Wreszcie na horyzoncie pojawia się segment elektryków, który ma realne szanse przekonać sceptyków. Nie chodzi o kolejne ciężkie SUV-y na prąd udające przyszłość motoryzacji, ale o coś znacznie bardziej sensownego: niewielkie, miejskie crossovery z charakterem i – co równie ważne – rozsądnie skalkulowaną ceną. Jeszcze niedawno jeździliśmy ciekawą i praktyczną Kia EV2, która kosztuje mniej niż 100 tys. zł. Teraz na scenę wchodzi kolejny ciekawy zawodnik w tej samej kategorii wagowej – Cupra Raval. Nowy elektryk ma być ofertą dla tych, którzy chcą z emocjami zdobywać miejskie dzielnice.
Czytaj więcej
Kia wprowadza na rynek model EV2, czyli elektryczny crossover segmentu B, który ma szansę trafić do szerszego grona klientów. Przystępna cena, komp...
Raval zadebiutuje latem 2026 r. jako część szerokiej ofensywy koncernu Volkswagena w segmencie małych aut elektrycznych. W ślad za nim pojawią się m.in. Skoda Epiq oraz nowe modele z rodziny ID – w tym długo zapowiadany ID. Polo i ID. Cross. Wszystkie korzystają z platformy MEB, ale każdy ma mówić własnym językiem. Cupra – jak to ma w zwyczaju – wybiera dialekt bardziej emocjonalny.
Cupra Raval
Segment B w najlepszym wydaniu
Pod względem wymiarów Raval nie próbuje udawać niczego więcej, niż jest: ma 4060 mm długości, 1784 mm szerokości i 1518 mm wysokości, przy rozstawie osi wynoszącym 2600 mm. To czysty segment B, czyli idealne proporcje do miasta – ani za duży, ani zbyt kompromisowy. Ciekawie robi się przy napędzie. W tej klasie zwykle dostajemy jedną konfigurację i koniec rozmowy. Tutaj jest inaczej. Bazowa wersja oferuje 95 KM i akumulator LFP o pojemności 37 kWh, co przekłada się na zasięg około 300 km. Wyżej w gamie pojawia się wariant Endurance z baterią 52 kWh (NMC) i zasięgiem do 450 km oraz mocą 211 KM. Na szczycie stoi wersja VZ – 226 KM, sprint do 100 km/h w 6,8 sekundy i prędkość maksymalna 175 km/h. Jak na miejskiego elektryka – więcej niż przyzwoicie.
Raval obsługuje szybkie ładowanie prądem stałym z mocą do 105 kW, co pozwala uzupełnić energię od 10 do 80 proc. w około 24 minuty. Do tego dochodzi funkcja V2L, czyli możliwość zasilania zewnętrznych urządzeń. W teorii gadżet, w praktyce – coraz częściej argument przy zakupie.
Cupra Raval
Technologia z ludzką twarzą
Wnętrze to próba znalezienia złotego środka między cyfrową nowoczesnością a zdrowym rozsądkiem. Mamy 10,25-calowe zegary i 12,9-calowy ekran centralny oparty na Androidzie, ale Cupra nie poszła w ślepy zaułek „tabletowego minimalizmu”. Na kierownicy zostawiono fizyczne przyciski, a interfejs ma być intuicyjny. Do tego ambientowe oświetlenie, które nie tylko buduje klimat, ale też informuje – choćby o aucie w martwym polu.
Cupra Raval
Raval – więcej niż nazwa
Nieprzypadkowa jest również nazwa. Raval to jedna z najbardziej rozrywkowych dzielnic Barcelony – głośna, różnorodna i niepokorna. Dokładnie taki ma być ten samochód: wyrazisty, dynamiczny i wyraźnie odcinający się od przewidywalnej konkurencji. Ambicje są jasne. Raval ma przywrócić coś, co zniknęło wraz z erą klasycznych hot hatchy – czystą przyjemność z jazdy. Pytanie tylko, ile z tej obietnicy zostanie na drodze. Odpowiedź poznamy już wkrótce. Produkcja ruszy w hiszpańskim Martorell, a sam model wygląda jak próba pogodzenia dwóch światów: racjonalnego, miejskiego elektryka i auta, które kupuje się nie tylko z kalkulatorem w ręku, ale też z lekkim uśmiechem. Jeśli ten balans się uda, elektryczna rewolucja w końcu zacznie być czymś więcej niż tylko obowiązkiem.
Cupra Raval