Wspólnie zaprojektowane i wyprodukowane baterie pozwolą Renaultowi zwiększyć zasięg samochodów elektrycznych, a Airbusa zbliżą do wyznaczonego celu, czyli doprowadzenia do zerowych emisji w lotnictwie w 2050 roku. Grupa lotnicza z Tuluzy planuje produkcją samolotów z napędem hybrydowym. Informacje o takiej współpracy zostały ujawnione podczas Airbus Summit w Tuluzie. I natychmiast pojawiły się spekulacje, że być może Renault szuka silnych partnerów do rozwoju ekologicznej motoryzacji na wypadek, gdyby nie powiodły się rozmowy z Nissanem dotyczące wspólnej przyszłości, bądź miały się one jeszcze przeciągać.

Prezes Renaulta, Luca de Meo przedstawił niedawno plany podzielenia firmy na część produkująca auta z silnikami spalinowymi i drugą — skupioną na ekologicznej motoryzacji. Japończycy nie do końca są zachwyceni tym pomysłem. Samodzielne inwestowanie w projekt elektryfikacji jest jednak zbyt kosztowne. I nie tylko Renault szuka partnerów. Wiceprezes francuskiej grupy Gilles Le Borgne nie ukrywał w Tuluzie swojego zadowolenia z partnerstwa z Airbusem. — Po raz pierwszy dwóch europejskich liderów z różnych branż dzieli się wiedzą inżynierską, aby zbudować przyszłość samolotów hybrydowo-elektrycznych. Lotnictwo to niezwykle wymagająca dziedzina zarówno pod względem bezpieczeństwa, jak i zużycia energii, podobnie zresztą jak przemysł samochodowy - mówił. I nie omieszkał przypomnieć, że to Renault właśnie jako pierwszy w Europie uwierzył w elektryfikację napędu, do czego przez ładnych kilka lat konkurencji trudno się było przekonać. - W Grupie Renault, nasze 10-letnie doświadczenie w obszarze pojazdów elektrycznych gwarantuje wiedzę specjalistyczną z dziedziny wydajności systemów zarządzania akumulatorami. Kierując się takimi samymi ambicjami, czyli chcąc wprowadzać innowacje i zmniejszać ślad węglowy, nasze zespoły inżynierów wymieniają się teraz wiedzą z zespołami Airbusa, aby stworzyć technologie umożliwiające eksploatację zarówno samolotów hybrydowych, jak i rozwój pojazdów jutra — mówił Gilles Le Borgne. Podczas wspólnych prac inżynierów z obu firm zbadany zostanie również pełny cykl życia przyszłych akumulatorów, od etapu produkcji po możliwość recyklingu, w celu przygotowania nowych projektów akumulatorów. W czasie tego procesu ocenione zostaną ich ślady węglowe w całym cyklu eksploatacji.

Czytaj więcej

Top10 najmocniejszych samochodów elektrycznych na świecie

Dla Airbusa nie jest to pierwszy projekt współpracy z branżą moto. Między innymi z niemieckim Audi współpracuje teraz nad samochodami , które byłyby w stanie także polecieć. - Międzybranżowe partnerstwo z Grupą Renault pomoże nam opracować nową generację akumulatorów w ramach planu elektryfikacji statków powietrznych produkowanych przez Airbusa - nie ukrywała zadowolenia Sabine Klauke, wiceprezes Airbusa ds technicznych. — Osiągnięcie zerowej emisji dwutlenku węgla netto do 2050 r. to wyjątkowe wyzwanie, które już dziś wymaga współpracy między sektorami. Połączenie doświadczenia Grupy Renault w pojazdach elektrycznych z naszymi własnymi osiągnięciami z prac przy demonstratorach statków powietrznych z e-napędem pozwoli przyspieszyć rozwój technologii wymaganych dla przyszłej architektury samolotów hybrydowych, jakie chcemy zaoferować po roku 2030. Będzie również sprzyjać powstawaniu wspólnych standardów technicznych i regulacyjnych, wspierających rozwiązania w zakresie czystej mobilności, potrzebne do osiągnięcia celów klimatycznych - mówiła Sabina Klauke.

Dla Renaulta współpraca z Airbusem, czyli firmą, gdzie dominują Francuzi i europejska kultura zarządzania, jest znacznie łatwiejsza, niż z Japończykami, z którymi relacje są bardzo napięta od czasu aresztowania w 2018 roku Carlosa Ghosna, byłego prezesa Sojuszu Renault Nissan. Renault i Nissan planowały ogłoszenie w najbliższą środę, 7 grudnia informacji o porozumieniu dotyczącym restrukturyzacji sojuszu. Chodzi zwłaszcza o podział Renaulta na dwie części, w uproszczeniu „spalinową” (Horse) i „elektryczną”, czyli Ampere. Do Horse już mają partnera w chińskim Geely. Przewidywano, że Nissan zainwestuje w Ampere od 500 do 750 mln dolarów i w zamian otrzyma 15 proc. udziałów w Ampere, ale Japończycy chcą jednocześnie wymóc na Francuzach, aby zmniejszyli swój 43 -procentowy udział w Nissanie do ok 15 proc., bo wówczas naprawdę będzie można mówić o partnerstwie. Oprócz tego punkty sporne dotyczą własności intelektualnej oraz technologicznej. O tym wszystkim będzie rozmawiał z Luką de Meo prezes Nissana, Makoto Uchida. Spotkanie zostało zaplanowane na 7 grudnia w siedzibie Renaulta w Boulogne-Billancourt. Nie jest wykluczone że będą potem jeszcze kontynuowane, a termin kolejnego spotkania został już wyznaczony na 14 grudnia w Londynie.

Czytaj więcej

Toyota wszystkich zaskoczyła. Nowy Prius z najbardziej wydajnym napędem w historii