fot. Patrick T. Fallon/Bloomberg

Komisja Europejska znalazła dowody, że firmy samochodowe już manipulują przy nowej procedurze testowania emisji spalin, używając różnych sztuczek, aby wyniki wyglądały… gorzej – ujawnił „Financial Times”

Unijny Wspólny Ośrodek Badawczy (Joint Research Centre, JRC) znalazł w 114 zestawach danych dowody wskazujące, że niektórzy producenci „tak konfigurują swoje pojazdy, że pomiary w ramach nowej procedury WLTP są zawyżane” – podał dziennik, który dotarł do nie opublikowanego materiału ośrodka. Nie padają tam nazwy konkretnych firm. Przeciętnie „podawane wartości emisji według WLTP” były o 4,5 proc. wyższe od stwierdzanych w niezależnych testach. W niektórych przypadkach różnica wynosiła nawet 13 proc.” – stwierdził JRC.

CZYTAJ TAKŻE: Staną fabryki samochodów

Podczas badania wyłączano np. funkcję stop-start, która wyłącza silnik gdy samochód staje. JRC stwierdził również, że podczas testów prowadzono pojazdy na niższym biegu, powodując wyższą emisję spalin. Szczegółowe dane dotyczące dwóch aut pozwoliły wykazać, że chodziło o świadome wypaczanie wyników. „Testy zaczynano z wyczerpanym akumulatorem, więc dodatkowo zużywano paliwo na naładowanie go podczas testu” — napisał JRC, a gdy te same pojazdy sprawdzano zgodnie z obecnie obowiązującymi normami, to okazywało się, że można było uzyskiwać znacznie niższe emisje CO2.

CZYTAJ TAKŻE: Opel gotowy na zmiany

Nowa procedura testów laboratoryjnych WLTP, dużo dokładniejsza od poprzedniej, zaczyna obowiązywać od 1 września. Sprawa się w niej wyniki podczas prowadzenia pojazdu ze średnią prędkością: małą, średnią, dużą i bardzo dużą. W każdej części występują postoje, przyspieszanie czy hamowanie. Sprawdzane są zużycie paliwa, emisja dwutlenku węgla, innych związków toksycznych i zużycie energii  przez alternatywne układy napędu.

CZYTAJ TAKŻE: Dwutlenkiem węgla w ciężarówki

W Brukseli zwrócono uwagę na „wyraźne ryzyko sztucznego zawyżania” przez producentów poziomu emisji spalin tak, by nie zejść z redukcją niżej, niż zakładają to obecne normy. Dlaczego? – Manipulując procedurą WLTP firmy grają już teraz pod normy na lata 2025-30, choć jeszcze ich nie ustalono — powiedział szef organizacji Transport & Environment, William Todts. Może chodzić o to, by przyszłe tempo redukcji emisji nie było zbyt szybkie.

CZYTAJ TAKŻE: Dokąd trafiają używane diesle z Niemiec?

– Nie lubimy takich sztuczek – stwierdził unijny komisarz ds. klimatu Miguel Arias Caňete. – Widzieliśmy już rzeczy, które się nam nie podobają. Zrobimy wszystko co konieczne, aby dane wyjściowe były rzeczywiste.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

4 aplikacje przydatne podczas podróży kamperem

Podróżowanie kamperem kojarzy się z kontaktem z przyrodą i ucieczką od wszechobecnej technologii, jednak ...

Skoda Scala | Łatwe pożegnanie

Skoda żegna się z modelem Rapid. Następca nazywa się Scala i w sprzedaży pojawi ...

Opel Karl: Mały kumpel

Małych, miejskich samochodów z segmentu A na rynku jest dostatek. Jest i Karl, maluszek ...

Audi AI:ME: Bardzo odległa wizja

Na salonie motoryzacyjnym w Szanghaju Audi zaprezentowało studyjny model o nazwie AI:ME. To wizja ...

CES | Znak czasów: autonomiczna Tesla rozjechała robota

Las Vegas to w ostatnich dniach miejsce, gdzie zaglądamy w technologiczną przyszłość. A ta ...

Polsce wciąż daleko do inteligentnych dróg

Budowie wartego blisko 4 mld zł Krajowego Sytemu Zarządzania Ruchem, który miałby zmniejszyć korki ...