Słowa mówiące „stop silnikom spalinowym” nie padły wprost. Jednak wystarczyły nowe limity emisji CO2, aby to co było podejrzewane stało się faktem. Tym samym od 2035 roku, pojazdy stanowiące trzon dzisiejszej sprzedaży, przestaną być oferowane. Komisja Europejska ogłosiła, że jej celem jest osiągnięcie 55-procentowej redukcji emisji CO2 do roku 2030 w odniesieniu do tej emisji w 2021 roku. Jest to znaczący wzrost w stosunku do tej pory ustalonego poziomu redukcji, który wynosił 37,5 procenta do 2030 roku. Ogłoszone plany są częścią szeroko zakrojonego planu klimatycznego. Mają przyspieszyć przejście na zeroemisyjne pojazdy elektrycznych – podaje Automotive News Europe.

CZYTAJ TAKŻE: Od lipca elektryki muszą być głośne

Ekolodzy oraz organizacje działające na rzecz ochrony środowiska z optymizmem przyjęli propozycję Komisji. „To punkt zwrotny dla przemysłu samochodowego i dobra wiadomość dla kierowców” – powiedział William Todts, dyrektor wykonawczy zielonej grupy lobbystycznej Transport & Environment z siedzibą w Brukseli. „Nowe przepisy UE zdemokratyzują samochody elektryczne, co oznacza, że czyste samochody będą wkrótce przystępne cenowo i łatwe do ładowania dla milionów Europejczyków” – dodał w oświadczeniu. Inaczej na to patrzy Europejskie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego ACEA, które wskazało, że zakaz konkretnej technologii nie jest racjonalny. Silniki spalinowe, w tym hybrydowe muszą odgrywać rolę w przejściu.

""

moto.rp.pl

Samochody osobowe odpowiadają w Europie za około 12 procent całkowitej emisji CO2. Jak podają europejscy legislatorzy, ograniczenie tej emisji jest kluczowe dla osiągnięcia celów klimatycznych. Równie ważne jest działanie na szerszą skalę (np. przemysł, energetyka), a nie tylko skupiać się na tej najbardziej widocznej części emisji. Działania na rzecz ograniczania emisji CO2, będą wymagały zatwierdzenia przez państwa członkowskie i Parlament Europejski. Proces ten może potrwać około dwóch lat. Zapewne w tym czasie pojawią się głosy sprzeciwu np. ze strony Niemiec czy Francji, gdzie przemysł motoryzacyjny jest silnie rozwinięty. Ponadto konieczne będzie znaczące zwiększenie tempa transformacji napędowej oraz powiększenie sieci infrastruktury ładowania.

""

moto.rp.pl

CZYTAJ TAKŻE: Kalkulator dopłat NFOŚiGW. Sprawdź, ile zapłacisz za e-samochód

W tym celu Bruksela zaproponowała przepisy, które wymagałyby od krajów zainstalowania publicznych punktów ładowania w odległości nie większej niż 60 km od siebie na głównych drogach do 2025 roku. Przewiduje to 3,5 mln publicznych stacji ładowania samochodów osobowych i dostawczych do 2030 r. oraz wzrost do 16,3 mln do 2050 r. „Przejście na pojazdy elektryczne odbywa się znacznie szybciej niż ktokolwiek się spodziewał, ale mamy obowiązek stworzenia odpowiednich zachęt do tego” – powiedział Frans Timmermans, szef unijnej polityki przeciwdziałania zmianom klimatu. „Tak więc infrastruktura ładowania powinna tam być” – dodał. Komisja szacuje, że 80-120 mld euro (95-142 mld dolarów) trzeba będzie wydać na publiczne i prywatne ładowarki w całej UE do 2040 roku – podaje Bloomberg.