Startup Revel chciał wprowadzić na ulice Nowego Jorku flotę zeroemisyjnych taksówek. Do tego celu miały służyć Tesle Model Y w specjalnej odmianie, bez siedzenia pasażera z przodu. Kierowca byłby wydzielony osłoną, a pasażerowie siedzący z tyłu mieliby więcej miejsca na nogi (przynajmniej ten siedzący po prawej stronie). Aby móc wdrożyć plan w życie, konieczna była zgoda władz decydujących io nowojorskich taksówkach. Revel chciał skorzystać z nowelizacji regulaminu TLC, w którym zapisano, że auta elektryczne będą traktowane na innych zasadach. Miało to spopularyzować tego typu auta na terenie miasta.
CZYTAJ TAKŻE: Taxi przyszłości. Boeing testuje pasażerskiego drona
W momencie ogłoszenia planów przez startup, TLC zakomunikowało zakończenie preferencyjnych warunków dla aut elektrycznych i pomysł nie zyskała akceptacji. W uzasadnieniu decyzji, komisja podała, że „nie chce, by wykorzystywano tę sposobność do zalania ulic Nowego Jorku dodatkowymi samochodami”. Flota oparta na samochodach Tesli jest przyjazna dla środowiska. W przeciwieństwie do Ubera i Lyfta, Revel zatrudnia swoich kierowców jako pełnoetatowych pracowników z benefitami. – Oferujemy dokładnie to, o co ta komisja prosiła od lat: sprawiedliwe traktowanie i stabilne wynagrodzenie dla kierowców – którzy są pracownikami z benefitami – oraz plan propagowania aut elektrycznych – podał wypowiedź Frank Reig, CEO firmy Revel w New York Post.
CZYTAJ TAKŻE: General Motors stawia na flotę robo-taxi w miastach
Decyzję Taxi and Limusine Comission z wielkim zadowoleniem przyjęli przedstawiciele New York Taxi Workers Alliance i wielu taksówkarzy. Również w naszym kraju panują duże napięcia pomiędzy oficjalnymi przewoźnikami, a np. Uberem czy Boltem. W Nowym Jorku sprawa stała się jeszcze bardziej kuriozalna, bo okazuje się, że komisja TLC zaproponowała Revelowi zakup licencji na 50 samochodów spalinowych. I teraz tak naprawdę teraz nie wiadomo z czym miała problem nowojorska Taxi and Limusine Comission. Może po prostu któryś z członków komisji nie lubi Tesli.