Volvo od lat buduje wizerunek marki opartej na bezpieczeństwie. Jak w ostatnich latach zmieniło się podejście do tego zagadnienia i na co dziś kładziecie Państwo największy nacisk?

Od dziesięcioleci bezpieczeństwo jest jedną z najważniejszych wartości Volvo, a nasze doświadczenie w tej dziedzinie jest efektem wielu lat badań i rozwoju. W Szwecji działa nasz Traffic Accident Research Team, który analizuje rzeczywiste wypadki drogowe, aby lepiej zrozumieć ich przebieg i wyciągać z nich wnioski. To ważne, ponieważ prawdziwe zdarzenia na drogach często znacząco różnią się od scenariuszy przygotowanych na potrzeby testów. Równie duży nacisk kładziemy na konstrukcję naszych samochodów. Nie idziemy na kompromisy w kwestii materiałów – wykorzystujemy między innymi szwedzką stal borową, która dzięki swojej wyjątkowej wytrzymałości skutecznie chroni pasażerów podczas zderzeń. Jednocześnie bezpieczeństwo coraz mocniej opiera się na profilaktyce. Nasze samochody wyposażone są w coraz większą liczbę czujników, kamer i radarów, a ich procesory potrafią błyskawicznie przetwarzać ogromne ilości informacji, wspierając kierowców. Coraz większą rolę odgrywa bezpieczeństwo aktywne, a także oprogramowanie, sztuczna inteligencja i zaawansowane systemy komputerowe, które pomagają zapobiegać zagrożeniom, zanim dojdzie do wypadku.

Drugim wymiarem bezpieczeństwa jest dziś cyberbezpieczeństwo. Czy cyberataki na samochody są realnym zagrożeniem i jak poważnie powinniśmy je traktować?

Nasze samochody są bezpieczne nie tylko pod względem konstrukcji, ale również cyberbezpieczeństwa. To obszar, którego nie można bagatelizować, dlatego od początku projektujemy nasze systemy z myślą o ochronie przed cyfrowymi zagrożeniami. Współczesne auta mają bardzo wydajne komputery i procesory, komunikują się z chmurą oraz otrzymują aktualizacje OTA, czyli over the air. Wszystkie te rozwiązania wymagają odpowiednich zabezpieczeń. Cyberbezpieczeństwo nie jest jednak czymś, co można raz zaprojektować i uznać temat za zamknięty. Zagrożenia stale się zmieniają, dlatego nasze systemy ochrony są rozwijane, aby stale zapewniać najwyższy poziom bezpieczeństwa.

Czytaj więcej

Mercedes powiększa fabrykę na Węgrzech. Elektryczna Klasa C już zjeżdża z taśmy

Samochody zbierają dziś bardzo dużo informacji. Czy ich właściciele powinni obawiać się wycieku danych albo przejęcia kontroli nad pojazdem? Na ile branża motoryzacyjna, a w szczególności Volvo, jest przygotowana na taki scenariusz?

Standardy dotyczące cyberbezpieczeństwa w motoryzacji są bardzo rygorystyczne. Dlatego jestem spokojny o bezpieczeństwo, jakie zapewniają nasze auta. Tym bardziej że nasze rozwiązania opracowuje m.in. zespół z Krakowa. Już ponad trzy lata temu otworzyliśmy jeden z globalnych Tech Hubów właśnie w tym mieście, a pracujący tam inżynierowie rozwijają nasze samochody między innymi w obszarze szeroko rozumianego bezpieczeństwa.

Które technologie, dziś jeszcze uznawane za futurystyczne, trafią do samochodów Volvo w najbliższych latach? Czym marka może zaskoczyć? 

Technologie już dzisiaj wykonują pracę, która kilka lat temu była nie do pomyślenia. Jedną z nich są wspomniane już zdalne aktualizacje oprogramowania OTA. Pozwalają one w krótkim czasie wprowadzać nowe funkcje i rozwijać systemy infotainment we wszystkich kompatybilnych samochodach – bez konieczności wizyty w salonie czy serwisie. Ostatnio w taki sposób zaktualizowaliśmy system w 2,5 miliona samochodów, które zostały wyprodukowane od 2020 r. i są użytkowane w 85 krajach. To pokazuje skalę możliwości tego rozwiązania. Równie dynamicznie rozwijają się systemy wspomagania kierowcy, które nieustannie analizują dane z kamer i radarów. Dzięki nim samochody stają się coraz bezpieczniejsze i łatwiejsze w prowadzeniu. Te systemy będą nadal rozwijane, a kolejnym etapem będzie stopniowo rosnący poziom autonomii.

Czytaj więcej

Kupili auta z 2026 roku, dostali z 2025. BYD oferuje pełen zwrot

Ma Pan ogromne doświadczenie zdobyte na wielu rynkach świata. Jak w ostatnich latach zmieniło się postrzeganie marek premium? Czy technologia staje się dziś ważniejsza od tradycji i jak oczekiwania klientów różnią się w zależności od regionu?

Chiny są jedynym dużym regionem, za który bezpośrednio nie odpowiadałem, dlatego podchodzę ostrożnie do komentowania tamtejszej sytuacji. Oczywiście wszyscy go obserwujemy, bo jest to największy, a prawdopodobnie także najtrudniejszy rynek motoryzacyjny na świecie. Natomiast jeżeli spojrzymy na klientów marek premium w Polsce, Hiszpanii, Kanadzie, Brazylii czy Japonii, dostrzeżemy wiele podobieństw. Niezależnie od kraju cenią oni markę, jej historię, bezpieczeństwo, innowacyjność i jakość wykonania. To wartości uniwersalne, choć oczekiwania klientów nieustannie ewoluują. Z pewnością coraz większe znaczenie ma technologia. Samochód, który kiedyś był przede wszystkim zbiorem mechanicznych podzespołów, staje się zaawansowanym urządzeniem cyfrowym. Dlatego intensywnie inwestujemy w oprogramowanie. Volvo należy do grona producentów najskuteczniej rozwijających koncepcję software-defined vehicle, w której kluczową rolę odgrywa centralny komputer sterujący funkcjami pojazdu. Według oceny S&P Global Mobility jako jedyny tradycyjny producent aut osiągnęliśmy najwyższy, piąty poziom zaawansowania w tym obszarze. To nie był spacer po parku. Transformacja w kierunku samochodów definiowanych przez oprogramowanie wymagała sporego wysiłku i inwestycji, ale dziś widzimy, że klienci na całym świecie coraz bardziej doceniają jej efekty.

Gdyby spojrzał Pan krytycznie na ostatnią dekadę motoryzacji, co w tej transformacji ocenia Pan pozytywnie, a co niekoniecznie? 

Ostatnia dekada przyniosła motoryzacji kilka wyraźnych zwrotów. Jej pierwsza połowa upłynęła pod znakiem bardzo szybkiej elektryfikacji i przekonania, że wkrótce zdominuje ona cały świat. Dziś widzimy, że ten proces przebiega w różnym tempie zależnie od regionu. Skandynawia, szczególnie Norwegia, jest pod tym względem niezwykle zaawansowana, podczas gdy Europa Środkowo-Wschodnia i Południowa rozwijają się znacznie wolniej. My również dostosowaliśmy tempo transformacji, chociaż utrzymaliśmy strategiczny kierunek. Stawiamy na samochody elektryczne, rozwijając jednocześnie hybrydy jako rozwiązanie przejściowe. Ciekawym doświadczeniem był również okres przed pandemią, gdy widać było bardzo silny trend współdzielenia samochodów, a własność auta miała stracić na znaczeniu. Pandemia dość szybko zweryfikowała te prognozy. Duże zmiany zachodzą także w samej konstrukcji samochodów. Interesujące są technologie takie jak megacasting czy integrowanie baterii z konstrukcją podwozia. Wdrożyliśmy je w naszych procesach produkcji i już widzimy, jak skutecznie wpływają na obniżenie masy pojazdu, skrócenie czasu montażu czy poprawę efektywności kosztowej. 

Czytaj więcej

Na autostradzie można wyprzedzać prawym pasem zgodnie z przepisami

W którym segmencie europejskiego rynku samochody elektryczne mają największą szansę na szybkie zwiększenie udziału?

Myślę, że w pierwszej kolejności będzie to segment premium. Jego klienci są bardziej otwarci na nowe technologie i chętniej z nich korzystają. Jeszcze kilka lat temu byli też gotowi więcej za nie zapłacić. Obecnie różnica kosztowa wyraźnie zmalała. Ceny samochodów elektrycznych w dużej mierze zbliżyły się do cen aut spalinowych i hybrydowych, czego przykładem są nasze SUV-y z linii 60, gdzie cena samochodu plug-in i elektrycznego jest niemal taka sama. Nie bez znaczenia pozostaje również większa świadomość ekologiczna klientów segmentu premium. 

Czy rozwijanie małych, miejskich samochodów elektrycznych jest łatwiejsze niż elektryfikacja największych modeli?

Z naszej perspektywy ten krok mamy już za sobą. Nasz model z segmentu B świetnie się sprawdza jako drugie auto w rodzinie i pojazd do miasta. Nie sądzę, abyśmy

planowali wejść do jeszcze niższego segmentu. Natomiast nie powiedziałbym, że stworzenie mniejszego modelu, takiego jak EX30, jest z definicji łatwiejsze niż opracowanie EX90. Zainwestowaliśmy w pełną gamę samochodów elektrycznych – od modeli miejskich po największe SUV-y, a za chwilę do klientów trafi model z najpopularniejszego segmentu SUV-D, czyli EX60, który już spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem.

W jakich technologiach Chiny wyprzedzają dziś Europę, a w jakich obszarach Europa nadal może pokazać swoją przewagę?

Chiny wyróżniają się przede wszystkim skalą. To największy rynek motoryzacyjny świata, a jednocześnie jeden z najbardziej efektywnych kosztowo – nie tylko w branży motoryzacyjnej. Odgrywają istotną rolę w obszarze elektromobilności i produkcji baterii, ponieważ właśnie stamtąd wywodzą się najwięksi producenci ogniw. Europa z kolei ma ponad sto lat doświadczenia w projektowaniu, produkcji i doskonaleniu samochodów. Tego know-how nie da się zbudować z dnia na dzień. Auto jest bardzo złożonym produktem, składającym się z tysięcy elementów, a ich właściwe zestrojenie wymaga czasu, wiedzy i doświadczenia. Europejscy producenci, zwłaszcza w segmencie premium, wyróżniają się także jakością materiałów oraz dbałością o detale. Dotyczy to zarówno rozwiązań konstrukcyjnych, takich jak wykorzystanie stali borowej, jak i ergonomii czy wzornictwa. Samochody Volvo projektujemy z myślą o oczekiwaniach europejskich klientów, dlatego tak dobrze odpowiadają ich potrzebom.

Szczepan Mroczek: Volvo od lat osiąga w Polsce bardzo dobre wyniki sprzedaży. Skąd bierze się sympatia Polaków do tej marki?

Od kilku dekad konsekwentnie rozwijamy w Polsce markę oraz sieć salonów i serwisów. Równolegle budujemy zaufanie klientów, opierając się na wartościach, z których Volvo jest znane: bezpieczeństwie, ergonomii, wysokiej jakości i ponadczasowym wzornictwie. Myślę też, że w Polsce dobrze odnajdujemy się w samochodach projektowanych w Europie. Są bliskie naszym potrzebom i sposobowi korzystania z auta, a Volvo jest tego dobrym przykładem. 

Polska, podobnie jak branża motoryzacyjna, bardzo mocno zmieniła się w ostatnich latach. Jakie szanse wykorzystaliśmy, patrząc na nasz kraj z globalnej perspektywy, a gdzie nadal mamy dużo do nadrobienia?

Ostatnie dwie dekady to wyjątkowo dobry okres w historii Polski. Potwierdzają to dane – nigdy wcześniej polska gospodarka nie rozwijała się tak szybko, konsekwentnie nadrabiając dystans do krajów Europy Zachodniej. Uważam, że wykorzystaliśmy tę szansę w sposób wzorcowy, choć jako społeczeństwo mamy skłonność do niedoceniania własnych osiągnięć i zastanawiania się, co można było zrobić lepiej. To trochę jak z inwestowaniem na giełdzie. Łatwo po latach wskazywać decyzje, które teoretycznie przyniosłyby wyższy zysk, ale rzeczywistość wygląda inaczej. Dzisiejsza pozycja Polski jest efektem konsekwentnej pracy wielu ludzi. Studiowałem w Wielkiej Brytanii pod koniec lat 90., jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Wówczas różnica między naszymi krajami była ogromna. Dziś Polska znajduje się w zupełnie innym miejscu. Widać to nie tylko w statystykach, lecz także w codziennym życiu. Dobrym przykładem są Warszawa i nasz Tech Hub w Krakowie, gdzie z powodzeniem rekrutujemy specjalistów z Europy Zachodniej. To najlepszy dowód, że Polska jest dziś atrakcyjnym miejscem do życia i pracy.

Na jakie dziedziny Polska powinna położyć największy nacisk w najbliższej dekadzie?

Powoli wyczerpujemy model wzrostu oparty na niskich kosztach pracy. Kluczowy będzie wzrost produktywności i uniknięcie pułapki średniego dochodu, co będzie

wymagało stopniowej zmiany struktury gospodarki. Dużą szansą jest rewolucja związana ze sztuczną inteligencją, ponieważ Polska od lat dysponuje świetnymi inżynierami, cenionymi na całym świecie. Wzrost produktywności wymaga jednak inwestycji. Od wielu lat wskazuje się, że ich poziom jest zbyt niski, a bez zwiększenia nakładów trudno będzie utrzymać wysokie tempo rozwoju. Mamy dobre szkolnictwo, jesteśmy największą gospodarką w naszym regionie i krajem o dużym potencjale. Czasem po prostu nie doceniamy własnej skali i znaczenia. 

Ma Pan doświadczenie z Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki, Australii, Azji oraz obu Ameryk. Jakie refleksje dotyczące prowadzenia biznesu, gospodarki i codziennego życia wynikają z porównania tych regionów z Polską i Europą? 

Zdecydowanie zachęcam do podróżowania i poznawania tych różnic na własną rękę. Można o nich czytać, ale osobiste doświadczenie daje zupełnie inny poziom zrozumienia. Style życia w różnych częściach świata są odmienne, jednak ostatecznie ludzie wszędzie chcą tego samego – być szczęśliwi, mieć rodziny i czuć się bezpiecznie. Bezpieczeństwo rozumiane szeroko: jako ochrona zdrowia, stabilność finansowa i przewidywalność życia. W wielu krajach poziom tej wartości jest wyraźnie niższy niż w Polsce i szerzej – w Europie. Europa znajduje się wysoko pod względem zaspokojenia potrzeb opisanych przez Maslowa, a szczególnie dotyczy to Skandynawii, z której wywodzi się Volvo. Decydują o tym nie tylko wysokie dochody, ale także ich bardziej równomierny podział i stosunkowo niewielkie nierówności społeczne. Taka perspektywa pomaga zrozumieć, gdzie jesteśmy i w jakim kierunku powinniśmy podążać, aby kolejne pokolenia żyły w jeszcze lepszym otoczeniu. W długim horyzoncie równie ważna jest ekologia. Europa przykłada do niej dużą wagę, podczas gdy w innych częściach świata priorytety bywają inne.

Czy europejski sposób życia jest więc dobrym modelem, którego warto bronić, czy raczej powinniśmy mocniej wzorować się na innych regionach świata?

Warto obserwować innych, bo nigdy nie wiadomo, kto znajdzie lepszy sposób organizowania życia i gospodarki. Demokracja ma swoje wady, ale – jak dotąd – nikt nie wymyślił lepszego systemu. Podobnie jest z europejskim modelem rozwoju – dziś daje nam mocne fundamenty, ale musimy stale myśleć o jego doskonaleniu. Europa powinna rozwijać się nie tylko w ujęciu bezwzględnym, lecz także utrzymywać konkurencyjność wobec innych światowych gospodarek. Nie osiągniemy tego przez obniżanie kosztów, lecz dzięki inwestycjom, nowym technologiom i rosnącej produktywności. Dobrym przykładem jest nasz Tech Hub w Krakowie, gdzie inwestujemy w inżynierów i zaawansowane rozwiązania. To kierunek, który warto rozwijać również w skali całej gospodarki.

Wszyscy dostrzegamy potencjał sztucznej inteligencji, ale coraz częściej słyszymy również o zagrożeniach i ślepych zaułkach tej technologii. Czy AI nadal będzie rozwijać się w tak imponującym tempie, czy możemy spodziewać się korekty i większej refleksji?

Od wielu lat zakładaliśmy, że rozwój sztucznej inteligencji będzie bardzo szybki i z czasem jeszcze przyspieszy. Nic nie wskazuje na to, aby ten trend miał się odwrócić. Nie postrzegam tego jako zagrożenia. Uważam, że jako ludzie będziemy beneficjentami tej technologii. Otrzymamy narzędzia, które ułatwią nam życie i wesprą nas w wielu codziennych zadaniach. Dlatego warto podchodzić do tych zmian z otwartością – dzięki nim przyszłość może być wygodniejsza i po prostu lepsza. 

Czy jest jakiś inny kraj poza Polską, w którym chciałby Pan spędzić emeryturę?

Myślałem o tym dziesiątki, jeśli nie setki razy. Co ciekawe, im więcej podróżuję i im więcej miejsc poznaję, tym bardziej doceniam Polskę. Mówię to całkowicie szczerze. Dziś trudno mi sobie wyobrazić emeryturę gdziekolwiek indziej niż tutaj, nad Wisłą. 

A gdyby miał Pan wskazać trzy kraje, które najbardziej podobają się Panu ze względu na sposób życia i możliwość przyjemnego spędzania czasu?

Wspaniała jest Skandynawia, a szczególnie Szwecja. Od lat dużą wagę przywiązuje się tam do ekologii i bliskości natury. Niewielka gęstość zaludnienia ułatwia obcowanie z lasami, rzekami, jeziorami i wybrzeżem – krajobrazami, które są mi szczególnie bliskie. Drugim kierunkiem są Włochy. To idealne miejsce dla osób, które lubią jazdę na rowerze po górach czy narciarstwo. Odwiedzam ten kraj co najmniej raz lub dwa razy w roku i nie sądzę, aby miało się to zmienić. Trzecim krajem byłaby Grecja. Lubię ją za prostotę, czyste morze, słońce, znakomite jedzenie i świetne warunki do uprawiania sportów wodnych, takich jak kitesurfing czy windsurfing. Im więcej podróżuję poza Europę, tym bardziej doceniam nasz kontynent. 

Arek Nowiński, President of EMEA & APEC w Volvo Cars

Arek Nowiński, President of EMEA & APEC w Volvo Cars

Foto: Materiały prasowe

Na koniec bardziej osobiste pytanie. Co jest w życiu najważniejsze?

To dość uniwersalne: ludzie chcą być szczęśliwi i spełnieni. Jestem szczęśliwym ojcem i mężem. Mam wspaniałą rodzinę i czworo dzieci w różnym wieku – część jest już dorosła, a najmłodsza córka chodzi jeszcze do szkoły podstawowej. Spełnienie zawodowe jest dla mnie ważne, ale równie istotne pozostaje życie prywatne. Dużą rolę odgrywają zdrowie, pasje i czas poświęcony sobie. Aktywność sportowa zwykle dobrze wpływa na zdrowie, oczywiście jeśli zachowujemy umiar. Kluczowa jest równowaga między życiem zawodowym, rodzinnym, sportowym i intelektualnym. Dużo czytam, a ważne miejsce zajmują u mnie wartości religijne i – szerzej – duchowe. Uważam, że te obszary nie muszą się wzajemnie wykluczać. W tym roku obchodzę okrągłe urodziny. Żona podarowała mi interesujący wyjazd rowerowy w Alpy. Wrzuciłem plan trasy do ChatGPT i zapytałem, co o nim sądzi. Odpowiedź była mniej więcej taka: wszystko zależy od poziomu zaawansowania, ale dla początkującego ten plan jest praktycznie nierealny. Ważne, aby podejmować wyzwania. Nie zawsze trzeba realizować wszystko w stu proc. i nie trzeba być perfekcjonistą. Najważniejsze jest jednak zmierzenie się z czymś, co wywołuje niepewność lub obawy. Lepiej spróbować i dać sobie szansę, niż zrezygnować tylko dlatego, że coś wydaje się trudne.