Miejmy to już za sobą. Stoję przy nowym X5 jak gość przed drzwiami modnej restauracji, który nie wie, czy pchać, czy ciągnąć. Nowe X5 to kolejny model zaprojektowany zgodnie z filozofią Neue Klasse, a klamki w formie skrzydełek są jedną z jej wizytówek. Wyglądają jak rozwiązanie problemu, którego właściwie nikt nie odczuwał. Projektanci z Chin nie pierwszy raz zrobili ten numer. Najpierw rozkręcają modę na średnio praktyczne rozwiązanie, a potem się z niego rakiem wycofują. Europejskie marki, które chciały przypodobać się chińskim klientom, zostają z dziwacznym pomysłem, bo mają znacznie większą inercję w działaniu.

BMW X5 40

BMW X5 40

Foto: Materiały prasowe

Chowane klamki, podobnie jak te w formie skrzydełek, nie zmniejszają w znaczący sposób oporu powietrza. Pasują do supersamochodów pokroju Astona Martina, a nie do auta, którym codziennie jeździ się po zakupy i do szkoły. Skrzydełka w X5 są znacznie lepszym rozwiązaniem niż wysuwane klamki choćby w X3, co nie zmienia faktu, że najwygodniejsze wciąż pozostają tradycyjne klamki.

Czytaj więcej

BMW pozwoli puścić kierownicę. W Polsce granicą będzie 130 km/h

Trzy ekrany i jeden dylemat

Otwieram drzwi i… dokładnie ten sam scenariusz powtarza się w środku. I to nie tylko w X5, ale w całej gamie Neue Klasse. Trzy ekrany, nowa, ciekawa forma i wielkie możliwości robią wrażenie od pierwszej chwili. Tyle, że nie jestem tu po to, żeby dać się uwieść salonowej jeździe próbnej. Chcę sprawdzić, czy pomysły, które robią wrażenie przez kwadrans, przetrwają dłuższą znajomość.

Kabina X5 ma taki sam układ jak w iX3, nowej serii 3 i odświeżonej serii 7. Jest więc charakterystyczna już dla BMW kierownica, ogromny, 17,9-calowy ekran dotykowy w kształcie trapezu i nowy panoramiczny wyświetlacz iDrive, który ciągnie się wzdłuż dolnej krawędzi przedniej szyby. Na szczęście można zamówić kierownicę M Sport, która nie ma kuriozalnych pionowych ramion, które nic nie wnoszą, za to budzą u kierowcy podświadomy niepokój, jak obraz powieszony krzywo.

BMW X5 40

BMW X5 40

Foto: Materiały prasowe

Z tych trzech nowości zdecydowanie najlepiej wypada Panoramic iDrive. Jest czytelny i nie wymaga akomodacji wzroku, gdy przerzucamy spojrzenie z drogi na wyświetlacz. Seniorzy z pewnością będą zadowoleni, bo okulary na końcu nosa są zbędne. Wyświetlacz można konfigurować. Oferuje przyjemny kontrast i głębię widzenia. Zalet można tu znaleźć wiele, ale jednego nie da się o nim powiedzieć: że jest sexy. Nie zobaczysz, jak wskazówka obrotomierza płynnie wspina się po tarczy, i nie poczujesz tej satysfakcji, gdy muska czerwone pole. A kierowcy BMW celebrowali te chwile jak sommelier pierwszy łyk. Sprawdzali, jak silnik brzmi przy różnych obrotach. Tymczasem obecna forma obrotomierza, nieważne, czy cyfrowa, czy w postaci pojawiających się pasków, jest tak samo kuriozalna jak kierownica z pionowymi ramionami. Za to centralny ekran, który otwiera drzwi do cyfrowego świata, oferuje najwyższy poziom, jaki dziś serwuje motoryzacja. Jakość ekranu, możliwości multimediów i szybkość działania sprawiają, że wirtualny świat wciąga jak dobry film akcji.

Czytaj więcej

BMW inwestuje dwa miliardy euro w niemieckie fabryki i po raz kolejny wyznacza kierunek

Pod palcami

Kierownica świetnie leży w dłoniach, a jej niewielki wieniec sprawia, że duże X5 wydaje się lżejsze i łatwiejsze w prowadzeniu. Ale to, co dzieje się w jej środku, włącznie z dotykowymi przyciskami z efektem haptycznym, jest na tyle niewygodne, że łatwiej sięgnąć do rolki głośności na konsoli środkowej, przeznaczonej przecież dla pasażera. Podobnie jest z innymi funkcjami.

Nie pomaga też brak fizycznych przycisków do obsługi ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji. Właściwie jedyne tradycyjne elementy sterowania w kabinie to przełączniki regulacji foteli, przyciski szyb i wybierak skrzyni biegów. Nawet tryby jazdy wybiera się już na ekranie. Do nowego X5 można też zamówić wyświetlacz dla pasażera, umieszczony obok głównego ekranu. To kolejny element o osobliwym kształcie. W praktyce okazuje się całkiem przydatny, bo pozwala pasażerowi podczas dłuższej podróży zabawić się w didżeja. A sprzęt brzmi tak dobrze, że na nowo odkrywamy znane utwory.

BMW X5

BMW X5

Foto: Szczepan Mroczek

Mam przeczucie, że BMW kiedyś wróci do wnętrz, które otulają kierowcę i nawiązują stylem do kokpitów myśliwców. Wróci do okrągłych prędkościomierzy, fizycznych przycisków i systemu iDrive. Porsche już zapowiada swoim najnowszym Mission S powrót do tego, co przyjemne. A może się mylę i samochody staną się autonomiczne, zanim to nastąpi, a my zaczniemy z nimi rozmawiać, zamiast szukać w nich przycisków.

BMW X5

BMW X5

Foto: Materiały prasowe

Salon z widokiem na drogę

Gdy przestaję walczyć z ekranami i po prostu rozglądam się po kabinie, nastrój zmienia się jak po wejściu z ruchliwej ulicy do hotelowego lobby. Wszystko, co dzieje się poza wirtualnym światem, jest rewelacyjne. Forma przestrzenna całego wnętrza, materiały, fotele, oświetlenie ambientowe. Kierowca i pasażerowie czują, że siedzą w bardzo luksusowym aucie.

Czekoladowa skóra jest wizualnie postarzona, co nadaje jej charakter ulubionej skórzanej kurtki, która z każdym sezonem wygląda lepiej. Brązowa skóra łączy się tu z zamszem, a wisienką na torcie jest imitacja czarnego kamienia o fakturze przypominającej granitową skałę. W okolicy wybieraka trybu jazdy i startera zastąpiła ona wszechobecne piano black, czyli materiał, który zbiera odciski palców szybciej niż ekran smartfona. Zamiana z gatunku tych, które robią różnicę – jak kamienny blat w kuchni zamiast laminatu. Wnętrze jest bardzo przestronne, idealne pod względem ergonomii i komfortowe, a bagażnik ma pojemność co najmniej 655 litrów. Choć z jednym zastrzeżeniem: wersji siedmiomiejscowej nie będzie.

BMW X5

BMW X5

Foto: Materiały prasowe

Autostrada: rozmowa i autopilot

Wyjeżdżam na autostradę i zamiast szukać przycisku, po prostu mówię, czego chcę. Z nowym BMW można porozmawiać, a ogromny postęp w rozumieniu komunikatów daje wyobrażenie, jak szybko rozwija się ta dziedzina i czego można się spodziewać w przyszłości.

Kolejnym mocnym punktem są udoskonalone systemy wspomagania kierowcy. Na autostradach działają znakomicie i bez trudu radzą sobie w gęstym ruchu, z gracją doświadczonego kelnera lawirującego między stolikami. Jeśli wolisz oddać samochodowi część pracy, zamiast w pełni poświęcać się „radości z jazdy”, zdecydowanie warto z nich korzystać.

BMW X5

BMW X5

Foto: Materiały prasowe

Garderoba z pięcioma kreacjami

Tego dnia w moje ręce trafiły dwa warianty: X5 40 xDrive z miękką hybrydą oraz w pełni elektryczny iX5 60 xDrive. To jednak tylko wycinek oferty, bo pod względem napędów BMW nie zna ograniczeń. Do wyboru będzie pięć rodzajów napędu: benzynowy, wysokoprężny, hybrydowy plug-in, elektryczny, a nawet z ogniwem paliwowym na wodór. To garderoba, w której obok garnituru, dresu i smokingu wisi jeszcze kombinezon astronauty. W tej kategorii BMW rozłożyło konkurencję na łopatki.

Wracam do X5 40 i do tradycyjnej radości z jazdy. Pod maską pracuje turbodoładowana, trzylitrowa rzędowa szóstka, która rozwija 400 KM, pozwala przyspieszyć do setki w 5,3 s i rozpędzić się do 250 km/h. Silnik pracuje aksamitnie. Podczas równomiernej jazdy niemal go nie słychać, a podczas przyspieszania przyjemnie mruczy. Rzędowa szóstka w BMW to jak biała koszula w dobrej garderobie: klasyk, którego nie trzeba nikomu tłumaczyć.

W ofercie jest też wersja wysokoprężna X5 40d xDrive o mocy 313 KM oferująca przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 6,1 s i prędkość maksymalną 230 km/h. Są też hybrydy plug-in 50e xDrive oraz 60e xDrive otrzymają trzylitrowy silnik i rozwiną odpowiednio 469 i 612 KM. Do 100 km/h przyspieszą odpowiednio w 5 i 4,5 s, a ich prędkość maksymalna wyniesie 250 km/h.

BMW X5

BMW X5

Foto: Materiały prasowe

Serpentyny, czyli alte Schule

Ale wróćmy do X5 40 i rzędowej szóstki. Po południu zjeżdżam z autostrady na kręte górskie drogi i właśnie tu kierownica wreszcie mówi to, co obiecała rano. W kwestii wrażeń zza kierownicy BMW pozostało wierne alte Schule i niezwykle mnie to cieszy. Nowe X5 przytyło względem poprzednika o 70 kg, a mimo to niewielka kierownica i zestrojenie układu jezdnego sprawiają, że wydaje się lżejsze. Pod względem prowadzenia BMW jest znacznie lepsze od Audi i Mercedesa. Duży SUV ochoczo wpisuje się w zakręty, przewidywalnie reaguje i precyzyjnie wykonuje polecenia kierowcy. Efekt? Masz wrażenie, że wszyscy inni na drodze się ślamazarzą. A bierze się to stąd, że prowadzenie BMW jest bajecznie przyjemne i łatwe.

Jak zwykle BMW perfekcyjnie połączyło przyjemność prowadzenia z wysokim komfortem jazdy. Działa to tak, że masz ochotę jechać tym samochodem na koniec świata. Nowe X5 jest bardziej komfortowe od poprzednika. Na szczęście w BMW zniknęła maniera przesadnego utwardzania zawieszenia, a inżynierowie znaleźli idealny kompromis między prowadzeniem a komfortem. Połączenie tych dwóch cech jest z pewnością bardzo mocnym argumentem za wyborem właśnie tego SUV-a. BMW udało się zachować to, co od lat wyróżnia markę na tle konkurencji. I nie jest to wyłącznie kwestia wyboru charakteru, ale przede wszystkim konsekwencja możliwości, jakie daje zaawansowana inżynieria.

BMW X5

BMW X5

Foto: Materiały prasowe

Zmienia postrzeganie samochodu elektrycznego

Czas zasmakować wrażeń z elektrycznego BMW iX5 60. Nie sądziłem, że w 2026 r. wsiądę do dużego elektrycznego SUV-a i na autostradzie przestanę zerkać na wskaźnik zasięgu. A jednak. Pod podłogą BMW iX5 60 mieści się akumulator o pojemności 141 kWh brutto. Producent podaje do 850 km zasięgu. Na autostradzie bardziej od tej liczby doceniłem to, że sam mogłem wybrać porę na kawę. Przy ładowarce o odpowiedniej mocy warto tę kawę zamówić od razu. BMW iX5 60 przyjmuje do 460 kW, a według producenta w sprzyjających warunkach w 10 minut można odzyskać do 363 km zasięgu. Ładowanie od 10 do 80 proc. zajmuje 22 minuty. Na espresso aż nadto, na szybki lunch w sam raz.

BMW X5

BMW X5

Foto: Materiały prasowe

Za kierownicą bardziej od zasięgu zaskoczyło mnie to, jak iX5 radzi sobie z masą. Przy 578 KM i 805 Nm sprint do setki w 4,6 s robi wrażenie, ale jeszcze większe robi pierwszy zakręt. Trudno wtedy uwierzyć, że ten SUV waży 2,9 tony. Chętnie zmienia kierunek, układ kierowniczy pracuje precyzyjnie, a przy przyspieszaniu i hamowaniu nadwozie niemal się nie kołysze.

BMW oszczędziło sobie też kilku efektów specjalnych. W iX5 z głośników nie płynie imitacja brzmienia benzynowego silnika, znana z niektórych modeli Mercedes-AMG czy Porsche. Fotel też nie wibruje, żeby podkreślić przyspieszenie. Przy 4,6 s do setki o wrażenia dba już sam napęd.

Pod koniec dnia jedno jest jasne: dzięki znakomitemu dopracowaniu różnice między wersją spalinową a elektryczną coraz bardziej się zacierają. Spalinowa jest bardzo cicha i komfortowa. Elektryczna mimo większej masy prowadzi się znakomicie. Przy wyborze wersji większe znaczenie może mieć przeznaczenie samochodu niż upodobania.

BMW X5

BMW X5

Foto: Materiały prasowe

Zmierzch: dwie szkoły, jeden wybór

Wracam po zmroku. W lusterkach mijanych aut odbijają się krzyżyki świateł nowego X5 i od razu wiem, że nocą z pewnością zostanie zauważone. To podpis, który trudno pomylić z czymkolwiek innym.

Po całym dniu bilans jest jasny. Neue Klasse dała X5 klamki-skrzydełka, trzy ekrany, dotykowe przyciski i cyfrowy świat najwyższej próby, a także rekordowy akumulator, który zmienia postrzeganie samochodu elektrycznego. Alte Schule dała mu to, za co kocha się BMW: prowadzenie i komfort, które sprawiają, że chce się jechać na koniec świata. BMW znowu zmienia świat samochodów. To kolejny rewelacyjny model tej marki. Nowe X5 po raz kolejny w historii narzuciło poziom, który jest bardzo kłopotliwy dla konkurentów. Jak bardzo? Przekonamy się pod koniec lutego 2027 r., kiedy będzie można zamawiać nowe X5. Ceny w Polsce nie zostały jeszcze ustalone.

Czytaj więcej

Audi Q7 stawia na rozsądek. I dlatego zaczyna od diesla