Warszawa | W 2020 roku wykonano blisko 19 milionów badań technicznych pojazdów – wynika z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów. Negatywnym wynikiem zakończyło się niemal 456 tysięcy z nich (około 2,5 proc.). Jest to nieznaczna poprawa względem lat poprzednich, kiedy liczba negatywnych wyników wyniosła 2,9 procenta w 2019 roku i 3,4 procenta w 2018. Wyniki z ostatnich lat wydają się nader optymistyczne w porównaniu do naszych zachodnich sąsiadów, gdzie procent negatywnych wyników badań wyniósł 23 procent w 2017 roku. Nie oznacza to jednak, że w naszym kraju jest więcej sprawnych samochodów, niż w Niemczech. Różnica wynika ze szczelności systemu badań.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe przepisy dla hulajnóg elektrycznych

Pierwsza próba nowelizacji prawa w zakresie przeglądów technicznych była podjęta w 2018 roku (do maja 2018 miały być wprowadzone zmiany, zgodnie z założeniami Unii). Jednak po trzecim czytaniu w Sejmie nie doszło do jej zaakceptowania. Druga – również zakończona fiaskiem – miała miejsce w drugiej połowie 2020 roku. Teraz Ministerstwo Infrastruktury podejmuje trzecią próbę. Projekt zakłada wprowadzenie obowiązku fotografowania badanych pojazdów i przechowywanie ich przez pięć lat. Ponadto numery plików fotografii mają być tożsame z numerem badania. Ma to poprawić weryfikację podczas kontroli oraz dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie czy dany pojazd w ogóle pojawił się na SKP.

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

Diagnosta będzie też zobligowany do fotografowania licznika przebiegu. Jest to dobra wiadomość dla kierowców, gdyż do tej pory przy ewentualnym będzie w zapisie, to właściciel ponosił konsekwencje (do pięciu lat pozbawienia wolności). Nowelizacja przepisów (jeżeli zostanie przyjęta) wprowadzi do Prawa o Ruchu Drogowym dodatkowy zapis: „Diagnosta przeprowadza badanie techniczne zgodnie z określonym przedmiotem, zakresem i sposobem jego przeprowadzenia oraz przy użyciu wymaganego wyposażenia kontrolno-pomiarowego”. Tym samym o wiele trudniej będzie pominąć któryś punkt podczas badania, co jest częstą przypadłością (mowa m.in. o badaniu zanieczyszczeń spalin czy ustawieniu świateł).

""

fot. AdobeStock

moto.rp.pl

W projekcie ustawy nie zapomniano również o karach za spóźnienia. Jeżeli pojazd pojawi się później niż 30 dni po wyznaczonym terminie przeglądu, będzie pobierana dwukrotność standardowej stawki. Nadwyżka będzie stanowiła dochód dla Transportowego Dozoru Technicznego (TDT). Wyjątkiem będzie jedynie sytuacja, w której termin badania technicznego minie w okresie wycofania pojazdu z ruchu albo jego uszkodzenie będzie poważne (np. uszkodzenia elementów nośnych nadwozia, podwozia lub ramy). Ministerstwo Infrastruktury pomyślało również o osobach, które z różnych przyczyn nie mogą wykonać badania w wyznaczonym terminie. Do tej pory od dnia, w którym wykonywało się badanie, była liczona data kolejnego. Teraz to się zmieni. Ustawodawcy zaproponowali możliwość przeprowadzenia wcześniejszego badania bez utraty dni. Oznacza to, że kierowca może pojawić się na SKP do 30 dni przed wyznaczonym terminem. Po pozytywnej weryfikacji auta, kolejne badanie będzie po roku, od dnia wcześniejszego badania. Oznacza to, że osoby pamiętające o obowiązku badania, zostaną wynagrodzeni nawet miesięcznym przedłużeniem.

CZYTAJ TAKŻE: Będzie łatwiej dla kierowców. Te przepisy się zmienią

Więcej swobody dostaną też osoby, których auta nie przeszły badania technicznego. Zgodnie z zapisami w nowelizacji, w takiej sytuacji właściciel auta będzie mógł zgłosić uwagi bezpośrednio po badaniu, a następnie w ciągu dwóch dni skierować pismo do TDT. Wtedy (po rozpatrzeniu pisma) badanie auta zostanie przeprowadzone ponownie przy udziale przedstawiciela TDT, za które nie zostanie pobrana opłata. Ku niezadowoleniu SKP resort nie przewidział w projekcie nowelizacji, zmian stawek za badanie techniczne. Nie zmieni się też czas obowiązywania badania. Choć wprowadzane zmiany stanowią wprowadzenie zapisów unijnej dyrektywy, to Polska jako jedno z siedmiu państw (wg. Parlamentu Europejskiego) nie wydłuża tego okresu. W pozostałych krajach badanie na SKP odbywa się co dwa lata.