Z miesięcznego raportu sieci autocentrów AAA Auto, opartego na danych o sprzedaży aut używanych w komisach, na stronach internetowych oraz u dealerów samochodów używanych, wynika, że w lutym 2026 r. na polskim rynku wtórnym sprzedano 212,3 tys. samochodów używanych, o 4.8 tys. więcej niż w styczniu. Średnia cena sprzedanego pojazdu wzrosła miesiąc do miesiąca o prawie 2,3 tys. zł i wyniosła 52,7 tys. zł. Skrócił się natomiast średni czas oczekiwania na kupca – z 48 do 44 dni. Sprzedawane auta miały średni przebieg 162,3 tys. km, co oznacza niewielki spadek względem stycznia. Natomiast ich średni wiek pozostał bez zmian i wyniósł 11 lat.

Brak przejrzystości

Zakup samochodu na polskim rynku wtórnym, gdzie dominują prywatni sprzedający, wciąż jest mocno ryzykowny. Jak podała w ubiegłym miesiącu firma Carfax Polska, zajmująca się komercyjnym udostępnianiem historii pojazdów, ofiarą oszustwa przy zakupie używanego auta padło kiedyś ponad 40 proc. badanych Polaków. 16 proc. ankietowanych przyznaje, że było to poważne oszustwo, jak np. fałszywe ogłoszenie, nieujawnione zastawy lub obciążenia dotyczące samochodu, mocno cofnięty licznik czy zatajone poważne uszkodzenia. Zdarzały się nawet próby sprzedaży pojazdu kradzionego lub ze sklonowanym numerem VIN. Kolejne 28 proc. doświadczyło drobniejszych oszustw: niewielkich manipulacji przy przebiegu wystawionego na sprzedaż pojazdu czy nieujawnionych drobnych uszkodzeń, przy czym aż 8 proc. respondentów stwierdziło, że nie zamierza w przyszłości weryfikować żadnych dokumentów ani raportów historii pojazdu.

Jeszcze bardziej pesymistyczne dane ma autoDNA: według tej wywiadowni powołującej się na badania SW Research aż 70 proc. nabywców pojazdów mogło doświadczyć celowej manipulacji ze strony sprzedających. Z raportu autoDNA przygotowanego na podstawie badań Minds & Roses wynika, że polski rynek samochodów używanych wciąż boryka się z problemem przejrzystości ofert. Aż 47 proc. kierowców kupiło auto bez znajomości jego historii, a ponad 40 proc. musiało usuwać szkody powypadkowe, których nie byli świadomi w momencie zakupu.

– Sześciu na dziesięciu kierowców w Polsce otwarcie deklaruje, że nie czuje się pewnie w ocenie stanu technicznego samochodu i nie jest w stanie odróżnić pojazdu w dobrym stanie od tego w złym. Pozostałe 40 proc. kierowców twierdzi, że zna się na samochodach i potrafi rozpoznać auto w złym stanie technicznym, ale można założyć, że nie są oni pod tym względem ekspertami i tylko nieliczni naprawdę potrafią rzetelnie ocenić stan pojazdu – uważa Michał Roszkowski, starszy partner w Minds & Roses.

Pułapki z importu

Jak twierdzi Robert Lewandowski, menedżer rozwoju biznesu w Carfax Polska, polski rynek wtórny oferuje bardzo szeroki wybór aut w różnych cenach, gdzie każdy może znaleźć ofertę przystającą do jego możliwości finansowych, ale kryje również liczne pułapki – od ukrytych wad technicznych samochodu po potencjalne problemy prawne. Szczególnie dotyczy to popularnych wśród polskich konsumentów używanych aut importowanych z zagranicy, w przypadku których dostęp do pełnej dokumentacji może być utrudniony. – Przestępcy coraz częściej próbują wyłudzić od osób sprzedających używane pojazdy np. skany dowodu rejestracyjnego, zdjęcia książki serwisowej czy innych dokumentów, które mogą posłużyć do klonowania. Tymczasem sprzedaż czy zakup takiego samochodu może się potencjalnie wiązać z poważnymi konsekwencjami, od oskarżenia o współudział w oszustwie po problemy prawne związane z paserstwem – ostrzega Lewandowski.

Największym problemem wtórnego rynku jest zdominowanie go przez auta po kolizjach. Dane Carfax z liczącej ponad 23 mln używanych aut w Polsce bazy danych pokazują, że najczęściej wyszukiwane modele mają po kilkanaście lat, a ponad 60 proc. ma historię szkód. Połowa sprawdzanych aut trafiła do Polski z importu i także wśród nich odsetek pokolizyjnych egzemplarzy był równie wysoki.

W raportach autoDNA za 2025 r. odnotowano łącznie 449 tys. szkód. Ich sumaryczna wartość dla polskiej wersji językowej serwisu przekroczyła 6 mld zł. Liderem pod względem modeli sprawdzanych w autoDNA, dla których najczęściej notowano szkody jest BMW Serii 5 – uszkodzenia notowano w 76,2 proc. wszystkich wygenerowanych raportów. Na drugim miejscu plasuje się BMW Serii 3 z wynikiem 70,6 proc. uszkodzonych aut, a podium zamyka Opel Insignia z wynikiem 70,30 proc.

Problemem pozostaje transparentność rynku. W niektórych krajach Europy ponad osiem na dziesięć samochodów używanych jest importowanych z zagranicy. CarVertical podaje, że na szczycie zestawienia pod względem importu znajduje się Bułgaria – aż 81,6 proc. samochodów pochodzi tam z zagranicy. Tuż za nią plasują się Ukraina (78,4 proc.), Litwa (76,7 proc.), Serbia (76,6 proc.) i Estonia (74,7 proc.).

Większość tych pojazdów wcześniej była użytkowana w innym kraju – w innym systemie, z rozproszonymi danymi, które często nie podążają za pojazdem po przekroczeniu granicy. – Nawet w Niemczech – największym eksporterze samochodów używanych w UE – 30,2 proc. aut używanych pochodzi z importu, co pokazuje, że luki w historii pojazdów między krajami są problemem wszędzie.

Stopniowe zmiany

Według carVertical najbardziej transparentne rynki samochodów używanych znajdują się w Europie Zachodniej, a liderem jest Wielka Brytania. Zaledwie 2,3 proc. pojazdów poruszających się po brytyjskich drogach wykazuje oznaki manipulacji przebiegiem, a tylko 17 proc. ma odnotowane uszkodzenia. Dzięki ruchowi lewostronnemu odsetek importowanych samochodów wynosi jedynie 2,3 proc.

Kolejne kraje w rankingu transparentności rynku to Włochy, Niemcy, Szwajcaria i Francja, gdzie zakup używanego samochodu wiąże się z mniejszym ryzykiem. Przykładowo wskaźniki fałszowania przebiegu kształtują się w nich od 1,6 proc. w Szwajcarii do 2,9 proc. we Włoszech. Z kolei Łotwa (10,8 proc.) i Ukraina (9,5 proc.) odnotowały najwyższy odsetek fałszowania przebiegu w całej Europie, natomiast jeśli chodzi o ukrywane uszkodzenia, liderami są Polska (62,5 proc.) i Słowacja (62 proc.).

Według AAA Auto w ubiegłym roku w Polsce sprzedano 3,3 mln używanych pojazdów, co w porównaniu z 2024 r. oznacza spadek o niemal 3 proc. Z kolei, jak podaje Instytut Samar, w 2025 r. sprowadzono do Polski 855,6 tys. używanych samochodów osobowych, o 2,8 proc. mniej niż rok wcześniej. Prognoza na 2026 r. zakłada dalszy spadek importu, do 840 tys. aut.

Wiek sprowadzanych samochodów z zagranicy dalej pozostaje wysoki. Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego większość wwożonych do kraju aut wciąż liczy ponad dekadę – w 2025 r. było to 52 proc. Ale struktura prywatnego importu zaczyna się poprawiać. Świadczy o tym 12-proc. spadek najstarszych, przeszło dziesięcioletnich samochodów, które miały największy wpływ na zmniejszenie importu ogółem. Jednocześnie najmłodsze sprowadzane auta, liczące nie więcej niż dwa lata, odnotowały 14-proc. wzrost rejestracji. – Zakładamy dalszy spadek importu samochodów najstarszych – przewiduje Samar.

Na polskim rynku wtórnym najpopularniejszym sposobem zakupu samochodu pozostaje transakcja z jego prywatnym właścicielem. Atutem tej formy jest cena, bo samochody sprzedawane prywatnie są tańsze niż te od dealerów. Minus stanowi większe ryzyko dla kupującego, bo prywatni sprzedawcy nie podlegają takim zobowiązaniom jak firmy. Zwłaszcza gdy kupujący używane auto poszukują okazji, by zaoszczędzić. Badanie brytyjskiej Grupy Doradczej ds. Bezpiecznego Handlu Pojazdami VSTAG wykazało, że coraz częściej nierzetelni handlarze oferują auta nawet o połowę taniej w porównaniu z ceną rynkową, ukrywając powypadkową historię lub fałszując książkę serwisową pojazdu.

Stopniowo wzmacnia się jednak trend profesjonalizacji polskiego rynku wtórnego, na którym rośnie odsetek osób rezygnujących z zakupu aut pochodzących z niepewnych źródeł na rzecz zweryfikowanych ofert z certyfikowanych programów dealerskich. – Klienci coraz częściej szukają ofert u autoryzowanych partnerów, co jest wynikiem rosnącej świadomości dotyczącej bezpieczeństwa transakcji i pewności pochodzenia pojazdu – stwierdza Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów (ZDS).

KarolínaTopolová

KarolínaTopolová

Opinia Partnera Cyklu
Karolína Topolová, dyrektor generalna i prezes zarządu AURES Holdings, operatora międzynarodowej sieci autocentrów AAA AUTO

Chcąc zaoszczędzić na transakcji, wielu kupujących używane samochody pada ofiarą oszustów, zwłaszcza sprzedawców prywatnych. Ryzykują oni utratę pieniędzy lub problemy z samochodem po zakupie. Największa liczba oszustw dotyczy nieistniejących samochodów. Oszuści publikują fałszywe ogłoszenia wyłącznie w celu wyłudzenia pieniędzy od klientów – czy to w formie zaliczki przed zakupem, czy też opłaty za spedycję rzekomo dostępnego pojazdu. Po dokonaniu płatności kontakt się urywa. Często odbiorcami tych przelewów są podmioty zagraniczne, dlatego prawdopodobieństwo odzyskania pieniędzy jest praktycznie zerowe. 
Z danych brytyjskiego badania przeprowadzonego przez Vehicle Safe Trading Advisory Group (VSTAG) wśród ponad 2 tys. kupujących wynika, że prawie połowa respondentów (47 proc.) jest skłonna przelać pieniądze bezpośrednio ze swojego konta bankowego bez oglądania samochodu w rzeczywistości. To oczywiście znacznie ułatwia proceder oszustom sprzedającym nieistniejące pojazdy, do których zakupu tak efektownie zachęcają w internecie.
Od 34 lat działalności nieustannie dokładamy wszelkich starań, aby edukować klientów, jak kupić używany samochód, aby ryzyko było jak najmniejsze. W najgorszych przypadkach, o których się dowiadujemy, klient zgadza się zapłacić bez jazdy próbnej samochodem czy osobistego sprawdzenia pojazdu – taka ofiara oszusta nie zobaczy ani kluczyków, ani umowy kupna-sprzedaży. 
Każdy używany samochód jest inny. Nie wyobrażam sobie zakupu bez przetestowania pojazdu na drodze, zapoznania się z jego historią z dostępnych źródeł, a najlepiej sprawdzenia go przez zaprzyjaźnionego mechanika lub niezależny warsztat przed podpisaniem umowy, na co powinien pozwolić każdy szanujący się dealer.
Tylko 37 proc. respondentów badania VSTAG stwierdziło, że sprawdziłoby również historię samochodu. Obecnie na rynku funkcjonuje przecież wiele wyspecjalizowanych firm, które dysponują obszernymi bazami danych historii pojazdów. Są to narzędzia, które nie tylko pozwalają ustalić autentyczność numeru VIN każdego auta, a wraz z nim faktyczny rok produkcji, ale coraz częściej zawierają również dane dotyczące roszczeń ubezpieczeniowych, odczytów licznika przebiegu pojazdu lub problemów prawnych związanych z legalnością pochodzenia. Profesjonalni dealerzy oczywiście korzystają z tych narzędzi już w chwili zakupu, inwestując w nie znaczne zasoby finansowe i personalne, by chronić siebie i swoich klientów przed oszustami, którzy praktycznie codziennie próbują pozbyć się wadliwych samochodów. 
W sieci AAA AUTO tylko w ubiegłym roku, w krajach, w których jesteśmy obecni, sprzedaliśmy ponad 110 tys. samochodów używanych. Jednak nie kupujemy wszystkich oferowanych nam aut, rezygnujemy aż z około 65 proc. Przyczyny są różne, np. wady prawne, usterki techniczne, cofnięte liczniki, sfałszowany rok produkcji. Takie samochody są potencjalnym źródłem problemów ich przyszłych właścicieli.
Dlatego najbezpieczniejszy sposób zakupu to poleganie na ekspertach, którzy w swojej codziennej pracy zajmują się wykrywaniem oszustw dotyczących samochodów używanych. Należy kupować tam, gdzie oferowana jest gwarancja zwrotu pieniędzy w przypadku odkrycia dodatkowego problemu w historii samochodu, którego nie ujawniła nawet najbardziej szczegółowa kontrola. Jest to oczywiście możliwe przede wszystkim u tych sprzedawców, którzy kupują samochody na własność, a nie tylko funkcjonują jako pośrednicy. A zwłaszcza u tych, którzy specjalizują się w samochodach z krajowym rodowodem, co zapewnia dostęp do najlepszych informacji o pojazdach.