangwang nie wystrzeliwuje jak z katapulty – on raczej wciąga w czasoprzestrzeń. Ciąg jest linearny, potężny i niepozbawiony dramatyzmu. Wraz z niesamowitym wzrostem prędkości na najdłuższej prostej toru oczy szeroko się otwierają, a horyzont zaczyna się przemieszczać z prędkością nieznaną fizyce zdrowego rozsądku.

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Fakt, na torze U9 zdradza swoją masę – około 2,5 tony – piszczącymi oponami, ale po części winna jest moja nieznajomość nitki toru i zbyt gwałtowne skręty. Mimo to auto wychodzi z tego obronną ręką, bo czuć masę, lecz jeszcze bardziej inteligencję zawieszenia i napędu. Cztery silniki pracują niezależnie, każdemu kołu przydzielając dokładnie tyle momentu, ile trzeba, a zawieszenie to taniec czterech niewidzialnych żyroskopów, które utrzymują auto w idealnej równowadze. Tam, gdzie większość superaut walczy z fizyką, U9 po prostu ją przeprogramowuje. Poczucie przyczepności jest niemal absurdalne – można przyspieszać z gazem w podłodze w połowie zakrętu i samochód nawet nie drgnie ani się uślizgnie. Kontrola tego bolidu na torze jest tak duża, że najsłabszym ogniwem w tej układance jestem ja. Muszę mocno się pilnować, bo granice zaczynają się przesuwać szybciej, a punkty hamowania należy dostosować do dużo większych prędkości.

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Reklama
Reklama

Zawieszenie to techniczny majstersztyk

Hamowanie – ostre, stabilne, bez histerii. Układ hamulcowy i rekuperacja współpracują ze sobą płynnie, a zawieszenie DiSus-X natychmiast prostuje nadwozie. Zero nurkowania. Tylko w szybkich zmianach kierunku czuć, że to nie ultralekki karbonowy pocisk, lecz luksusowy elektryczny bolid, który jest superautem według nowych zasad i pokazem możliwości technologicznych BYD. Na prostych odcinkach U9 zamienia się w rakietę. Jadąc w kasku słyszę bardziej bicie swojego serca niż świst silników. Samochód przyspiesza do jakichś 220 km/h z tak dużą łatwością, jakbym grał w grę komputerową. Wnętrze? Opisałbym je jako technologiczną elegancję. Niewielki ekran przed kierowcą, wąski panel środkowy, alcantara, skóra i karbon. Siedzi się nisko, zaś fotele są zadziwiająco wygodne,  nie są to ekstremalne kubły, w które ciężko się wbić.

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Na torze U9 jest hipnotyzujący. Nie wymaga agresji, lecz precyzji. Nie nagradza chaosu, tylko rytm. Można odnieść wrażenie, że ten samochód wie więcej niż kierowca – jakby przewidywał każdy twój ruch. W tym aucie czuć ukryty potencjał z innego świata. Kiedy kończę moje kółka i zjeżdżam do pit lane, pierwsze co przychodzi do głowy, to fakt, że jeszcze kilka lat temu trudno byłoby uwierzyć w to, że producent znany z miejskich elektryków stworzy auto, które spuści lanie całemu światu motoryzacji. Nie jest najlepszym sportowym autem na świecie, ale jest elektrycznym supersamochodem, manifestem epoki, w której chińska motoryzacja przestała gonić. Długofalowo przyszłość motoryzacji jest elektryczna, a jak nie stanie się cud i Europa się nie obudzi, to jest także chińska.

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Reklama
Reklama
Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Yangwang U9

Yangwang U9

Foto: Albert Warner

Czytaj więcej

Elektryczny luksusowy SUV z Chin, który potrafi pływać

Dlaczego jazda po torze jest zawsze czymś ekscytującym? Bo tor wyścigowy to miejsce, w którym samochód – i kierowca – mogą wreszcie być sobą. Na zwykłej drodze ograniczają nas przepisy, ruch, bezpieczeństwo innych. Na torze znikają te bariery – zostaje czysta mechanika, fizyka i emocje. Tych ostatnich na pewno mi nie zabraknie, bo wsiadam właśnie za kierownicę bardzo, bardzo wyjątkowego samochodu. Auta, które najpierw skakało nad dziurami w asfalcie, potem wykręciło rekordowy czas na torze Nurburgring, a na koniec pobiło rekord prędkości. Panie i panowie, oto Yangwang U9.

Pozostało jeszcze 90% artykułu
Reklama
Ten pierwszy raz
Seat wraca do gry. Oto nowa Ibiza i Arona po liftingu
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Ten pierwszy raz
Alpine A290 GTS: Auto dla każdego Polaka
Ten pierwszy raz
Geely Starray EM-i: Drugie, to właściwe otwarcie
Ten pierwszy raz
DS N°8: Kolejna próba Francuzów w segmencie premium
Ten pierwszy raz
Nowa Kia EV4: Kompakt, który może namieszać w segmencie elektryków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama