Czy przyszłość jest w samochodach elektrycznych zasilanych wodorem, czy też w czysto elektrycznych? W Toyocie cały czas o tym dyskutujemy i zastanawiamy się. Intensywniej niż kiedyś pracujemy nad tymi technologiami – mówi Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland.

Jesteśmy na progu wielkich zmian w motoryzacji. Jak patrzy Pan na nowe technologie i pomysły rodzące się na świecie właściwie każdego dnia?

Dzisiaj w motoryzacji faktycznie mamy do czynienia z rewolucją. I nie mam na myśli, że coś się powoli zmienia, tylko faktycznie będziemy świadkami wielkiego skoku technologicznego. Przez ostatnie 100 lat motoryzacja rozwijała się bardzo ospale. Co kilka lat mieliśmy nową generację napędów, które były trochę ulepszoną wersją poprzedniej, z dodatkiem kilka nowinek technologicznych. W motoryzacji nie mieliśmy takiego skoku technicznego, jak w wielu innych dziedzinach. Weźmy chociażby nośniki muzyki – były płyty winylowe, kasety magnetofonowe, płyty CD, później mieliśmy muzykę na USB, a teraz? Nie mamy jej fizycznie. Jest gdzieś w chmurze, ewentualnie w naszych telefonach. Zmienił się zapis muzyki oraz urządzenia do jej odtwarzania, które w większości odeszły do lamusa. Mam całą szufladę kaset i nie mam na czym tego odtworzyć (śmiech).

Auta elektryczne to przyszłość czy ślepa uliczka?

W technologii produkcji baterii niewiele się zmieniło. Mamy po prostu baterie litowo-jonowe. Wiemy już natomiast, że są one trudne do opanowania, nagrzewają się do wysokich temperatur. Inżynierowie nie poradzili sobie z tym. I tak naprawdę, brak rozwoju w tej dziedzinie jest największym hamulcem w stworzeniu czysto elektrycznego samochodu.

 

Nie potrafimy tego zrobić i wejść na wyższy poziom, czy też koncerny motoryzacyjne wywierają zbyt małą presję, by powstały nowe rozwiązania?

To jest bardzo trudna technologia. Teraz, kiedy wiele państw wywiera dużą presję na producentów żeby tworzyć samochody nieemisyjne, to auta elektryczne są jakimś rozwiązaniem. Ale czy przyszłość jest w samochodach elektrycznych zasilanych wodorem, czy też w czysto elektrycznych? W Toyocie cały czas o tym dyskutujemy i zastanawiamy się. Intensywniej niż kiedyś pracujemy nad tymi technologiami. Stworzenie czegoś nowego to jest kwestia pieniędzy, jednak pewności nigdy nie ma, że wydamy miliardy we właściwy sposób. W historii motoryzacji było wiele nietrafionych trendów. Najważniejsze żeby przewidzieć to, co w przyszłości będzie istotne i ważne.

Można powiedzieć, że z hybrydami mieliście tzw. nosa…

Przez wiele lat ogromną część zarobionych pieniędzy zainwestowaliśmy w badania i rozwój hybryd, od początku z misją redukcji emisji spalin. Już kilkadziesiąt lat temu mieliśmy w Toyocie wizję produkcji samochodów zero emisyjnych. Początki miały miejsce kilkanaście lat temu, kiedy wspólnie z Teslą zaczęliśmy produkować auta elektryczne w Kalifornii. Wycofaliśmy się jednak z tego, uznając, że trudno będzie zrobić samochód elektryczny, który klienci będą chcieli kupić. Barierę stanowiły wtedy baterie. Udoskonalając wszystkie elementy, silnik elektryczny oraz baterie pracowaliśmy nad czymś, co dziś mamy w większości Toyot i Lexusów – nad hybrydami. Zaczęliśmy rozwijać cztery technologie – hybrydową, hybrydy plug-in, auta elektryczne na baterie i samochody elektryczne zasilane ogniwami paliwowymi. I to jest ta czwórka, która w tej chwili konkuruje ze sobą. Według mnie, to klienci zdecydują, która z nich będzie dla nich najlepsza.

 

A który z tych napędów jest najlepszy z punktu widzenia polskiego rynku?

Każde z państw promuje konkretne rozwiązania napędów. Bardzo często zależy to od tego, w jaki sposób wytwarzają energię. Na przykład Norwegia, tam ogromna część energii pochodzi ze źródeł odnawialnych i wykorzystanie tego czystego prądu do napędu samochodów elektrycznych ma sens. W Polsce jest dużo większy problem, bo jesteśmy bardzo zanieczyszczonym krajem. Mamy gigantyczny problem z wpływem jakości powietrza na zdrowie. Z jednej strony jest za mało pieniędzy na leczenie ludzi, a z drugiej strony cały czas się trujemy. To sprawia, że potrzebujemy coraz więcej nakładów, aby objąć opieką kolejnych. To jest jakaś kuriozalna sytuacja. Powinniśmy podjąć jak najszybciej działania, aby się wyrwać z tego błędnego koła. Zanieczyszczamy powietrze pyłami PM wskutek palenia w piecach nieodpowiednimi materiałami, do tego dochodzą rakotwórcze tlenki azotu, które są w większości spowodowane przez transport. Powinniśmy walczyć, z jednym i drugim.

I przekonać Polaków do aut niskoemisyjnych.

Ekologiczny trend, który mamy obecnie na świecie powinien być widoczny w Polsce jeszcze mocniej niż w innych krajach. Nam powinno dużo bardziej zależeć niż innym państwom, żeby rozwiązać problem smogu. Mamy w Polsce 38 mln ludzi i 23 mln samochodów. To więcej niż w wielu krajach Europy Zachodniej. Problemem u nas jest wiek samochodów, są one po prostu bardzo stare. Nowoczesny samochód z normą Euro 6.2 homologowany wg. normy WLTP ma ogromną redukcję szkodliwych spalin w porównaniu z takim z normą Euro 3.

 

Sama świadomość to jednak za mało, potrzebne są realne działania. Co branża motoryzacyjna może zrobić w walce o czyste powietrze?

Zachęcać ludzi żeby kupowali samochody niskoemisyjne. Jednak pierwszy krok jest w nas samych. To my, a raczej każdy indywidualnie, musimy zacząć dbać o środowisko. Można polemizować, czy osoby, które mało zarabiają stać na to, żeby kupować nowe auta. Ale na przykład w Toyocie mamy program wynajmu aut za kilkaset złotych miesięcznie. Oczywiście wiem, że to nadal może być dla niektórych osób zbyt wysoka kwota. Jednak musimy budować w ludziach świadomość dbania o nasz klimat. Osoby, które stać na ekologiczne auta, powinny stanowić wzór. Jeszcze bardziej przykładem powinny świecić firmy. Szczególnie takie, które chcą mieć wizerunek ekologicznych.

Czy europejskie normy są zbyt ostre? Branża motoryzacyjna jest na to przygotowana żeby spełnić jakby nie było najostrzejsze, europejskie normy spalin na świecie?

Ja patrzę na to nie jako szef Toyoty, tylko jako obywatel. Dla mnie trudny do zaakceptowania jest fakt, że muszę codziennie sprawdzać czy mogę iść pobiegać lub pojeździć na rowerze. Uważam, że obowiązkiem państwa czy też miasta jest to, żebym mógł oddychać czystym powietrzem. Oczywiście, można się zastanowić czy te normy nie są za ostre, ale to dobrze, że decydenci dbają o to, żebyśmy oddychali coraz czystszym powietrzem. Z punktu widzenia obywatela ma to sens.

Przyszłość samochodów jest w wodorze?

Bardzo wierzę w wodór. Polska jest jego bardzo dużym producentem. Tym bardziej trzymam kciuki za ową technologię. Z narodowego punktu widzenia, byłoby to znakomite rozwiązanie. Nie mamy własnych źródeł ropy, nie możemy też za bardzo liczyć na energię odnawialną. Abstrahując od motoryzacji, sądzę, że wodór jako pierwiastek zmieni planetę. Zmieni świat. W przyszłości wiele rzeczy na Ziemi będzie związanych z wodorem. Większość największych gospodarek na świecie zostało zbudowanych na ropie naftowej. Dziś mamy coś, co może zastąpić ropę, a dodatkowo ma jedną gigantyczną zaletę: jest zeroemisyjne i mamy tego surowca pod dostatkiem na planecie. Przecież 75 proc. wszystkiego jest zbudowane z wodoru. Jest to najczęściej występujący pierwiastek. Musimy go tylko umieć okiełznać. Ostatnie lata to ogromny postęp w tej dziedzinie. Tu nie chodzi tylko o paliwa do samochodu. To napęd dla autobusów, ciężarówek, statków, a w przyszłości może samolotów i statków kosmicznych. W kosmosie są chmury wodorowe i być może kiedyś statki kosmiczne będą mogły się tam właśnie tankować. Toyota jest zafascynowana wodorem, a my tym bardziej trzymamy kciuki, bo to może być duża szansa dla Polski. W przyszłości chciałbym jeździć autem elektrycznym zasilanym wodorem.

To przyszłość, a teraz?

Dziś najlepszym dla nas rozwiązaniem są hybrydy. Trzeba zrozumieć, że to nie jest technologia konkurencyjna dla aut elektrycznych. Produkujemy czwartą generację hybryd, na drogach jest 13 milionów aut z tym napędem. Każda kolejna generacja to duże usprawnienia poszczególnych komponentów. Mamy coraz bardziej nowoczesne silniki elektryczne, ostatnio stworzyliśmy nowy magnez, który wykorzystuje zupełnie inne pierwiastki, dzięki temu jest tańszy. Przygotowujemy się również do produkcji nowej generacji baterii bez cieczowej.

Czy technologia plug-in to coś, co ma szansę się jeszcze rozwinąć?

Absolutnie tak. W moim przekonaniu plug-in, który jest wart zainteresowania, to wyłącznie taki z elektrycznym zasięgiem 50/60 km. Czyli tyle, ile pokonujemy średnio dziennie na trasie praca, dom, szkoła, zakupy. Auto z mocnym silnikiem elektrycznym stanowiącym połowę mocy całego układu. Modele z tym napędem są ekologiczne tylko wtedy, kiedy się je regularnie ładuje. Mamy przykłady z innych państw, że wiele z tych aut to pojazdy służbowe. Ich właściciele używają kart paliwowych i tankują na koszt firmy. Ładując auto w domu musieliby robić to ze swojego budżetu. Nieładowany plug-in jest dużo bardziej emisyjny niż zwykła benzyna. Jest cięższy, bo ma większy silnik. W tym wypadku ważne jest świadome użytkowanie.

Advertisement

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Uber chce wznowić testy samochodów autonomicznych

Uber chce wznowić testy samochodów autonomicznych na drogach publicznych. Firma zawiesiła testy po tym ...

Nowa fabryka oświetlenia w Polsce. Pracownicy poszukiwani

Amerykańska firma Varroc poszukuje w Polsce pracowników do nowej fabryki oświetlenia. W inwestycji wartej ...

Koncepcyjny (na razie) elektryczny Volkswagen ID.crozz

Volkswagen, PSA, Toyota i Daimler na czele elektrycznej rewolucji

Do 2021 roku potroi się liczba modeli aut elektrycznych i z innymi napędami alternatywnymi ...

Volkswagen eHome: Sprzedaż auta przez wideokonferencję

Branża motoryzacyjna szuka nowej drogi sprzedaży samochodów z możliwością obsługi klienta w jego własnym ...

GM musi oszczędzać. Z jakich modeli zrezygnuje?

Amerykański gigant GM zapowiada poważne zmiany. Firma chce się bardziej skupić na samochodach elektrycznych ...

Nowy Ford Kuga: Dynamiczny i hybrydowy

Ford Kuga jest od 2008 roku najważniejszym modelem Forda w segmencie SUV. Trzecia generacja ...