Fiat Chrysler zyskuje bez Ferrari

Odradzający się europejski rynek, rosnące marże i dobrze przyjmowane nowe modele mogą jeszcze bardziej wywindować akcje spółki Fiat Chrysler Automobiles nawet po wyodrębnieniu luksusowej marki Ferrari

Publikacja: 16.08.2015 09:14

Akcje siódmej na świecie grupy samochodowej rosły od początku ubiegłego roku dzięki nadziejom na pełne przejęcie Chryslera przez Fiata i na spełnienie od dawna obiecywanej przemiany dzięki debiutowi na Wall Street. Skoczyły o ponad 80 proc. od października, gdy szef grupy, Sergio Marchionne ogłosił plan wyodrębnienia Ferrari i przekazania dużej części akcji bardzo cenionego producenta sportowych aut inwestorom FCA.

Cześć analityków sądzi, że po usamodzielnieniu Ferrari na początku 2016 r., akcje FCA stanieją, bo inwestorzy zwrócą znów uwagę na ogromny dług tej spółki i na wyzwania dla ambitnego planu odrodzenia grupy, którego głównymi elementami jest rozwój marek Jeep i Alfa Romeo.

Jednak lepsze od oczekiwanych wyniki kwartału, pozytywne przyjęcie pierwszego nowego modelu Alfy Romeo i odradzający się rynek europejski oznaczają, że wszelkie spadki notowań mogą być niewielkie i przejściowe. — Dostrzegam krótkoterminowe ryzyko, że niektórzy inwestorzy trzymają akcje FCA tylko po to, aby uzyskać dostęp do papierów Ferrari, może więc dojść do pewnego spadku po operacji wyprowadzenia go z grupy — stwierdziła Kristina Church z Barclays. — Ale jeśli do tego dojdzie, to moim zdaniem, to co zostanie w FCA będzie mieć duży potencjał wzrostu.

Akcje FCA zyskiwały nie na podstawie jednego wydarzenia, ale w wyniku całej serii wydarzeń potwierdzających odrodzenie firmy. Marchionne wyprowadził Fiata i Chryslera znad skraju bankructwa, FCA wrócił do strefy zysków w Europie i zmniejszył dystans marży do amerykańskich rywali, nowe premiery w popularnych segmentach pomogły w zdobywaniu udziału rynkowego. Warunki rynkowe w Europie również poprawiają się, sprzedaż rośnie po 6 latach spadku. Pierwszy Alfa Romeo pokazany w czerwcu zwiększył nadzieje części analityków, że Marchionne może w końcu odnieść sukces w swym dążeniu do stworzenia globalnej marki, aby konkurować z Niemcami w segmencie premium o wysokiej marży.

Wyścig z czasem

Sam Marchionne stwierdził jednak, że rynek nie musi „zakochać się” w bilansie II kwartału FCA, dodał, że droga do dogonienia największych konkurentów amerykańskich prowadzi nadal ostro pod górę. FCA musi ścigać się z czasem o zwiększenie swej oferty modelowej i o finanse, zanim amerykański rynek samochodowy dojdzie do szczytu. Ponad połowę zysków w ubiegłym roku osiągnął w Ameryce Płn. Wprawdzie FCA ma atrakcyjny portfel, od żwawych pięćsetek poprzez wyraziste Jeepy po luksusowe Maserati, ale inwestycje w nowe modele znacząco wzrosły dopiero niedawno i niektóre produkty obiecane na rynek amerykański zostały opóźnione.

– Rynek amerykański zbliża się coraz bardziej do punktu szczytowego pod względem wolumenu, a ceny transakcyjne stale rosną — stwierdził analityk w Evercore ISI, George Galliers. — Obecny poziom marż uda się chyba utrzymać przez następne 12-18 miesięcy, ale jeśli popatrzeć na 2027 i 2018 r., to werdykt jest zdecydowanie nie — dodał.

Wartość rynkowa FCA była ostatnio wyższa od większości podobnych mu firm europejskich, więc po wyjściu z grupy Ferrari jej akcje mogłyby osiągać ceny na podobnym poziomie co walory innych masowych producentów europejskich i trochę niższe wobec akcji liderów na rynku w USA, Forda i GM — uważa Galliers. Wartość przedsiębiorstwa FCA (długi plus kapitał akcyjny) jest obecnie 3,9 raza większa od EV/EBITDA, wartości firmy podzielonej przez jej zysk operacyjny powiększony o amortyzację. Dla Volkswagena jest to 2,6, dla Peugeota 1,8. Przy zastosowaniu amerykańskich norm księgowania, FCA ma wskaźnik 5,6, a Ford — 5,7, GM — 4,1.

Pieniądze

Drugim wyzwaniem dla FCA są pieniądze. To jedyny duży producent pojazdów bez dodatniego przepływu gotówki, a czeka go ogromny wydatek 48 mld euro na plan inwestycji. Ma też dług netto 8 mld euro, więcej niż każdy większy rywal. Ale przychody z debiutu Ferrari powinny pomóc, grupa może też zyskać więcej ze sprzedaży aktywów. — FCA powinien sprzedać wszystkie działy produkujące podzespoły — stwierdził analityk w Morningstar, Richard Hilgert i dodał, że wszystkie te dodatkowe firmy mogłyby dać 4 mld euro.

FCA dostał już ofertę na jeden ze swych działów — stwierdziła osoba znająca sprawę, ale Marchionne powiedział w lipcu, że nie ma na razie planów sprzedania go, choć nie wykluczył, że to może zmienić się. Każda poprawa w finansach grupy pomogłaby Marchionne w próbach znalezienia partnera, który pomógłby rozwinąć FCA i podzieliłby z nim koszty po odtrąceniu przez GM. reuters, p. r.

Akcje siódmej na świecie grupy samochodowej rosły od początku ubiegłego roku dzięki nadziejom na pełne przejęcie Chryslera przez Fiata i na spełnienie od dawna obiecywanej przemiany dzięki debiutowi na Wall Street. Skoczyły o ponad 80 proc. od października, gdy szef grupy, Sergio Marchionne ogłosił plan wyodrębnienia Ferrari i przekazania dużej części akcji bardzo cenionego producenta sportowych aut inwestorom FCA.

Cześć analityków sądzi, że po usamodzielnieniu Ferrari na początku 2016 r., akcje FCA stanieją, bo inwestorzy zwrócą znów uwagę na ogromny dług tej spółki i na wyzwania dla ambitnego planu odrodzenia grupy, którego głównymi elementami jest rozwój marek Jeep i Alfa Romeo.

Pozostało 84% artykułu
Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana