Nysa należy do najbardziej rozpoznawalnych pojazdów w historii polskiej motoryzacji. Produkowana w Fabryce Samochodów Dostawczych w Nysie była obecna niemal wszędzie. Służyła jako karetka pogotowia, radiowóz milicji, mikrobus, samochód dostawczy, pojazd techniczny czy środek transportu dla zakładów pracy.
Historia modelu rozpoczęła się pod koniec lat 50. XX wieku. Pierwsze egzemplarze Nysy N57 powstały w 1957 r., a rok później ruszyła produkcja modelu N58. Konstrukcja bazowała na podzespołach Warszawy, ale z czasem doczekała się wielu odmian i modernizacji.
Przez kolejne dekady Nysa stała się jednym z symboli polskich dróg. Produkcję zakończono dopiero w lutym 1994 r.. Łącznie fabrykę opuściło ponad 380 tys. egzemplarzy, z których znaczną część eksportowano do krajów Europy Wschodniej, Azji, Afryki i Ameryki Południowej.
Nowa Nysa, Wizualizacja ROBERT BERNARD OSIECKI
Dlaczego Nysa pasowałaby do współczesnych trendów?
Jeszcze kilka lat temu powrót takiego modelu mógł wydawać się pomysłem kogoś, kto „przedawkował” nostalgię. Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej. Rynek motoryzacyjny przeżywa prawdziwy renesans historycznych nazw.
Renault odniosło sukces dzięki nowemu Renault 5, Fiat od lat rozwija rodzinę modeli 500, a Volkswagen stworzył elektrycznego ID. Buzza, inspirowanego kultowym Transporterem T1. Wspólnym mianownikiem tych projektów jest połączenie nowoczesnej technologii z charakterystycznymi elementami stylistycznymi znanymi sprzed dekad.
Nysa wydaje się wręcz idealnym kandydatem do podobnej transformacji. Jej charakterystyczne proporcje – krótki przód, wysoka kabina, duże przeszklenia i niemal pudełkowata bryła – doskonale wpisują się w potrzeby współczesnych samochodów elektrycznych. Brak dużego silnika spalinowego pod maską pozwala projektantom jeszcze lepiej wykorzystać przestrzeń we wnętrzu.
Nowa Nysa, Wizualizacja ROBERT BERNARD OSIECKI
Tak mogłaby wyglądać współczesna Nysa
Taką właśnie wizję przedstawił projektant Robert Bernard Osiecki, który specjalizuje się w nadawaniu współczesnych rysów samochodowym legendom PRL-u. Jego projekt Nysy nie jest związany z żadnym producentem i nie stanowi zapowiedzi produkcyjnego modelu. To autorska interpretacja pokazująca, jak mogłaby wyglądać współczesna Nysa zaprojektowana od podstaw jako samochód elektryczny.
Na bardzo udanych wizualizacjach pojawiają się dwa warianty. Pierwszy to rodzinny van z dużymi powierzchniami przeszklonymi i przyjaznym charakterem. Drugi przedstawia wersję dostawczą, zachowującą użytkowy charakter swojego historycznego poprzednika.
Najciekawsze jest jednak to, że projekt nie próbuje kopiować oryginału. Zamiast tego wykorzystuje jego najbardziej rozpoznawalne cechy. Okrągłe reflektory, pionową kabinę, krótką maskę i prostą bryłę połączono z nowoczesnymi detalami oraz proporcjami charakterystycznymi dla współczesnych samochodów elektrycznych.
Efekt przypomina podejście zastosowane przez Volkswagena przy modelu ID. Buzz czy Renault przy nowej „piątce”. To bardziej reinterpretacja niż rekonstrukcja.
Nowy Fiat 126p, Wizualizacja ROBERT BERNARD OSIECKI
Nowa Warszawa, Wizualizacja ROBERT BERNARD OSIECKI
Były już próby stworzenia elektrycznej Nysy
Warto przypomnieć, że wizje powrotu Nysy nie ograniczały się wyłącznie do projektów graficznych. W ostatnich latach pojawiały się realne inicjatywy mające na celu stworzenie nowoczesnego elektrycznego pojazdu dostawczego pod historyczną marką. Szczególnie głośno było o projekcie rozwijanym przez spółkę Nysa Zakład Pojazdów S.A.
W 2023 r. prezentowano nawet jeżdżące prototypy opracowywane we współpracy z Politechniką Wrocławską oraz instytutami Sieci Badawczej Łukasiewicz. Projekt zakładał stworzenie modułowej platformy dla elektrycznych pojazdów dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony.
Mówiono o wykorzystaniu polskiego silnika elektrycznego, modułowych baterii oraz możliwości tworzenia różnych wariantów zabudowy. Mimo ambitnych planów projekt nie wszedł jednak do seryjnej produkcji.
Czy nowa Nysa miałaby dziś sens?
Rynek lekkich elektrycznych samochodów użytkowych rozwija się bardzo szybko. Firmy kurierskie, operatorzy logistyczni, samorządy czy przedsiębiorcy coraz częściej szukają pojazdów przeznaczonych do pracy w miastach. W takich zastosowaniach kluczowe znaczenie mają przestronność, niskie koszty eksploatacji i funkcjonalność. Dokładnie tym wyróżniała się historyczna Nysa.
Dlatego współczesna interpretacja mogłaby występować nie tylko jako rodzinny van, ale także jako samochód dostawczy, pojazd serwisowy, kamper czy minibus. Taki kierunek byłby znacznie bliższy historii modelu niż próba stworzenia kolejnego modnego SUV-a.
Na razie nowa Nysa pozostaje jedynie wizją projektanta. Do prawdziwej reaktywacji potrzeba pieniędzy, technologii i inwestora (obecnie najłatwiej o chińskiego). W dobie elektromobilności jest to nieco łatwiejsze niż wcześniej… co nie znaczy, że łatwe.
Nowa Nysa, Wizualizacja ROBERT BERNARD OSIECKI