PARTNER RELACJI: CENTRUM ŁUKASIEWICZ
Jak technologie cywilne trafiają do sektora obronnego w ramach dual-use? Cywilna technologia na rzecz odporności państwa – czy możemy od początku projektować ją podwójnie? Jak Polska przy okazji wzmacniania potencjału obronnego może przekuwać potencjał naukowy w przewagę technologiczną? To tylko niektóre z zagadnień, o jakich rozmawiali uczestnicy debaty „Technologie podwójnego zastosowania. Czy rozwiązania cywilne mogą zbudować przewagę obronną Polski?”, która odbyła się w Katowicach w trakcie poświęconego innowacyjnym technologiom Kongresu Nowej Mobilności.
Ważny komponent krajowy
– Jesteśmy w szczególnym momencie, którego istotą jest z jednej strony bardzo poważny wysiłek polskiego podatnika związany z kontraktowaniem zakupów na rzecz armii i bezpieczeństwa, a z drugiej – polski sektor przedsiębiorstw, który mógłby uczestniczyć w tym wysiłku, realizując kontrakty – powiedział dr Hubert Cichocki, prezes Centrum Łukasiewicz.
Sektor publiczny stoi przed wyzwaniem, aby możliwie jak największą część publicznego kontraktowania, realizowanego nakładami sięgającymi blisko 5 proc. PKB rocznie, przekierować do krajowego sektora przedsiębiorstw po to, aby napędzać wzrost gospodarczy.
– Jako instytuty zrzeszone w Sieci Badawczej Łukasiewicz postanowiliśmy znacząco zmienić nasz portfel projektów na rzecz obronności i bezpieczeństwa. Wcześniej, w zależności od roku, było to między 10 a 12,5 proc. W 2026 r. realizujemy niemal 70 proc. projektów, które można zaklasyfikować jako ukierunkowane na rzecz obronności i bezpieczeństwa, oraz takie, które mają charakter podwójnego zastosowania – podkreślił Hubert Cichocki.
Wskazał trzy główne obszary, w których Łukasiewicz współpracuje z przemysłem. Pierwszy to technologie związane z amunicją, paliwami rakietowymi i ich komponentami. Drugi dotyczy autonomii, robotyki i bezzałogowych systemów, w tym rozwiązań rozpoznawczych. Trzeci obejmuje technologie elektrotechniczne, m.in. napędy dla lekkich bezzałogowych statków powietrznych oraz systemy zapewniające zasilanie w przypadku awarii sieci.
– W komponencie programów amunicyjnych i rakietowych intensywnie współpracujemy zarówno z przemysłem państwowym, m.in. Nitro-Chemem czy Dezametem z Polskiej Grupy Zbrojeniowej, jak i z przedsiębiorstwami, takimi jak największa polska spółka kapitału prywatnego w tym sektorze, WB Electronics czy np. ZSP Niewiadów. Inny obszar wartości, które staramy się dostarczyć, to elementy związane z autonomią i autonomizacją. Ostatnio zaprezentowaliśmy nasz produkt zamówiony przez Agencję Uzbrojenia. Jest to autonomiczny robot rozpoznania PIAP TARANTULA, umożliwiający odciążenie żołnierzy i zastąpienie ich w trudnych zadaniach zwiadowczych – podawał przykłady Hubert Cichocki.
W jego wypowiedzi powracał temat ukierunkowania na współpracę z polskimi firmami i przenoszenia wyników badań do gospodarki. – Jesteśmy partnerem przede wszystkim dla krajowego sektora przedsiębiorstw. Zależy nam, aby możliwie duża liczba patentów, licencji czy udziałów w przedsięwzięciach o charakterze spin-off mogła być zarządzana i tworzona przez polski sektor przedsiębiorstw zbrojeniowych – mówił prezes Centrum Łukasiewicz.
Od projektu do wdrożeń dla wojska
Michał Ciach, prezes OBRUM, wskazał na miejsce firmy między światem badań i rozwoju a końcowym użytkownikiem technologii. OBRUM, jako spółka technologiczna Polskiej Grupy Zbrojeniowej, współpracuje zarówno z uczelniami, jak i instytutami badawczymi.
– Reprezentujemy cały łańcuch technologiczny. Mamy Politechnikę Śląską, z którą pracujemy nad badaniami podstawowymi, w instytutach Łukasiewicza często testujemy różnego rodzaju rozwiązania, aby potem w naszej spółce pracować nad tym, by te rozwiązania wdrażać – mówił Michał Ciach.
Wymienił trzy główne obszary działalności OBRUM: produkcję, projektowanie nowych pojazdów oraz symulatory. W przypadku produkcji część rozwiązań może mieć charakter podwójnego zastosowania. Spółka zajmuje się również projektowaniem nowych konstrukcji i prowadzeniem prac, które pozwalają przełożyć rozwiązania technologiczne na produkt przeznaczony dla użytkownika.
Szczególnie istotna jest możliwość przeprowadzenia całego procesu. – Jesteśmy w stanie dostarczyć produkt, począwszy od projektu, a skończywszy na prototypie. To coś unikalnego. Nie boimy się tego i wiemy, jak to robić. Projektujemy, mamy prototyp, testujemy, dostarczamy do wojska – opowiadał Ciach.
Zwrócił uwagę, że stworzenie prototypu nie oznacza końca prac. W przypadku technologii dla wojska kluczową częścią procesu są testy, certyfikacja i dopuszczenie rozwiązania do użytkowania. Ten etap może być czasochłonny i w praktyce znacząco wpływać na moment, w którym technologia ostatecznie trafi do odbiorcy.
Prof. dr hab. inż. Marek Pawełczyk, rektor Politechniki Śląskiej, zwrócił uwagę na rolę uczelni w całym procesie. Jak mówił, politechnika zmienia sposób kształcenia, coraz mocniej opierając go na projektach inspirowanych potrzebami przemysłu. Dotyczy to również obszaru obronności i technologii podwójnego zastosowania.
Według niego problemem pozostaje system, w którym oceniana jest praca naukowców: brak w nim wyraźnej ścieżki dla osób, które chcą zajmować się głównie wdrażaniem technologii. – W polskim systemie szkolnictwa wyższego i nauki nie przewidziano modelu kariery innowatora czy kariery wdrożeniowej. Jest kariera dydaktyczna czy badawcza, ale jeśli mowa o zastosowaniach, to one się w tym za bardzo nie mieszczą – mówił prof. Pawełczyk.
Dodał, że zmiana powinna obejmować zarówno system awansu, jak i sposób finansowania uczelni. Potrzebne jest bowiem uznanie, że przełożenie wyników badań na konkretne rozwiązanie gospodarcze lub obronne może być równie istotnym efektem działalności naukowej.
Prof. Pawełczyk zwrócił uwagę na tempo rozwoju niektórych technologii. Jako przykład podał rozwiązania dronowe i doświadczenia związane z wojną w Ukrainie. W sytuacji szybko zmieniających się warunków nie zawsze można czekać na doprowadzenie technologii do stanu pełnej dojrzałości. Jego zdaniem wymaga to także refleksji nad systemem certyfikacji. W określonych przypadkach można byłoby rozważyć certyfikowanie jednostek posiadających odpowiednie kompetencje zamiast każdorazowego przechodzenia przez pełną ścieżkę dla pojedynczego rozwiązania.
Rektor mówił również o utworzonym na Politechnice Śląskiej Centrum Technologii Obronnych i Podwójnego Zastosowania. Jak podkreślał, w jego działalność zaangażowane są setki osób, a prace prowadzone są w dziesięciu grupach tematycznych.
Krzysztof Dresler, wiceprezes PKO Banku Polskiego nadzorujący Obszar Finansów i Rachunkowości, skupił się na kwestiach finansowania i budowy krajowego łańcucha dostaw. Zwrócił uwagę na możliwości polskiego sektora bankowego przy jednoczesnym relatywnie niskim poziomie finansowania gospodarki kredytem w relacji do PKB. Przywołał także dane dotyczące zainteresowania przedsiębiorstw technologiami podwójnego zastosowania. Z przedstawionych przez niego statystyk wynikało, że zdecydowana część firm dostrzega potencjał tego obszaru, a wiele z nich już planuje związane z nim wydatki inwestycyjne.
Duży nacisk w swojej wypowiedzi położył na local content, a więc na zwiększanie udziału krajowych przedsiębiorstw w realizacji zamówień. Jak wskazywał, rosnące wydatki obronne powinny tworzyć nie tylko popyt na gotowe produkty, lecz także warunki do rozwoju polskich dostawców.
Krzysztof Dresler porównał ten proces do doświadczeń sektora motoryzacyjnego. Firma, która chce zostać dostawcą dużego producenta, musi przejść kolejne etapy przygotowania, obejmujące m.in. rozwój produktu, testy i przygotowanie do seryjnej produkcji. Podobny proces może dotyczyć przedsiębiorstw chcących wejść do łańcucha dostaw związanych z obronnością. – My finalnie na pewno chcemy finansować nie tylko tego największego gracza, ale zawsze łańcuch dostaw – podkreślał.
Bank może więc wspierać nie tylko największe firmy, ale również mniejsze, które dopiero rozwijają możliwości produkcyjne. Wskazywał przy tym na rosnące finansowanie inwestycji i automatyzacji. W szerszym ujęciu Dresler łączył rozwój krajowego łańcucha dostaw z bezpieczeństwem państwa. Chodzi bowiem nie tylko o przemysł obronny, ale również energetykę, infrastrukturę krytyczną i niezależność technologiczną.
Przejść Dolinę Śmierci
A jak paneliści podchodzą do tytułowego pytania debaty o to, czy technologie cywilne mogą zbudować przewagę obronną Polski oraz czy krajowy potencjał naukowy może przełożyć się na przewagę technologiczną.
Michał Ciach uważa, że wykorzystanie technologii cywilnych w obronności powinno rosnąć i może to następować z istotnym udziałem przedsiębiorstw krajowych. – Mamy ogromną szansę, żeby zbudować polskie firmy – mówił.
W jego ocenie jednym z warunków powodzenia jest lepsza współpraca między poszczególnymi stronami ekosystemu. – Bardzo ważna jest komunikacja między światem naukowym, instytutami i firmami, bo każdy ma jakiś taki pierwiastek, który możemy połączyć i zbudować całość – podkreślał.
Krzysztof Dresler przesunął akcent z etapu badań na moment rozwoju technologii. Jego zdaniem największym wyzwaniem jest przejście od prototypu do seryjnej produkcji i masowego wdrożenia. – Największą barierą rozwoju technologii dual-use, nie tylko w Polsce, jest przejście od prototypu do produkcji seryjnej i do masowego wdrożenia – mówił.
Na tym etapie przedsiębiorstwa potrzebują kapitału i gotowości inwestorów do podjęcia ryzyka. W Europie – w jego ocenie – brakuje ekosystemu porównywalnego z amerykańskim, który pozwalałby większej liczbie projektów przejść przez etap między stworzeniem prototypu a uzyskaniem finansowania pozwalającego na skalowanie.
Krzysztof Dresler mówił o Dolinie Śmierci, czyli okresie, w którym technologia jest już rozwinięta, ale nie osiągnęła jeszcze poziomu pozwalającego na łatwe pozyskanie finansowania bankowego. – Jeżeli będziemy w stanie zbudować apetyt na to ryzyko, pokażemy, że umiemy je podjąć, tak jak choćby Amerykanie, to wtedy przejście większej liczby firm przez Dolinę Śmierci spowoduje wysyp technologii gotowych do finansowania i do skalowania – podkreślił.
Prof. dr hab. inż. Marek Pawełczyk zgodził się z zasadniczym kierunkiem tej diagnozy, ale zaakcentował rolę uczelni. Jego zdaniem technologie cywilne mogą mieć znaczenie dla obronności, czego przykładem są choćby bezzałogowe statki powietrzne. Jednocześnie uczelnie powinny być przygotowane do wspierania rozwiązań znajdujących się już na odpowiednio wysokim poziomie gotowości technologicznej.
Podkreślał jednak, że uczelnia nie może zajmować się wyłącznie rozwiązaniami, które już dziś mają jasno określone zastosowanie. Potrzebne jest również miejsce dla badań przełomowych, których wyniku nie da się z góry przewidzieć.
Dr Hubert Cichocki nawiązał do kwestii skalowania i finansowania. Wskazał, że rozwój technologii do poziomu produkcji seryjnej może wymagać wielomilionowych nakładów kapitałowych, którego młoda firma często nie jest w stanie pozyskać wyłącznie na podstawie samego prototypu. Jako możliwe rozwiązanie podał model, w którym wojsko organizuje konkurs na opracowanie potrzebnego prototypu, a zwycięska firma otrzymuje także perspektywę pierwszego kontraktu.
– Nawet jeżeli to kontraktowanie nie będzie w jakiejś znaczącej liczbie, to na podstawie takiego kontraktu możemy udać się do podmiotu finansującego, takiego jak bank, i uzyskać kredyt na inwestycję niezbędną do rozpoczęcia produkcji – tłumaczył prezes Centrum Łukasiewicz.
– Ten mechanizm bardzo by nam ułatwił rozwój polskiego sektora przedsiębiorstw zbrojeniowych. Pozwoliłby także zwiększyć poziom nakładów na badania i rozwój w polskiej gospodarce i wykorzystać te wielkie wydatki zbrojeniowe, które realizujemy, jako pewnego rodzaju lewar dla polskiej innowacyjności – podsumował Hubert Cichocki.
PARTNER RELACJI: CENTRUM ŁUKASIEWICZ