Włodarze Unii Europejskiej robią kolejny krok w celu ograniczania emisji substancji szkodliwych spalin i zużycia paliwa. Po wprowadzeniu standardu WLTP, kolejnym krokiem jest monitorowane samochodów pod kątem realnej emisji spalin podczas jazdy. Dane te posłużą m.in. do opracowania kolejnych limitów emisji spalin.

Europa ma najbardziej na świecie rygorystyczne przepisy dotyczące emisji substancji szkodliwych spalin. Obecne regulacje doprowadziły do sytuacji, w której producenci pojazdów zostali zmuszeni do usunięcia niektórych jednostek napędowych ze swoich ofert, ze względu na zbyt wysoką emisję spalin. Od 1 września 2020 roku obowiązywać będzie nowa norma emisji spalin Euro 6d. Można więc zakładać, że już niedługo zacznie się kolejna seria wyprzedaży nowych samochodów, które po tym terminie nie będą mogły być zarejestrowane. Unia nie zwalnia jednak tempa w działaniu na rzecz ograniczenia emisji. Od kilku miesięcy wdraża następne przepisy. Ich celem jest monitorowanie rzeczywistego zużycia paliwa i emisji CO2 w samochodach poruszających się po drogach UE.

CZYTAJ TAKŻE: Unia ucisza sportowe samochody

Zgodnie z wytycznymi od 1 czerwca 2021 roku wszystkie nowe samochody osobowe i dostawcze sprzedawane na unijnym rynku będą wyposażone w oprogramowanie monitorujące wybrane parametry jazdy. Unia Europejska wskazała te, którymi jest szczególnie zainteresowana. Wśród nich można wymienić m.in. numery VIN samochodów, ich przebiegi, zużycie paliwa oraz informację jak te parametry przekładają się na emisję spalin. Takie dane mają być dostarczone do UE w październiku każdego roku. Następnie te z lat 2021-2026, zostaną przeanalizowane oraz wykorzystane do opracowania nowych norm emisji spalin, które docelowo mają obowiązywać od 2030 roku.

Nowe regulacje – związane z monitorowaniem pojazdów – będą niezmiernie trudne do spełnienia. Przede wszystkim wynika to z faktu, że klienci będą musieli zmienić swoje przyzwyczajenia i pogodzić się z faktem, że są permanentnie inwigilowani. Nie wiadomo też, jak Unia zareaguje na kierowców jeżdżących za szybko i na długich dystansach, obciążając środowisko bardziej od innych. Nowe oprogramowanie może stanowić też wstęp do jeszcze większej ingerencji w samochód i w styl jazdy kierowcy. W tym momencie mówi się o pobieraniu danych. Jednak nie wiadomo czy w niedługim czasie, takie oprogramowanie nie zostanie rozszerzone o funkcję automatycznej blokady prędkości jazdy. Oczywiście wszystko na rzecz ochrony środowiska.

CZYTAJ TAKŻE: Unia się nie ugnie. Limity CO2 muszą zostać spełnione

Odwrotu jednak nie ma. Opisywane przepisy dotyczące – jak na razie – monitorowania nowych samochodów są od jakiegoś czasu wprowadzane w życie i ukonstytuowane decyzjami Komisji Europejskiej oraz Parlamentu Europejskiego. Oznacza to, że od przyszłego roku nowe samochody będą wyposażone w obowiązkowe oprogramowanie, a monitorowanie wybranych parametrów rozpocznie się od 1 czerwca 2021 roku.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Papież jeździ wodorową Toyotą

Toyota Mirai wyposażona w ogniwa paliwowe zasiane wodorem dołączyła do floty pojazdów Papieża Franciszka. ...

Nowy napęd hybrydowy w Suzuki Vitara

Suzuki wprowadza do polskich salonów hybrydową wersję Vitary wyposażoną w nowy silnik 1.4 Boosterjet ...

Coraz mniej chętnych na ciężarówki i autobusy

Rynek samochodów użytkowych systematycznie słabnie. W Polsce szybciej niż w większości państw UE. W ...

Lexus LC 500 Superturismo: Lubię Cię po pięćsetkroć

Jest… wyjątkowy. Zaprojektowany tylko i wyłącznie jako coupé, bez specjalnego liczenia się z kosztami ...

Ceny | Mitsubishi Outlander 2019: warto pomyśleć

W salonach Mitsubishi debiutuje najnowsze wcielenie rodzinnego SUV-a – Mitsubishi Outlander 2019. Poznać go ...

Sprawdzamy jakie opłaty i podatki są w litrze paliwa?

Światowe ceny ropy naftowej są coraz niższe. To przekłada się na ceny przy dystrybutorach. ...