Obecnie nie ma planów wprowadzenia dopłat do samochodów elektrycznych. Kiedy zatem będzie szansa na konkurencyjne finansowanie zakupu samochodu elektrycznego?
Jako branża leasingowa, która finansuje również samochody elektryczne i w dużym stopniu korzystała z programu NaszEauto, żałujemy, że nie ma planów dalszych dopłat. To skuteczna zachęta do zakupu, co potwierdzają liczby.
Co zatem może napędzić sprzedaż? Przede wszystkim większa konkurencja i upowszechnienie technologii, które przełożą się na niższe ceny. Potrzebujemy jednak więcej czasu. Drugim kluczowym elementem jest rozwój infrastruktury ładowania. Klienci często odkładają zakup samochodu w pełni elektrycznego i wybierają hybrydę, ponieważ nie mają pewności, czy będą mogli szybko naładować auto. A skoro samochód jest im niezbędny do prowadzenia działalności, nie mogą sobie pozwolić na taką niepewność. Trzecim niezbędnym elementem jest edukacja.
Wkrótce wygasną pierwsze umowy leasingu samochodów elektrycznych, a auta trafią do sprzedaży. Jak ich pojawienie się wpłynie na rynek używanych elektryków w Polsce i na ofertę firm leasingowych?
Finansujemy samochody elektryczne oparte na technologii, którą wciąż poznajemy. Nie wiemy, jak szybko będzie się rozwijała, ani ile taki pojazd będzie wart za cztery lata. To ryzyko uwzględniamy w kalkulacjach, co przekłada się na wysokość raty leasingowej. Gdy obecne umowy dobiegną końca, przekonamy się, za ile można sprzedać używane elektryki. Ta wiedza pozwoli nam dokładniej szacować ich przyszłą wartość i ustalać raty w kolejnych umowach.
Duży wpływ na finansowanie będzie miał również rozwój technologii i tempo zmian. Jeśli co roku na rynku będzie przybywać nowych modeli i marek, może to ponownie zachwiać jego stabilnością. Zobaczymy więc, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja.
Czy na podstawie obecnych danych może pani powiedzieć, w którą stronę korygujecie prognozy wartości rezydualnej? Samochody te tracą na wartości szybciej czy wolniej, niż zakładaliście?
Nie ma jednej odpowiedzi. Wszystko zależy od modelu, marki i zainteresowania klientów. Dlatego korygujemy prognozowane wartości zarówno w górę, jak i w dół. Rynek samochodów elektrycznych jest wciąż młody. Stale pojawiają się nowe modele z dużo większym zasięgiem i nowymi możliwościami. To sprawia, że na przykład czteroletnie auta stają się mniej atrakcyjne dla kupujących i trudniej znaleźć na nie nabywców.
Komisja Europejska przygotowuje rozporządzenie zwiększające udział samochodów nisko i zeroemisyjnych we flotach dużych firm. Co to oznacza dla pracownika?
Sprzeciwiamy się takim nakazom. Uważamy, że w polskich warunkach, przy słabo rozwiniętej infrastrukturze i wciąż niewielkim popycie, nie można wymagać tak szybkiego zwiększenia udziału samochodów elektrycznych. Mówimy przecież o perspektywie 2030 roku. Dotychczas nie udawało się osiągnąć takiego tempa zmian. Trudno oczekiwać, że nagle się to uda tylko dlatego, że Komisja Europejska wyznaczy taki cel.
Teoretycznie rozporządzenie dotyczy zazieleniania flot korporacyjnych, więc mogłoby się wydawać, że obejmie przede wszystkim największe firmy. Proszę jednak zauważyć, że do tej grupy zaliczone zostaną również firmy leasingowe i wynajmu samochodów. Tymczasem 75 proc. klientów firm leasingowych to mikroprzedsiębiorstwa, małe i średnie przedsiębiorstwa.
W praktyce skutki tych przepisów odczuje osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą. Jeśli za dwa lata zechce wziąć samochód w leasing, może się okazać, że będzie musiała wybrać pojazd zeroemisyjny lub ewentualnie niskoemisyjny. My, jako firmy leasingowe, nie będziemy wówczas mogli zaproponować jej auta, które nie spełnia określonych norm.
Projekt rozporządzenia jest w trakcie prac legislacyjnych. Komisja Europejska przedstawiła propozycję, odbyły się konsultacje publiczne, a następnie projekt trafił do Parlamentu Europejskiego. Zajmują się nim dwie komisje: środowiska i transportu. Do przygotowanego sprawozdania zgłoszono ponad 500 poprawek. Teraz czekamy na głosowanie w parlamencie, zaplanowane na listopad. Istnieje ryzyko, że rozporządzenie wejdzie w życie w 2028 roku, a jego wymogi zaczną obowiązywać od 2030 roku. To bardzo bliska perspektywa. Polski rząd podziela nasze stanowisko i przedstawił swoje postulaty w Radzie Unii Europejskiej.
Branża leasingu i wynajmu wspiera elektromobilność. Dlatego podczas Kongresu Nowej Mobilności podpisaliśmy z Polskim Stowarzyszeniem Nowej Mobilności oraz Polskim Związkiem Wynajmu i Leasingu Pojazdów list intencyjny dotyczący zacieśnienia współpracy. Chcemy wspólnie prowadzić działania edukacyjne i wspierać tworzenie regulacji sprzyjających transformacji energetycznej. Zależy nam, by elektromobilność w Polsce rozwijała się szybciej, ale dzięki zachętom, a nie nakazom.
Jak duże jest zainteresowanie samochodami elektrycznymi wśród klientów indywidualnych? Jakie możliwości finansowania im oferujecie?
Wśród klientów są także osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Z leasingu w 99 proc. korzystają przedsiębiorcy, w tym właściciele najmniejszych firm. Program NaszEauto pokazał, jak duże zainteresowanie zakupem samochodów elektrycznych mogą wzbudzić w tej grupie dopłaty. Ponad 73 proc. tych dopłat trafiło do klientów firm leasingowych. To dowód, że połączenie leasingu z bezpośrednim wsparciem finansowym działa. Widzieliśmy to we wzroście liczby rejestracji aut elektrycznych.
Jak będzie wyglądał rynek bez dopłat? Czekamy na rozwiązania, które mogą dodatkowo zachęcić klientów do zakupu. Wsparcie może mieć formę finansową — dopłat czy ulg podatkowych. Ważne są jednak również codzienne udogodnienia, takie jak możliwość korzystania z buspasów czy bezpłatnego parkowania. One także mają znaczenie i sprawiają, że bilans korzyści coraz wyraźniej przemawia na rzecz elektryków.