O masowym pojawianiu się aut na polskich numerach we Włoszech po raz pierwszy informował kilka lat temu dziennik „Corriere della Sera”. Mechanizm bazuje na luce prawnej występującej we włoskim systemie ubezpieczeniowym.
Przeprowadzka samochodu bez ruszania z parkingu
Włoscy kierowcy rejestrują samochody w Polsce, by płacić mniej za ubezpieczenie OC i AC. Pomagają im w tym firmy pośredniczące, dzięki którym auto przekracza granicę wyłącznie na papierze. Taka firma kupuje pojazd i rejestruje go w Polsce, po czym oddaje go dotychczasowemu użytkownikowi na podstawie umowy użyczenia. Zmieniają się więc właściciel i tablice rejestracyjne, ale samochód nadal jeździ po włoskich drogach.
Dzięki temu właściciele mogą wykupić obowiązkowe OC po zdecydowanie niższych stawkach, unikają obowiązku opłacania podatku od posiadania pojazdu, który w Polsce nie obowiązuje, i ponoszą znacznie mniejsze ryzyko otrzymania mandatu za parkowanie lub przekroczenie prędkości.
Podatek drogowy bollo auto od Fiata Pandy, jednego z najpopularniejszych samochodów we Włoszech, wynosi ponad 130 euro rocznie, a ubezpieczenie skutera może w Neapolu przekroczyć 1500 euro na rok. Proceder rejestracji samochodów na polskich tablicach rejestracyjnych jest popularny szczególnie w Neapolu i okolicach, gdzie składki ubezpieczeniowe należą do najwyższych we Włoszech.
Obietnica oszczędności na podatku drogowym i ubezpieczeniu sięgających 70 proc. skusiła około 60 tys. kierowców, głównie z Neapolu i okolic. Przenieśli oni własność swoich samochodów na działające w Polsce firmy słupy. Skala procederu spowodowała, że włoska strona współpracuje z polską w celu ukrócenia oszustw.
— To jest bardzo mocno powiązane z przestępczością zorganizowaną — powiedział Piotr Zadrożny, wiceprezes Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK), które zajmuje się zagranicznymi roszczeniami dotyczącymi nieubezpieczonych pojazdów na polskich tablicach.
W marcu 2026 r. warszawska policja zatrzymała siedem osób podejrzanych o uzyskanie dokumentów rejestracyjnych dla ponad 1,5 tys. pojazdów na podstawie fikcyjnych badań technicznych, przy pomocy skorumpowanych lokalnych urzędników. Włoska policja finansowa wie o tej praktyce. W 2024 r. przechwyciła przesyłkę z Polski do Neapolu, zawierającą 21 polskich tablic rejestracyjnych, 14 dowodów rejestracyjnych i sześć umów sprzedaży.
Alfa Romeo Giulia
Jak podaje „Financial Times”, policja w Neapolu zaostrza kontrole samochodów z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi, a Rzym przygotowuje się do przyjęcia nowych przepisów, zgodnie z którymi wszystkie samochody we Włoszech, również te zarejestrowane za granicą, będą musiały mieć ubezpieczenie wykupione we włoskiej firmie albo w firmie uprawnionej do prowadzenia działalności we Włoszech.
Brak OC? Rachunek może wrócić do sprawcy
Włoscy kierowcy oszczędzają, ale rachunek trafia do ubezpieczycieli działających w Polsce. Jak podkreślają eksperci, masowe rejestrowanie włoskich aut nad Wisłą oznacza dla nich wymierne straty. Składki obliczają według polskich realiów, tymczasem samochody jeżdżą i uczestniczą w wypadkach za granicą, gdzie koszty likwidacji szkód są znacznie wyższe. Tablice są więc polskie, ale ryzyko i wydatki pozostają włoskie.
Narasta problem pojazdów zarejestrowanych w Polsce, lecz faktycznie użytkowanych we Włoszech bez ważnego ubezpieczenia OC. PBUK szacuje, że łączna wartość roszczeń o wypłatę odszkodowań związanych z wypadkami we Włoszech z udziałem nieubezpieczonych pojazdów zarejestrowanych w Polsce wyniosła 35 mln zł (8,9 mln dol.) w ciągu ośmiu miesięcy do końca sierpnia. Dla porównania w całym 2025 r. było to 18 mln zł, a w 2024 r. — niespełna 7 mln zł.
— Prędzej czy później sprawcy zdarzeń drogowych, którzy nie posiadali ważnego ubezpieczenia OC, będą musieli pokryć koszty likwidacji wyrządzonych przez siebie szkód — powiedział Mariusz Wichtowski, prezes Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, kierując na antenie telewizji RAI słowa do użytkowników pojazdów z polskimi tablicami, którzy korzystają z nich we Włoszech niezgodnie z przepisami.
Prezes PBUK poinformował również, że we Włoszech prowadzone są już postępowania dotyczące dochodzenia należności, a biuro współpracuje w tej sprawie z włoskimi partnerami. Wspólne działania pozwoliły także zidentyfikować przypadki budzące podejrzenia co do autentyczności zgłaszanych zdarzeń drogowych.
Czytaj więcej
Jim Farley uważa, że Europa przespała moment, w którym mogła skutecznie ograniczyć ekspansję chińskich producentów. Szef Forda wskazuje na ich rosn...