Największy polski producent naczep ogłosił strategię Wielton 2020. – Zakłada ona podwojenie naszego biznesu wartościowego i ilościowego. Chcemy urosnąć z 1,2 mld do 2,4 mld zł. Chcemy rozwijać się nie tylko na rynku krajowym, ale również na rynkach międzynarodowych poprzez przejęcia – tłumaczył prezes firmy.
– Nasza strategia opiera się na multibrandowości, czyli budowaniu grupy Wielton, która skupia wiele silnych lokalnych marek, działających na swoich rynkach – dodał.
Golec jako przykład podał przejęcie Fruehauf, numeru 1 we Francji. – Dzięki temu skokowo weszliśmy na tamten rynek i zbudowaliśmy w nim 20 proc. udział – mówił.
Gość przyznał, że Wielton jest trzecią firmą w Europie. – Pierwsze dwie firmy to niemieccy gracze. Musimy odrobić 60 lat czasu, który minął. Najpierw chcemy się do nich zbliżyć, a potem ich przeskoczyć – stwierdził.
– Dzisiaj chcemy koncentrować się na rynku europejskim. Europa to 270 tys. produktów, my dzisiaj mamy z tego 4,5 proc., więc jest dużo do zrobienia – dodał.
Golec zaznaczył, że Afryka to bardzo ciekawy wschodzący rynek. – W ubiegłym roku uruchomiliśmy spółkę Wielton Afryka, która będzie koncentrowała się na sprzedaży produktów w 8 afrykańskich krajach. Ten rynek szacowany jest na poziomie 13 tys. pojazdów rocznie. Afryka jest także doskonałym rynkiem do utylizowania używanych pojazdów – tłumaczył.
– Ten rejon Afryki wziął się stąd, że jesteśmy obecni tam od 3 lat. Działaliśmy tam poprzez dealerów, więc nie jest to dla nas nowy rynek – dodał.
Gość podkreślił, że na tym rynku nie ma europejskich graczy z branży. – Jesteśmy pierwsi – stwierdził.
Golec tłumaczył, że na rynku rosyjskim firma jest od 10 lat. – Ostatnie 2,5 roku to załamanie się tego rynku. Dla nas jest to bardzo ważny rynek. Drugie półrocze ubiegłego roku pokazuje, że rynek odbija i rośnie bardzo dynamicznie – zauważył.
Ekspansja międzynarodowa
Gość tłumaczył, że Wielton nie traktuje przejęć jako zdobyczy, tylko jako partnerstwa. – Przejmując firmę pamiętamy o tym, że są tam ludzie ze swoimi odmiennościami kulturowymi. Opieramy się na ludziach działających lokalnie. Mając spółkę we Francji mamy francuski menedżment itd. – tłumaczył.
– Naszą drogą po przejęciu nie jest przeniesienie produkcji do Polski, tylko rozwijanie biznesu w danym kraju i dawanie solidnych fundamentów grupy Wielton – dodał.
Zaznaczył, że Wielton ma własne centrum badawczo-rozwojowe, co jest unikatowe w tej branży.
Golec zaznaczył, że jeżeli mówimy o akwizycja nie sposób nie powiedzieć o rynku niemieckim. – Jest to największy rynek w Europie na poziomie 54 tys. naczep ( polski rynek to 21 tys.). Trudno nie myśleć o ekspansji na tym rynku – mówił.
Gość przyznał, że rynek w Polsce dynamicznie urósł. – Dzisiaj jest to trzeci rynek w Europie, zbliżamy się drugiego, francuskiego – zauważył.
Rady dla wychodzących za granicę
– Każdy musi znaleźć swoją drogę rozwoju. Podstawą jest mieć solidne fundamenty w kraju – podkreślił Golec.
– Po drugie nie bać się. Nasze produkty są tak dobrze odbierane w Europie, że możemy swobodnie konkurować z innymi. Po trzecie należy otaczać się zaufanymi ludźmi – wyliczał.
Golec podkreślił, że strategia Wieltonu zakłada utrzymanie wysokiej marży. – Nasza spółka dzisiaj generuje najwyższą marżę w branży. Dwukrotnie wyższą niż nasza konkurencja – mówił.
Przyznał, że wiele rzeczy wpływa na odniesienie sukcesu w tej branży. – Na pewno nasze szerokie portfolio, najszersze w branży. Poza tym bardzo dobre relacje z klientami, szyjemy produkty na miarę dopasowane pod potrzeby klienta i mamy doskonale zbudowaną sieć serwisową – tłumaczył gość.
Golec zaznaczył, że w nowej strategii jest pomysł na nowy produkt. – Jest to chłodnia. Chłodnia to ok. 12 proc. rynku europejskiego, czyli ok. 30 tys. naczep chłodniczych sprzedawanych co roku. Chcemy zbudować własną naczepę chłodniczą i zakład w którym będą naczepy produkowane. Zakład na pewno powstanie w Polsce – mówił.
Podkreślił, że warto wchodzić w produkty niszowe, bo one dają możliwość utrzymania wysokiej marży. – Dzisiaj produkty niszowej mają w rynku aż 33 proc. – podał.
Golec ocenił, że firmy chińskie to konkurencja jak każda inna. – Należy się jej przyglądać i podchodzić z respektem. Próbują wejść do Europy, ale nie udało im się skutecznie tego zrobić, bo konkurują tylko i wyłącznie ceną. Na pewno kiedyś jakość podniosą, a my musimy sobie znaleźć odpowiedź, jak walczyć z niską ceną.