Paliwo przyszłości może być z Patagonii

Paliwa syntetyczne, mają takie same parametry, jak dzisiaj wlewane do baków. W tej sytuacji zakaz sprzedaży aut z silnikami spalinowymi nie ma sensu - dowodzą jednym głosem Porsche i Ferrari.

Publikacja: 07.03.2023 06:50

Paliwo przyszłości może być z Patagonii

Foto: mat. prasowe

Porsche w udowodnieniu tego faktu poszło dalej. Jest inwestorem w trzech programach pilotażowych produkcji e-paliw - w chilijskiej Patagonii, w Teksasie i australijskiej Tasmanii. Dlaczego tam? Bo pod dostatkiem jest wody, powietrza, a silny wiatr napędza wiatraki przez praktycznie cały rok. A nic więcej, oprócz pieniędzy, których Porsche akurat nie brakuje, nie jest potrzebne do wyprodukowania benzyny syntetycznej, która ma dokładnie takie same parametry, jak paliwo sprzedawane dzisiaj. To dlatego niemiecki kanclerz, Olaf Scholtz który nie ukrywa swojego wsparcia dla paliw syntetycznych spotkał się w niedzielę, 5 marca z przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursulą von der Leyen. Chciał ją przekonać, że przestawienie europejskiej motoryzacji na wyłącznie elektryczną wcale nie jest w interesie konsumentów.

Po spotkaniu Olaf Scholtz nie ukrywał optymizmu i zapewniał, że dyskusje na ten temat będą kontynuowane. Niemcy, ale nie tylko oni są przekonani, że auta z silnikami spalinowymi powinny być nadal rejestrowane i sprzedawane, także po roku 2035. Oczywiście pod warunkiem, że do ich baków będzie wlewane paliwo syntetyczne z neutralnej dla środowiska produkcji i przetransportowane tankowcami napędzanymi e-paliwem. Potem przewożone cysternami z napędem elektrycznym. Inaczej cały projekt nie miałby sensu. Ostateczna decyzja w sprawie przyszłości europejskiej motoryzacji miała być przegłosowana 7 marca. Nie będzie. Tyle niemiecki kanclerz już osiągnął. - Mieliśmy bardzo dobrą i konstruktywną dyskusję. I dajemy nasze pełne wsparcie dla innowacyjnych technologii. Ale muszą one być zgodne z naszymi celami dotyczącymi powstrzymania zmian klimatycznych - mówiła dziennikarzom po spotkaniu z niemieckim kanclerzem Ursula von der Leyen.

Czytaj więcej

Warszawa. Te auta nie wjadą do centrum miasta

A te cele są bardzo ambitne. Jeszcze w tym dziesięcioleciu w krajach UE emisje gazów cieplarnianych w transporcie mają być obniżone o 55 proc., zaś cały transport neutralny dla środowiska w 2050. Dla niemieckiego przemysłu samochodowego, to ogromne wyzwanie. Bo daje zatrudnienie 800 tysiącom osób i notuje ok. 411 mld euro przychodów. Czyli jest największą dziedziną gospodarki. Za paliwami syntetycznymi lobbują w Niemczech koalicjanci Olafa Scholtza. Minister transportu, Volker Wissing z FDP przekonuje, że najprościej byłoby wyjąć spod zakazu auta z silnikami spalinowymi korzystające z e-paliw. - Nie silnik spalinowy jest dzisiaj problemem, tylko paliwa jakie go napędzają. Dlatego właśnie musimy być otwarcie na inne rozwiązania - przekonywał na Twitterze w ostatnią niedzielę, kiedy były już znane wyniki rozmów Olafa Scholtza z szefową KE. Zwolennicy e-paliw twierdzą, że w praktyce nie są one niczym innym, jak odnawialną energią przekształconą płynne paliwo. Proces polega na wychwyceniu z powietrza dwutlenku węgla i połączenia go z wodorem pozyskanym z wody. Zasilanie produkcji, to oczywiście energia odnawialna. W ten sposób, w dużym uproszczeniu, powstaje syntetyczne paliwo węglowodorowe. To prawda. Podczas spalania e-paliwa wytwarzają dwutlenek węgla. Ale ponieważ został on pozyskany z tego samego gazu wcześniej wychwyconego z powietrza, proces jest neutralny dla klimatu.

Tak wygląda zakład Porsche, w którym produkowane jest syntetyczne paliwo.

Tak wygląda zakład Porsche, w którym produkowane jest syntetyczne paliwo.

mat. prasowe

Porsche, które już jedzie z prądem w Europie i na świecie wierzy, że e-paliwa mają przyszłość. W swojej ofercie ma wprawdzie elektrycznego Taycana, w 2024 dołączy do niego e-Macan, trochę później e-Cayenne i zobowiązało się do zaoferowania w 2030 roku 80 proc. modeli z napędem elektrycznym. Ale ta luksusowa marka zainwestowała również w fabrykę e-paliw w Chile. Jej przedstawiciele nie ukrywają, że nie planują produkcji swojego flagowego 911 w wersji „e”. I, że nie zawiodą tych wszystkich kolekcjonerów i fanów, którzy mają w garażach ich auta. - Eksploatacja pojazdów z silnikami spalinowymi w sposób neutralny dla klimatu może również pomóc przyspieszyć dekarbonizację całego sektora transportowego. Naszym zdaniem już istniejące pojazdy powinny zostać jak najszybciej włączone do programów obniżenia emisji - przekonuje Stefan Utsch, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing Porsche Panamera. Dlaczego akurat tego modelu? Bo Panamera bez problemu tankuje paliwo syntetyczne. Jej kierowca, gdyby nie wiedział, to nie miałby pojęcia, że jedzie na syntetyku, a nie na wysokooktanowej benzynie wyprodukowanej z ropy naftowej. Dlatego także wyścigi Formuły 1, najważniejsza impreza motoryzacyjna na świecie, od sezonu 2026 przestawią się na paliwa syntetyczne. Ta decyzja wprawdzie nie obniży poziomu emisji w sporcie motorowym, ale pomoże udowodnić, że paliwa syntetyczne mogą napędzać silniki o wysokich osiągach.

Czytaj więcej

Unia Europejska przekłada decyzję ws. zakazu aut z silnikami spalinowymi

Porsche posiada 12,5 proc. udziałów w HIF Global LLC, producencie e-paliw, który prowadzi fabrykę pilotażową w Haru Oni koło Punta Arenas w Chile. Oprócz Porsche zainwestowały tam Siemens Energy, Enel, ExxonMobil, Gasco oraz ENAP. Porsche wydało na ten projekt 100 mln euro i przedstawiciele marki nie ukrywają , że są gotowi do kolejnych inwestycji. Zakład został uruchomiony w grudniu 2022, a pierwszy bak został napełniony w 911 przez Barbarę Frenkel, która w zarządzie Porsche odpowiada za zakupy. Spod dystrybutora autem odjechał Michael Steiner, szef działu badań i rozwoju marki. Produkcję w Chile napędza na razie jeden wiatrak, ale w miarę rozwoju projektu będzie ich tam 60. Woda, która jest na razie pobierana z sieci w Punta Arenas, będzie transportowana z Pacyfiku, odsalana i wykorzystywana do produkcji. Wiatru nigdy nie zabraknie, chwilami wieje nawet z prędkością 120 km na godzinę. A już teraz energii jest więcej, niż zakład potrzebuje.

Plany dla patagońskiego zakładu są takie: 130 tysięcy litrów z produkcji pilotażowej zostanie wykorzystanych na udział Porsche w Mobil 1 Supercup, który jest postrzegany jako wstęp do Formuły 1. W 2026 z fabryki w Haru Oni wywiezionych zostanie ekologicznym transportem 55 mln litrów e-paliwa. Dwa lata później już 10 razy więcej. Czyli znacznie wcześniej, niż w Europie ma zacząć obowiązywać zakaz rejestracji aut spalinowych. Przedstawiciele Porsche nie chcą mówić na razie o tym, ile kosztuje litr e-paliwa. - To produkcja pilotażowa, po dużych inwestycjach. W przyszłości jednak jego cena będzie zależała od opodatkowania. Będzie także niższa, bo zadziała prawo skali - tłumaczy Karl Dums, odpowiedzialny w Porsche za kontakty w władzami. Na e- auta przecież w większości krajów też są ulgi podatkowe.

Czytaj więcej

Porsche 718 Cayman GT4 RS: Suma wszystkich pozytywnych emocji
Ekologia
Chińczycy mają sposób na tani wodór. To wywróci rynek do góry nogami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Ekologia
Silnik diesla zasilany wodorem. To osiągnięcie Politechniki Krakowskiej
Ekologia
Strefy Czystego Transportu – spójrzmy na fakty
Ekologia
Nowe badanie UE. Przez ostatnie 12 lat nie odnotowano redukcji emisji CO2
Ekologia
Miłosz Jakubowski: Strefa Czystego Transportu – nie taka straszna, jak ją malują