Hondy okazują się statystycznie najstarsze, natomiast Skody najmłodsze – te dwie marki, które znalazły się na przeciwległych biegunach polskiego rynku używanych samochodów, dzieli średnio sześć lat różnicy. Jak podaje w najnowszej analizie firma carVertical, zajmująca się komercyjnym udostępnianiem historii i pochodzenia aut, sprawdzane przez jej klientów samochody osobowe, mające stać się przedmiotem transakcji na krajowym rynku wtórnym, mają średnio 12 lat.
To o ponad 3 lata mniej niż średnia wieku całego polskiego parku samochodów osobowych, wyliczana przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów ACEA na 15,2 roku. Przygotowany przez ACEA raport „Vehicles on European Roads 2026” lokuje polski park w gronie najstarszych w Europie, ale nie odlicza tzw. „martwych dusz”, czyli samochodów niebędących w użyciu, natomiast z różnych powodów jeszcze niewyrejestrowanych (głównie przez związane z tym koszty oraz formalności), co deformuje rzeczywisty obraz rynku.
Czytaj więcej
Włoskie i polskie organy ścigania próbują ukrócić nasilający się proceder nadużywania polskich tablic rejestracyjnych do unikania podatku, składek...
Honda i Skoda. Prawie sześć lat różnicy
carVertical podaje, że wśród sprawdzanych przez firmę samochodów Hondy miały średnio 15,2 roku. Niewiele młodsze okazały się chevrolety (14,7 roku), Suzuki i BMW (po 14,2 roku) oraz Subaru (13,9 roku). Japońskie marki wyróżniają się dużą niezawodnością, więc ich udział w gronie najstarszych nie powinien dziwić. Z kolei BMW mają dość unikalną pozycję na polskim rynku wtórnym: według Carfax używane auta bawarskiej marki to dla wielu młodych Polaków jedyna finansowo dostępna przepustka do świata samochodów premium z tylnym napędem, dlatego cieszą się wyjątkową popularnością. Przeprowadzona przez Carfax analiza ponad 23 mln używanych aut w Polsce pokazuje, że statystyczne używane BMW w Polsce ma średnio 16 lat i 236 tys. km przebiegu, a 76 proc. egzemplarzy pochodzi z prywatnego importu.
Inaczej wygląda pozycja Skody, której auta na polskim rynku wtórnym mają średnio 9,3 roku. Młody wiek jej samochodów to m.in. efekt dużej dostępności samochodów poleasingowych. Skoda jest bowiem wybierana jako auto flotowe. – Wysoka sprzedaż nowych modeli Skody w ostatnich latach czy skala importu sprawiają, że sprawdzane egzemplarze są statystycznie najmłodsze. Nie ma to jednak związku z samą konstrukcją czy trwałością tych samochodów – komentuje Matas Buzelis, ekspert ds. rynku motoryzacyjnego w carVertical. Za Skodą znalazła się Dacia – 9,7 roku, a następnie Kia – 10,4 roku, Land Rover – 10,6 roku oraz Toyota – 10,9 roku.
Młodsze auto w granicach starszego budżetu
Tymczasem, jak pokazują dane Otomoto, Polacy interesują się młodszymi pojazdami, koncentrując się przede wszystkim na tych w wieku 6-10 lat. Jednocześnie najpopularniejszy budżet polskich klientów wynosi od 30 do 60 tys. zł. – Na rynku wyraźnie widać dwa równoległe zjawiska. Z jednej strony mamy kilkuletnie samochody poleasingowe pochodzące z polskich salonów, a z drugiej stabilny napływ starszych, kilkunastoletnich aut importowanych z zagranicy – mówi Łukasz Domański, dyrektor ds. nowego biznesu w dziale motoryzacji Otomoto.
Czytaj więcej
BMW ma dziś więcej powodów do zadowolenia po obu stronach Atlantyku niż za Wielkim Murem. Grupa zwiększa sprzedaż w Europie i USA, ale chiński spad...
SUV-y na czele, benzyna w przewadze
We wrześniu 2026 r. na polskim rynku wtórnym sprzedano 245,5 tys. samochodów używanych, minimalnie więcej niż miesiąc wcześniej. Jednocześnie skrócił się średni czas oczekiwania na transakcję – z 40 do 37 dni. Według AAA Auto największą popularnością cieszyły się SUV-y, które stanowiły największą grupę sprzedawanych samochodów i miały średnio 8 lat oraz 116 tys. km przebiegu. – Część klientów poszukuje samochodów wyraźnie młodszych i mniej wyeksploatowanych od przeciętnego auta dostępnego na rynku – mówi Karolína Topolová, dyrektor generalna Aures Holdings, operatora AAA Auto. W ubiegłym miesiącu kolejnych nabywców znalazło 29,6 tys. samochodów prawie nowych. Miały średnio 3 lata, przebieg na poziomie 44 tys. km i kosztowały średnio 157,5 tys. zł.
We wrześniu samochody z silnikiem benzynowym stanowiły 50 proc. sprzedanych aut, a diesle – 38 proc. Udział hybryd wyniósł 6 proc., aut zasilanych LPG – 5 proc., a elektryków – 1,5 proc.
Import hamuje, metryka pozostaje
Prywatny import, główne źródło zasilające polski rynek używanych samochodów, od długiego czasu słabnie. Z danych Samaru wynika, że w sierpniu 2026 r. zarejestrowano w Polsce 70,3 tys. sprowadzonych z zagranicy używanych samochodów osobowych i lekkich dostawczych. To o 4,2 proc. mniej niż rok wcześniej. Trend 12-miesięczny zmalał do 906,4 tys. aut, gdy na koniec lipca 2025 r. wynosił 971,1 tys. sztuk: oznacza to, że przez 12 miesięcy zmniejszył się o ponad 58 tys. sztuk. – Jeżeli trend się utrzyma – a nic nie wskazuje, żeby mogło być inaczej – wynik roczny spadnie poniżej pułapu 900 tys. aut. Pomijając okres pandemii w latach 2020-2023, będzie to najniższy wynik od 2015 r. – informuje Samar. Jak podaje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 r. ponad połowa prywatnego importu (55 proc.) miała ponad 10 lat, niewiele ponad jedna trzecia – od 5 do 10 lat. Zaledwie 11 proc. stanowiły samochody, które liczyły nie więcej niż 4 lata.
Czytaj więcej
Od 18 stycznia 2027 r. rejestracja samochodu ma być znacznie prostsza. Wniosek będzie można złożyć elektronicznie przez mObywatela, a urząd sam pob...
Przeszłość auta wychodzi po zakupie
Problemem pozostaje natomiast brak transparentności polskiego rynku używanych samochodów. Według badania SW Research aż 70 proc. nabywców pojazdów mogło doświadczyć celowej manipulacji ze strony sprzedających. Z kolei raport autoDNA, przygotowany na podstawie badań Minds & Roses, wskazuje, że polski rynek samochodów używanych wciąż boryka się z problemem przejrzystości ofert. Aż 47 proc. kierowców kupiło auto bez znajomości jego historii, a ponad 40 proc. musiało usuwać szkody powypadkowe, których nie byli świadomi w momencie zakupu.