W piątek notowania Groclinu rosły nawet o prawie 20 proc., do 13,7 zł. W samym kwietniu kurs zjechał jednak o 28 proc., do 10,4 zł – inwestorom nie spodobała się nowa strategia, zakładająca m.in. docelowo sprzedaż głównego biznesu, związanego z produkcją poszyć do foteli samochodowych.
Piątkowa zwyżka to efekt porozumienia głównych akcjonariuszy Groclinu (dwie spółki kontrolowane przez prezesa André Gerstnera) z kluczowym kontrahentem przedsiębiorstwa – Grupą Volkswagen.
Umowa zakłada dwa scenariusze. Motoryzacyjny gigant uzyskał prawo pierwokupu – lub wskazania zewnętrznego nabywcy – akcji od Gerstner Managementholding i Kabelconcept Hornig – obecnie wehikuły kontrolują 36,3 proc. kapitału. Poza tym Volkswagen (lub wskazany przez niego podmiot) uzyskał prawo pierwokupu samego biznesu produkcji poszyć fotelowych.
Cytowany w komunikacie prezes Gerstner podkreślił, że Volkswagen i Groclin porozumiały się co do nowych warunków finansowych współpracy, co powinno się przełożyć na wzrost sprzedaży i poprawę rentowności. – Nie słyszałem o podobnej umowie z polskim partnerem, Volkswagen niezwykle rzadko wiąże się aż tak blisko z partnerami biznesowymi – skomentował Gerstner.
Nic dziwnego. Według naszych informacji Volkswagen, zawierając porozumienie, chce chronić swoje źródło dostaw, a przede wszystkim jego stabilność – pojawiło się bowiem zagrożenie ze strony inwestorów zainteresowanych zakupem biznesu tapicerkowego lub nawet przejęciem pakietu kontrolnego Groclinu. Najbliższy czas pokaże, czy Gerstner wybierze sprzedaż Volkswagenowi biznesu poszyciowego, czy skorzysta z tarcia i spienięży akcje.