Samochody typu SUV już od dłuższego czasu są podporą sprzedaży wielu marek. Praktyczne, obszerne, czasami oferują napęd na cztery koła. Siedzi się wysoko, co daje poczucie większego bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że SUV-y coraz szybciej przejmują klientów, którzy wcześniej wyjeżdżali z salonów sedanami czy hatchbackami. Marka, która nie oferuje SUV-ów traci znaczącą część potencjalnych nabywców.

Opel Grandland X Hybrid.

Kompaktowym SUV-em – Grandlandem X – Opel zastąpił dwa modele: produkowaną do 2017 r. Antarę oraz Zafirę, produkowaną o rok dłużej, która do Antary była zbliżona konstrukcyjne, lecz plasowana w kategorii minivana. W tej klasie aut konkurencja jest duża. Volkswagen Tiguan, Hyudai Tucson, Kia Sportage, a także pokrewne auta z fabryk PSA – Peugeot 3008 oraz Citroen C5 Aircross to tylko kilka rywali. Z tymi dwoma ostatnimi Grandland dzieli płytę podłogową. Jak zapowiada Wojciech Osoś, dyrektor PR w Groupe PSA i Opel Poland, do 2024 roku Opel będzie miał w pełni zelektryfikowaną gamę samochodów osobowych. Grandland już w niej jest, jako hybryda plug-in. W ostatnim czasie właśnie ten rodzaj napędu zyskał szczególne zainteresowanie kupujących. Jeśli w pierwszych trzech kwartałach 2020 r. w Polsce sprzedano blisko 47,9 tys. samochodów wyposażonych w zelektryfikowany napęd – o 25,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2019 roku, najsilniejszy wzrost sprzedaży zanotowano w hybrydach plug-in. Od stycznia do końca września br. sprzedano blisko 2,4 tys. tego typu aut, o 213,8 proc. więcej niż rok wcześniej.

CZYTAJ TAKŻE: Ceny | Ile kosztuje elektryczny Opel Corsa?

Testowaliśmy wersję z napędem na cztery koła oraz 300-konnym silnikiem z momentem 520 Nm. Jest też słabsza hybrydowa wersja, z napędem na przednią oś: ma 224 KM i 360 Nm. Różnica w cenie to ok. 25 tys. zł. Nadwozie może się podobać. Sylwetka jest dynamiczna, klinowata, z wyraźnymi przetłoczeniami i dużymi wlotami powietrza z przodu. Do tego 19-calowe felgi i dach w czarnym kolorze, nadający charakteru. Wnętrze jest spokojne, oplowskie, bez francuskich fajerwerków, które dla części kierowców przywykłych do niemieckiej marki mogą być nieco irytujące. Tu jest typowa niemiecka klasyka. Wszystkie elementy sterowania są logicznie rozmieszczone, łatwo dostępne i wygodne w obsłudze. 8-calowy ekran multimediów jest w miarę intuicyjny i nieskomplikowany, klimatyzację obsługuje się osobnym panelem. Zegary są analogowe, czytelne, choć tu pewnie przydałaby się wersja cyfrowa, pozwalająca na konfigurowanie kilku widoków z różnymi informacjami. Nie brakuje schowków.

Z przodu kierowca i pasażer mają wystarczająco dużo miejsca, fotel kierowcy wyposażony został w wysuwane siedzisko doceniane zwłaszcza przez wysokich kierowców. Posiada też certyfikat AGR (Forum Zdrowych Pleców). Sporo miejsca jest również z tyłu, a dzielona kanapa ma chowany podłokietnik. Za to pojemność bagażnika ogranicza bateria. Tylko 390 litrów to nieco za mało jak na potrzeby samochodu rodzinnego – taką pojemność mają „zwykłe” kompakty. To o 124 litry mniej od wersji z silnikami spalinowymi, w których pomieścimy 514 litrów bagażu.

Grandland napędzany jest turbodoładowanym silnikiem benzynowym o pojemności 1,6 litra i mocy 200 KM oraz dwoma silnikami elektrycznymi, umieszczonymi z przodu i z tyłu samochodu. Kierowca mając do dyspozycji 8-biegowy automat może wybierać pomiędzy czterema trybami jazdy: 4X4 (tylko z napędem na wszystkie koła), sportowym, hybrydowym i elektrycznym. Domyślnie jazda rozpoczyna się na prądzie, maksymalna prędkość przy wykorzystaniu akumulatorów to 135 km/h. W praktyce pełne naładowanie baterii przy spokojnej jeździe wystarcza na pokonanie ok. 45 km, producent deklaruje przejechanie nawet 57 km. Po wyczerpaniu energii automatycznie włącza się tryb hybrydowy. Ale tu zaoszczędzić będzie trudno, zwłaszcza przy tempie autostradowym, gdzie zużycie paliwa sięga 8-9 litrów. Dopiero spokojniejsza jazda „setką” może zmniejszyć tę wartość o blisko 3 litry.

Mankamentem hybrydowego Grandlanda jest cena. Wersja 300-konna dostępna jest tylko w dwóch droższych wersjach wyposażenia: Elite i Ultimate. Katalogowo ta pierwsza kosztuje 201 tys. zł, za drugą trzeba zapłacić 210,5 tys. zł. W promocji auta są co prawda tańsze o 15 tys. zł, ale to i tak dużo. Zwłaszcza że 2-litrowy diesel o mocy 177 KM w wersji Ultimate kosztuje o blisko 44 tys. taniej, a najwyższa wersja 180-konnej benzyny pozwoliłaby zaoszczędzić przeszło 55 tys. zł.

CZYTAJ TAKŻE: Ceny | Opel Mokka: Zbudowany od nowa

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

BMW X6 Vantablack: Najczarniejsza czerń na świecie

Podczas salonu samochodowego we Frankfurcie BMW zaprezentuje X6 Vantablack VBx2. To SUV, który został ...

Wayne Grifitth, prezes marki Cupra: Mamy czym zaskoczyć rynek

Jak na razie wszystko idzie po naszej myśli. Niedługo na rynek wejdzie Cupra Leon ...

Nowe Renault Clio: Mniejsze, a jednak większe

Jesienią 2019 roku nowa generacja Renault Clio pojawi się w salonach. Premiera odbędzie się ...

Polacy jeżdżą o połowę mniej niż Duńczycy czy Austriacy

Polskie auta nie należą do najnowszych w Europie. Równocześnie okazuje się jednak, że krajowi ...

Rynek niemiecki w 2019 r. Udział silników benzynowych spadł bardziej niż diesli

Niemiecki Federalny Urząd ds. Transportu Samochodowego podsumował rok 2019. U naszych zachodnich sąsiadów w ...

Bentley Flying Spur: Najładniejsza z limuzyn

Bentley zaprezentował swojego luksusowego sedana Flying Spur. Z poprzednika została została tylko... nazwa. Już ...