fot. viatoll

Zwiększenie łącznej długości płatnych dróg w systemie viaToll o ponad połowę może zwiększyć wpływy z poboru opłat o miliard złotych w ciągu roku. Każdy dodatkowy kilometr objęty opłatami to pół miliona złotych rocznie więcej.

 

Rozszerzenie odpłatności oznaczałoby na przykład, że zbędna byłaby opłata paliwowa w wysokości 10 gr na litrze. A mając na uwadze potrzeby Krajowego Funduszu Drogowego, opłatami za korzystanie z nowo wybudowanych dróg należy objąć przewoźników zagranicznych – takie wnioski wysuwa raport Instytutu Staszica „Krajowy system poboru opłat: czy nastąpiła dobra zmiana?”, opublikowany w środę.

CZYTAJ TAKŻE: Za dwa lata na państwowych autostradach znikną bramki?

Dziś gotowych do objęciem opłatami jest ponad 800 km dróg, do połowy przyszłego roku będzie to ponad 1100 km. Według analiz ekspertów instytutu, tempo rozszerzania systemu viaToll jest za wolne: do 2018 r. opłatami miało być objętych 7 tys. km dróg, jednak obecnie system obejmuje ok. 3,6 tys. km. W dodatku ostatnie rozszerzenie viaToll miało miejsce w 2017 r. – Wolne tempo obejmowania opłatami kolejnych dróg zostało całkowicie wyhamowane po przejęciu e-myta przez państwowy Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD), mimo rozpisania i rozstrzygnięcia przetargu na podmiot odpowiedzialny za rozbudowę – podkreślają autorzy raportu.

|Ostatnie rozszerzenie viaToll miało miejsce w 2017 r.

Wprowadzony w 2011 r. viaToll zastąpił mało efektywne winiety. Od tego momentu samochody ciężarowe płacą za przejazd drogami krajowymi oraz autostradami zarządzanymi przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) w sposób elektroniczny. Do jesieni 2018 r. system zarządzała austriacka firma Kapsch Telematic Services, która go wdrożyła. W tym czasie przychody z opłat przekroczyły 10 mld zł, które zasiliły Krajowy Fundusz Drogowy. Jednak w listopadzie 2018 r. zarządzanie systemem przejął GITD. Miało to być spowodowane przedłużaniem się przetargu na nowego zarządcę e-myta. Zdaniem Instytutu Staszica przejęcie przebiegało chaotycznie i nie przyniosło korzyści, którymi rząd uzasadniał swoją decyzję. – Stworzono kuriozalną prywatno-państwową hybrydę, której efektywność nie wzrosła, a koszty niestety tak, co wykazuje m.in. NIK – podkreśla raport.

CZYTAJ TAKŻE: Dymisja w NASK przez system e-myta

Z analiz instytutu wynika, że rozszerzenie sieci dróg objętych systemem poboru opłat powinno być priorytetem, niezależnie czy obecny system będzie zmieniany, czy nie. Konieczna jest także zmiana podejścia do projektowania nowego systemu – z centralnie sterowanego na rynkowy: państwo nie dysponuje „mocami przerobowymi” i kompetencjami, aby taki system samodzielnie zbudować w sposób efektywny ekonomicznie i czasowo – stwierdza raport instytutu.

fot. viatoll

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Fabryka Opla w Gliwicach

Motoryzacja bije rekordy, ale produkcja aut spada

Wartość produkcji sprzedanej przemysłu motoryzacyjnego w 2018 roku może sięgnąć nawet 157 mld zł. ...

Nowe diesle już nie trują

Diesle nowej generacji emitują tylko niewielkie ilości zanieczyszczeń. Potwierdzają to badania, których wyniki udostępniło ...

Citroen C5 Aircross 1,6 Puretech: Widok z wysokiej kanapy

Citroen konsekwentnie wdraża w kolejnych modelach swoją definicję SUV-a. Nie mają być ani specjalnie ...

Nie żyje Niki Lauda

W wieku 70 lat zmarł trzykrotny mistrz świata Formuły 1 Niki Lauda – poinformowały ...

Wyprzedaż Opla rozpoczęta

W maju 2018 roku kierownictwo Opla i rada zakładowa uzgodnili pakiet reorganizacji obejmujący wszystkie ...

Niemieckie firmy motoryzacyjne dzielą się zyskiem z pracownikami

Niemieckie firmy samochodowe dzielą się zyskiem ze swoimi pracownikami. Sprawdzamy, kto i ile wypłaca. ...