Cadillac CTS jest pierwszym amerykańskim samochodem wyposażonym w łączność V2V
Cadillac CTS jest pierwszym amerykańskim samochodem wyposażonym w łączność V2V
Fot. Daniel Acker/Bloomberg

Toyota zamierza w 2021 r. wprowadzić na rynek USA samochody porozumiewające się między sobą na krótkich dystansach. Może to zapobiec tysiącom wypadków rocznie.

Amerykański resort transportu musi zadecydować, czy zgodzić się na taką propozycję, która wymagałaby wyposażenia wszystkich pojazdów na drogach w tak zaawansowane rozwiązania. Toyota ma nadzieję, że najpóźniej w połowie lat 20. wszystkie jej samochody będą dysponować bezprzewodową łącznością krótkiego zasięgu, co pozwoli na porozumiewanie się pojazdów. Liczy też, że gdy ogłosi takie plany, to inni producenci pójdą jej śladem. Firma testuje to rozwiązanie od 2015 r. w Japonii, gdzie korzysta z nich ponad 100 tys. pojazdów.

Wprowadzenie takich technologii w USA w grudniu 2016 r. zaproponowała koncernom motoryzacyjnym administracja Baracka Obamy. Nie wymagało to dodatkowych przygotowań związanych z dostępem do sieci, bo już w 1999 r. firmom przyznano częstotliwości w pasmie 5,8 GHz na łączność „pojazd – pojazd” i „pojazd – infrastruktura”. Koncerny pracowały nad takimi rozwiązaniami ponad 10 lat, ale w końcu niewiele z tego wyszło. W 2017 r. General Motors zaczął oferować technologię łączności pojazd – pojazd w modelu Cadillac CTS, ale obecnie jest to jedyny na rynku samochód z takim systemem. Dlatego niektórzy członkowie Kongresu i Federalnej Komisji Łączności FCC uważają, że należałoby pozwolić także firmom spoza branży na wdrażanie podobnych rozwiązań.

CZYTAJ TAKŻE: Miasteczko dla autonomicznych aut

Komunikujące się ze sobą samochody – co testowano w projektach pilotażowych od ponad 10 lat – korzystały z łączności krótkiego zasięgu (do 300 m) do przekazywania najbliższym pojazdom danych o swoim położeniu, kierunku jazdy i prędkości. Były one przesyłane z prędkością do 10 razy na sekundę, co pozwalało określać np. możliwe zagrożenia i nadawać ostrzeżenia, np. o gwałtownych hamowaniu.

CZYTAJ TAKŻE: DS 7 Crossback wchodzi do internetu

Amerykański urząd bezpieczeństwa ruchu drągowego NHTSA ocenił w ubiegłym roku, że wyposażenie samochodu w taki system kosztowałby od 135 do 300 dolarów, czyli do 5 mld dolarów rocznie, ale mógłby przyczynić się do zapobieżenia 600 tys. wypadków rocznie, a to przyniosłoby do 71 mld dolarów. Urząd stwierdził wówczas, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, czy wymagać takiej technologii, nie podejmie jej też zapewne do grudnia.

CZYTAJ TAKŻE: Motoryzacja: cyfrowa transformacja oznacza miliardowe inwestycje

W 2017 r. najwięksi producenci samochodów, stanowe organy nadzoru i inni nakłaniali minister transportu USA, Elaine Chao, by ustaliła normy tej technologii i objęła ochroną zakres częstotliwości przyznany firmom.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Cichy powrót wojny cenowej w polisach OC

Od początku roku do czerwca średnia składka z OC dla kierowców spadła o 13 ...

Polska kluczowa dla unijnych planów redukcji emisji CO2

Większość państw UE chce szybkiego zmniejszania emisji CO2 w transporcie. Z Polską miałyby potrzebną ...

Sprzedaż na świecie: SUV-y dominują. Kluczowym miesiącem będzie grudzień

Nietrudno zauważyć, że na rynku jest coraz więcej samochodów typu SUV. Klienci doceniają je ...

Nowy Jork chce pobierać opłaty za wjazd samochodem do miasta

Nowy Jork będzie pierwszym dużym miastem w USA, które chce wprowadzić opłaty za wjazd, ...

Ciężarówka Alfy Romeo z napędem elektrycznym. Niestety to tylko wizja

Ciężarówka Alfy Romeo z napędem elektrycznym? Niestety to dzieje się tylko w photoshopie. Projekt ...

Amerykanie boją się aut bez kierowców

Wydawałoby się, że innowacyjne technologie, które pozwolą poruszać się samochodami bez kierowców, mogą budzić ...