Oficjalnie to zaplanowana zmiana personalna. Nieoficjalnie trudno jednak nie zauważyć, że następuje ona chwilę po jednej z najbardziej dyskutowanych premier w historii marki — debiucie pierwszego elektrycznego Ferrari Luce.

Massimiliano Di Silvestre

Massimiliano Di Silvestre

Foto: Materiały prasowe

Di Silvestre trafia do Ferrari po niemal dwóch dekadach spędzonych w BMW Group. W ostatnich latach kierował BMW Italia jako prezes i dyrektor generalny, prowadząc markę przez okres elektryfikacji, cyfryzacji i rosnących oczekiwań klientów segmentu premium. To doświadczenie w Maranello może okazać się szczególnie cenne, bo Ferrari stoi dziś przed trudnym zadaniem, jakim jest budowanie legendy wokół elektrycznego modelu.

Ferrari nie tylko przekonuje klientów do zakupu. Czasem musi także zdecydować, który klient w ogóle dostanie prawo do złożenia zamówienia. To bardziej zarządzanie pożądaniem niż sprzedaż w tradycyjnym sensie. A po premierze Luce zarządzanie emocjami wokół marki stało się jeszcze bardziej skomplikowane.

Galliera odchodzi po epoce wielkich zmian

Enrico Galliera był jedną z kluczowych postaci współczesnego Ferrari. Pracował dla marki od 2010 r. i przez ponad 16 lat odpowiadał za globalną sprzedaż oraz marketing. W tym czasie Ferrari ponad dwukrotnie zwiększyło roczne dostawy, poprawiło wyniki finansowe i umocniło pozycję jednej z najbardziej pożądanych marek motoryzacyjnych świata.

Enrico Galliera - dyrektor marketingu i sprzedaży Ferrari (2010-2026)

Enrico Galliera - dyrektor marketingu i sprzedaży Ferrari (2010-2026)

Foto: Materiały prasowe

Za jego kadencji Maranello przeszło przez kilka przełomowych momentów. W 2013 r. pokazano LaFerrari, pierwszy produkcyjny hybrydowy hipersamochód marki. Dwa lata później Ferrari zadebiutowało na giełdzie w Nowym Jorku, a następnie w Mediolanie. Firma udowodniła wtedy, że może zwiększać skalę działalności, nie rozcieńczając magii znaczka z wierzgającym koniem.

Ferrari podkreśla, że Galliera „zdecydował się rozpocząć nowy rozdział zawodowy”, a decyzja była znana firmie od pewnego czasu. Dyrektor generalny Benedetto Vigna podziękował mu za wkład w rozwój spółki i wzmacnianie marki na świecie. Oficjalnie więc nie ma mowy o związku między odejściem Galliery a reakcjami na Luce. A Galliera nie komentuje decyzji.

Ferrari Luce

Ferrari Luce

Foto: Materiały prasowe

Luce miało rozświetlić przyszłość. Na razie wywołało iskrzenie

Tyle że w motoryzacji kontekst bywa równie ważny jak komunikat prasowy. Zmiana na szczycie działu marketingu i sprzedaży następuje krótko po premierze Ferrari Luce, pierwszego elektrycznego modelu w historii marki. Auto miało być symbolicznym wejściem Maranello w nową epokę, ale zamiast wyłącznie zachwytów wywołało falę krytyki, memów i gorących komentarzy.

Najwięcej emocji wzbudził wygląd Luce, przygotowany przy udziale sir Jony’ego Ive’a, projektanta kojarzonego przede wszystkim z Apple. Luce miało pokazać, jak Ferrari widzi elektryczną przyszłość. Na razie pokazało również, że nawet w Maranello prąd może kopnąć mocniej, niż zakładano.

Nie oznacza to, że odejście Galliery należy sprowadzać do jednej premiery. To byłoby zbyt proste i zbyt wygodne. Faktem pozostaje jednak, że Massimiliano Di Silvestre obejmuje stanowisko w wyjątkowo wymagającym momencie. Ferrari musi przekonać swoich klientów, że elektryfikacja nie odbierze marce charakteru, emocji i wyjątkowości. W przypadku aut z Maranello nie wystarczy, że samochód jest szybki. Musi jeszcze działać na wyobraźnię.

Czytaj więcej

Niebieska tabletka dla Taycana. Porsche leczy EV emocjami ze świata spalinówek