Jak na razie wszystko idzie po naszej myśli. Niedługo na rynek wejdzie Cupra Leon i sądzę, że to przekona rynek, że naprawdę mamy przyszłość – mówi Wayne Grifitth, prezes marki Cupra.

Dlaczego pierwszy miejski „sklep” Cupry powstał w Meksyku ?

Bo nasza marka matka Seat zawsze była tutaj silna obecna, a dla modelu Cupra Leon Meksyk jest drugim, największym rynkiem po Niemczech. Właśnie zakończyliśmy homologację na meksykańskim rynku, więc powodów jest jeszcze więcej. Kolejne takie miejskie studio Cupry powstanie w Europie, najprawdopodobniej w Polsce, ponieważ sprzedaż naszych aut idzie doskonale.

Wayne Grifitth, prezes marki Cupra.

Czyli jest to sygnał dla Ameryki Łacińskiej : zobaczcie już tu jesteśmy ?

Planujemy premiery w Kolumbii i w Chile. Ale wszystko zaczyna się od Meksyku, który jest najmocniejszym rynkiem. Seat sprzedaje tutaj ponad 25 tysięcy samochodów, rośnie nasz udział rynkowy. Niestety reszta tego regionu jest raczej niestabilna i trudna.

A są gdzieś na świecie stabilne i łatwe rynki motoryzacyjne ?

Może rzeczywiście łatwych nie ma, ale stabilne są z pewnością rynki europejskie. Na przykład rynek niemiecki jest jak marzenie, działamy tam w przewidywalnym otoczeniu ekonomicznym, podobnie jest w Polsce. Ale to prawda. Kiedy się spojrzy na świat, takiej stabilizacji nie widać. Niepokojące jest to co się dzieje w stosunkach gospodarczych między Stanami Zjednoczonymi i Chinami, zbliża się Brexit , nawet na południu Hiszpanii mamy niestabilną sytuację. Wszędzie trzeba się wykazać cierpliwością.

Zamierza pan z Meksyku pokazać Cuprę sąsiadowi z północy ?

Jak na razie nie mamy planów wejścia na rynek amerykański. To nie znaczy, że nie szukamy nowych rynków. Jesteśmy już na większości krajów Europy Wschodniej, mamy dobre wyniki sprzedaży w Polsce i w Czechach. W Chinach w ramach Grupy Volkswagena analizujemy możliwości pozyskania potencjalnego partnera i wprowadzenia Cupry na tamten rynek. Ale ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta. Ale wszędzie chcemy pokazać,że oto pojawia się nowe auto na rynku o specyfikacjach, jakich nie ma żadne inne z segmentu premium i kosztuje między 40 a 50 tys. euro.

Pokazywanie aut w centrum miast, to nowy trend w motoryzacji, który pojawił się dobrych kilka lat temu. Jest to z pewnością kosztowna inwestycja. Na co pan liczy decydując się na pokazanie Cupry w centrum Warszawy?

Zacznijmy od tego, że musimy być tam, gdzie są nasi klienci. Niekoniecznie w luksusowym otoczeniu. Raczej tam, gdzie wystawiane są dzieła sztuki, gdzie są eleganckie sklepy. To stamtąd pochodzi nasz klient.

CUPRA Ateca.

Czy budowanie takich salonów wystawowych jest elementem przemian, jakie przechodzi teraz sam proces sprzedaży samochodów?

Rzeczywiście cyfryzacja mocno weszła w naszą branżę i wiele z procesów wyboru samochodu przeniosło się do Internetu, zwłaszcza kiedy klient przygotowuje się do podjęcia ostatecznej decyzji. Rzadko wtedy chodzi do dilera. Tyle, że kupno auta nadal nie odbywa się tak samo, jak kupno chociażby butów, które zamawia się sieci, a jeśli się nie spodobają, odsyła się je nadawcy w tym samym pudełku. Kiedy kupuje się takie auta, jak Cupra, to jednak idzie się je zobaczyć, trzeba się nim przejechać, wybrać punkt obsługi, gdzie będzie serwisowane. Czyli część „cyfrowa” pełni rolę informacyjną, ale potem do tego procesu wchodzi człowiek którego nazywamy Cupra Master, prawdziwy pasjonat marki.

Co dla pana jest najważniejsze w budowaniu , a właściwie odświeżaniu marki?

Dotarcie do grupy młodych pasjonatów motoryzacji. Gdyby w przypadku Cupry chodziło wyłącznie o dodatkową markę już silnego produktu, nie sądzę, żeby taki projekt miał ręce i nogi. I nie łudzę się, że szybko osiągniemy sukces. Marka jeszcze nie jest dobrze znana, czeka nas duży wysiłek, ale wspólnie z marketingiem i siecią dilerską jesteśmy dobrze przygotowani. Mimo że nieustannie słyszymy, że marki raczej powinny się konsolidować, bo na nowe miejsca raczej już nie ma. Tymczasem moim zdaniem właśnie przyszedł najlepszy czas, żeby się porwać na takie zadanie. Nasza branża przeżywa teraz rewolucję związaną z elektryfikacją i uważam, że ta rewolucja właśnie jest dla nas wielką szansą. Mamy już przecież elektrycznego Tavascana, którego pokazaliśmy we Frankfurcie, mamy Formentora – hybrydę doładowywaną z gniazdka. Jest jeszcze specjalna edycja Cupra Ateca. Mamy czym zaskoczyć.

Cupra Tavascan.

Cupra pozostanie autem z zacięciem sportowym. A auta sportowe, jako delikatnie mówiąc mało ekologiczne, nie są postrzegane na rynku pozytywnie. Nie obawia się pan, że to może obciążyć wasz wizerunek ?

Do przyszłości trzeba się po prostu solidnie przygotować. Przy tym nie mam wątpliwości : silniki spalinowe nie znikną z rynku jeszcze przez długi czas. Z drugiej strony jednak musimy dostosować się do wymogów emisji CO2, bo od tego nie ma ucieczki. Dlatego właśnie mamy modele elektryczne i będziemy mieli ich więcej, będziemy mieli hybrydy ze wszystkimi cechami aut sportowych a emitujące nie więcej jak 50 gramów CO2 na kilometr. Czyli będą to auta przyjazne dla środowiska, ale jednocześnie sportowe. I nie mam wątpliwości : nigdy nie zabraknie pasjonatów, którzy będą chcieli jeździć autami sportowymi.

Cupra jest w Grupie Volkswagena i jest marką należącą Seata. Jak niezależny jest pan w tej sytuacji ?

Nasza niezależność zależy od tego czy odniesiemy sukces. Jak na razie wszystko idzie po naszej myśli. Niedługo na rynek wejdzie Cupra Leon i sądzę, że to przekona rynek, że naprawdę mamy przyszłość. Mamy pełne wsparcie zarządu Grupy Volkswagena,pozostaje nam więc tylko ciężka praca.

Czyli jakie plany ma pan na najbliższy czas?

Umocnienie marki, zwiększenie liczby modeli i większych i mniejszych od tych, jakie już produkujemy, ze wszystkimi dostępnymi rodzajami napędu. W tej chwili Tavascan jest jednym z modeli pokazującym nasze możliwości tak dotyczące wyglądu auta, jak i tego, co ono może osiągnąć.

A cele sprzedażowe?

Ten rok jest świetny. Sprzedaż zwiększyła się o 80 proc i wyniesie ponad 20 tys. aut. Po premierze Cupra Leon i Leon Sports Tourer oraz Formentora ten trend wzrostowy powinien się utrzymać, mam nawet nadzieję podwoić sprzedaż. Chcę,żeby Cupra stała się w Grupie VW ważnym biznesem.I nie chodzi mi o zysk, bo już go mamy, w segmencie premium jest to zawsze łatwiejsze, niż w produkcji aut masowych, ale i o wielkość sprzedaży.

CZYTAJ TAKŻE: Cupra Ateca vs Seat Ateca: Takie same, zupełnie inne

Jak było możliwy taki rozwój w tak krótkim czasie?

To właśnie pokazują korzyści z przynależności do wiodącej grupy motoryzacyjnej. Skorzystaliśmy z płyt podłogowych, mogliśmy dobrać odpowiednie silniki i wszystkie kluczowe komponenty. Reszta, to już nasze pomysły.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Szansa na wielką fuzję motoryzacyjną

Fiat Chrysler Automobiles i PSA Group prowadzą zaawansowane rozmowy o fuzji. Informacja ujawniona w ...

Dieter Zetsche, prezes Daimler AG

Prezes Daimlera odchodzi. Zmiana kierownictwa w przyszłym roku

Dieter Zetsche będzie rządził koncernem Daimler do maja przyszłego roku. Jego następcą już jest ...

Poczta amerykańska testuje autonomiczne ciężarówki

Poczta amerykańska - United States Postal Service - testuje transport paczek i listów pomiędzy ...

Skoda Kamiq: Tak wygląda następca Yeti

Skoda zaprezentuje swój trzeci model SUV. Premiera odbędzie się na salonie samochodowym w Genewie. ...

Rekordowe zyski Grupy Volkswagena. Afera dieslowa już nie szkodzi

Grupa Volkswagena wypracowała w 2017 roku rekordowe wyniki. Zysk operacyjny wyniósł 17 mld euro, ...

Słoneczny patrol po włosku

Tego lata włoscy Carabinieri wyjadą patrolować plażę w Rimini i Riccione specjalnie przygotowanymi Jeepami ...