Jeszcze kilka lat temu chińskie samochody były w Europie co najwyżej lekko pogardzaną przez „starych wyjadaczy” ciekawostką. Dziś ich producenci należą do najgroźniejszych konkurentów dla miejscowych koncernów, a kolejne marki regularnie pojawiają się na nowych rynkach. Jim Farley uważa, że Europa pozwoliła im urosnąć na tyle, że łatwego odwrotu już nie ma. Szef Forda mówił o tym podczas Automotive News Congress. Jego zdaniem Stany Zjednoczone wciąż mają czas, żeby zdecydować, jak szeroko otworzyć swój rynek na chińskie firmy. Europa tego komfortu już nie ma.
– Patrzę na to, co dzieje się teraz w Europie. Tam takiej ostrożności nie było i teraz muszą sobie z tym poradzić. Jest już za późno – powiedział Farley.
Chińczycy przestali być marginesem
Jeszcze na początku dekady udział chińskich producentów w europejskim rynku był niewielki. Od tego czasu rósł jednak bardzo szybko, a Farley wskazuje, że obecnie sięga już około 12 proc.. Nie konkurują już wyłącznie niską ceną. Coraz częściej oferują szeroką gamę modeli, nowoczesne napędy elektryczne, rozbudowane multimedia i rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu kojarzyły się głównie z droższymi samochodami europejskich producentów. Unia Europejska próbowała odpowiedzieć na tę ekspansję dodatkowymi cłami na samochody elektryczne produkowane w Chinach. Według Farleya reakcja przyszła jednak zbyt późno, bo chińskie koncerny zdążyły już zbudować mocną pozycję.
Czytaj więcej
Szwajcarzy produkują zaledwie 5 proc. zegarków na świecie, ale przejmują aż 90 proc. zysków branży. Mate Rimac spogląda na przyszłość europejskich...
Ale Ford nie chce zamykać się na Chiny
Najciekawsze jest to, że sam Ford nie zamierza prowadzić z chińską motoryzacją wyłącznie otwartej wojny. Farley widzi miejsce zarówno na konkurencję, jak i współpracę.
– Będziemy współpracować z Chińczykami tam, gdzie nie mamy własnej własności intelektualnej i gdzie możemy dzięki temu efektywniej wykorzystywać kapitał, na przykład w Europie czy Azji Południowo-Wschodniej– powiedział szef Forda.
Dobrym przykładem jest porozumienie z Geely. Oba koncerny mają wspólnie rozwijać działalność związaną z fabryką Forda w Hiszpanii. Nowe przedsięwzięcie ma rozpocząć działalność w 2027 r., a pierwsze nowe samochody mają zjechać z linii produkcyjnych rok później. Dla Forda taka strategia pozwala ograniczyć koszty i wykorzystać technologie rozwijane przez partnera zamiast próbować wszystko budować samodzielnie od podstaw.
Czytaj więcej
Przez lata droga do zysków niemieckich koncernów motoryzacyjnych prowadziła przez Chiny. BMW właśnie skręca w stronę domu. Dwa miliardy euro trafią...
Farley od dawna ostrzega przed chińską motoryzacją
Szef Forda nie pierwszy raz zwraca uwagę na tempo rozwoju producentów z Chin. Jego zdaniem problem zachodnich koncernów nie sprowadza się wyłącznie do kosztów produkcji. Chińskie firmy bardzo szybko projektują nowe modele, mocno inwestują w baterie, elektronikę i oprogramowanie, a dodatkowo potrafią wprowadzać kolejne generacje samochodów znacznie szybciej niż tradycyjni producenci.
To zmienia układ sił w branży. Firmy, które przez lata mogły projektować samochód przez kilka lat, a następnie utrzymywać go na rynku przez większą część dekady, mierzą się z konkurentami działającymi w znacznie szybszym tempie. Ford chce więc z jednej strony rozwijać własne kompetencje, a z drugiej korzystać ze współpracy tam, gdzie pozwoli to skrócić dystans.
Czytaj więcej
Targi samochodowe w Paryżu wracają z rozmachem. W październiku pojawi się tam ponad 60 producentów, a wyjątkowo mocną reprezentację wystawią marki...
Ameryka ma jeszcze wybór
Farley wyraźnie odróżnia przy tym sytuację Europy od Stanów Zjednoczonych. Chińskie marki nie zbudowały jeszcze w USA pozycji porównywalnej z tą, którą mają już po tej stronie Atlantyku. Amerykanie wciąż mogą więc zdecydować, jak szeroko dopuścić ich do swojego rynku. Dyskusja dotyczy nie tylko samych samochodów, ale też chińskiego kapitału, baterii i technologii wykorzystywanych przez amerykański przemysł. Ford równolegle pracuje nad własną odpowiedzią na tańsze auta elektryczne z Chin. Firma rozwija platformę Universal EV, na której ma powstać m.in. średniej wielkości czterodrzwiowy elektryczny pick-up. Produkcja samochodu planowana jest w Louisville, a pierwsze egzemplarze mają trafić do klientów w 2027 r.
Jim Farley - CEO Forda
Ford chce grać na dwa fronty
Farley nie zamierza wybierać między otwartą rywalizacją a współpracą. Tam, gdzie Ford ma własne mocne technologie i produkty, chce walczyć z Chińczykami jak z każdym innym konkurentem. Tam, gdzie opłaca się skorzystać z ich know-how, skali albo niższych kosztów rozwoju, firma jest gotowa wejść w partnerstwo.
W Europie ten model może szybko stać się normą. Chińskie marki są już zbyt mocno obecne, by dyskusja sprowadzała się do pytania, czy da się je zatrzymać. Bardziej aktualne jest inne: kto nauczy się najszybciej z nimi konkurować, a kto zdecyduje się część ich przewagi po prostu wykorzystać.